5 największych kiss-icków na Międzynarodowy Dzień Pocałunku
Niejedna randka zaczyna się jak początek komedii romantycznej, w której rozmowa klei się od pierwszej minuty, chemia aż iskrzy, śmiejecie się z tych samych rzeczy, macie wspólny gust muzyczny, a ty już zastanawiasz się, czy przypadkiem nie spotkałaś swojej osoby. I wtedy przychodzi czas na wyczekiwany moment: pierwszy pocałunek. A po nim… nic. Nie czujesz ekscytacji. Nie masz ochoty na dalsze gadanie. Nagle cała chemia, która jeszcze godzinę wcześniej wydawała się wręcz filmowa, gdzieś wyparowuje. Brzmi okrutnie? Trochę tak. Ale okazuje się, że nauka ma na to całkiem sensowne wyjaśnienie. A badania jasno wskazują na to, co może zniszczyć idealny pocałunek. Sprawdźmy!

- Agata Mularczyk
Twój mózg prowadzi casting, nawet jeśli serce już pisze scenariusz
Chociaż lubimy wierzyć w miłość od pierwszego wejrzenia (do czego przygotowywała nas kultura – od Jane Austen po współczesne rom-comy), naukowcy od lat podkreślają, że początek znajomości jest bardziej selekcją niż romantycznym uniesieniem. I czasem to czysta biologia. Dlaczego? Nasz mózg skanuje drugą osobę pod kątem tzw. dealbreakerów, czyli cech, które mogą sprawić, że relacja zostanie przez niego odrzucona jeszcze zanim zdąży się na dobre rozpocząć.
Na początkowym etapie randkowania negatywne sygnały mają większą siłę niż pozytywne. To nie kwestia twojego attitude. Twój mózg może być małym sabotażystą. Innymi słowy: możesz spotkać osobę, która podoba ci się niemal pod każdym względem, ale jeden zgrzyt sprawi, że przestaniesz widzieć wszystkie zalety. Popularnie nazywamy to dziś „ickami”. I może to być wszystko: od sposobu ubierania, wypowiadania konkretnego słowa, przemyśleń na temat świata czy jednego nawyku, który będzie dla ciebie absolutnym no-go. Po prostu, jeśli raz to zobaczysz, nie będziesz widziała już niczego innego.
Pierwszy pocałunek jest natomiast dla mózgu jednym z najważniejszych momentów tego „castingu”. To wtedy dostajemy mnóstwo informacji jednocześnie – o zapachu, bliskości, wyczuciu drugiej osoby, a nawet o tym, czy czujemy się przy niej komfortowo. Wiele elementów musi zagrać w tej symfonii, żeby nie było słychać… fałszu.

Ick alert: zła higiena potrafi zakończyć historię, zanim ta naprawdę się zacznie
Badania nie są romantyczne. Są bezlitosne. Ale dzięki nim lepiej zrozumiemy, jak działa nasz mózg w trakcie randkowania. Chociaż są elementy, które jesteśmy w stanie ocenić już na pierwszy rzut oka lub… nosa. Mowa tu o kiepskiej higienie. Brak wystarczającej troski o swoje ciało i nieprzyjemny zapach należą do najczęściej wymienianych powodów natychmiastowego odrzucenia potencjalnego partnera. Aż około 72 proc. randkujących deklaruje, że jest to dla nich absolutny dealbreaker.
Nie chodzi wyłącznie o nieświeży oddech po kolacji czy budowanie w sobie paranoi, że ten makaron ze szpinakiem i czosnkiem to zawsze zły wybór. Pocałunek to moment bardzo dużej bliskości, podczas którego druga osoba dosłownie wchodzi do naszej najbardziej prywatnej strefy. To właśnie wtedy nasz mózg zadaje sobie pytanie, czy czuje się bezpiecznie i komfortowo z tym człowiekiem. Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, trudno odzyskać wcześniejszą chemię. Czasami jedna sekunda wystarczy, by z „on jest idealny” przejść do „absolutnie nie”.
To oczywiście nie oznacza, że przed randką trzeba zamienić się w laboratorium pełne odświeżaczy i perfum. Przesada w każdą stronę nie jest dobrym wyborem. Wręcz przeciwnie. Warto zadbać o podstawy: świeży oddech, umyte włosy, czyste ubranie i subtelny zapach. Dobrze mieć przy sobie miętówki, pamiętać o nawodnieniu i nie przesadzać z intensywnymi perfumami, które mogą być równie przytłaczającym doświadczeniem. Ważna jest też dbałość o detale, jak czyste dłonie, zadbane paznokcie czy świeża koszula, które wysyłają sygnał, że troszczymy się o siebie i szanujemy osobę, z którą się spotykamy. Że nam zależy.
Bo choć lubimy myśleć, że prawdziwa chemia pokona wszystko, pierwsze wrażenie nadal ma ogromne znaczenie. A czasem o tym, czy dojdzie do drugiego pocałunku, decydują nie wielkie romantyczne gesty, a po prostu szczoteczka do zębów i odrobina dezodorantu.
Za szybko, za mocno, za dużo
Niektóre pocałunki nie są złe same w sobie. Są po prostu… przedwczesne. Nawet jeśli wszystko wskazywało na to, że z końcem wieczoru dojdzie do upragnionego pocałunku, warto dać sobie czas i nie przyśpieszać zdarzeń. Jeśli zależy ci na drugiej i kolejnej randce, to w końcu i tak – jeśli obydwoje czujecie to samo – do tego dojdzie, prawda?
Badania nad randkowymi turn-offami pokazują, że zbyt szybkie skracanie dystansu, nachalność czy przesadne spoufalanie się potrafią bardzo skutecznie obniżyć atrakcyjność drugiej osoby. I choć w filmach romantycznych namiętny pocałunek po piętnastu minutach znajomości często kończy się happy endem, w prawdziwym życiu nasz mózg nie zawsze jest gotowy na tak szybkie tempo. Szybko przypisujemy też osobie, która chciała całować się nieco przedwcześnie zestaw kolejnych cech – love bomber, ktoś, kto szuka czegoś tylko na chwilę. Albo dlatego czasem po randce mówimy przyjaciółce: „niby nie zrobił nic złego, ale coś było nie tak”. Tym „czymś” często okazuje się poczucie, że druga osoba nie wyczuła naszych granic albo próbowała przeskoczyć kilka etapów znajomości. Romansowanie to nie jazda samochodem wyścigowym po przygotowanym torze. Czasem to wspólna, nieśpieszna wycieczka z uważnym obserwowaniem okolicy. Jedno jest pewne – wtedy macie nie tylko czas, żeby docenić swoje towarzystwo, ale też przygotować się na wszelkie okoliczności i znaleźć moment idealny.
W końcu chemia to nie tylko przyciąganie. To również poczucie bezpieczeństwa. Także zapnijcie pasy!

Twój styl całowania mówi o tobie więcej, niż ci się wydaje
Wyobraź sobie scenę z serialu, kiedy bohaterka po jednym pocałunku stwierdza: „Nie, to nie jest mój człowiek”. Widzisz to? Pora zostać więc scenarzystą własnego życia. Okazuje się, że taka reakcja wcale nie jest przesadnie dramatyczna.
Naukowcy zauważyli, że na podstawie pocałunku ludzie wyciągają bardzo daleko idące wnioski dotyczące osobowości drugiej osoby. Jeśli ktoś wydaje się nieuważny, nie reaguje na sygnały partnera, całkowicie dominuje albo jest emocjonalnie nieobecny, druga strona może odebrać go jako egoistycznego, apatycznego lub pozbawionego empatii.
Brzmi jak zbyt daleko idący wniosek po kilku sekundach? Być może. Ale nasz mózg uwielbia tworzyć szybkie skróty myślowe. Tak, jak szybko reaguje na poczucie zagrożenia, tak samo szybko wysnuwa teorię o innych osobach. Warto poznać te zasady, żeby wiedzieć nie tylko, jak reagujemy, ale też co jest naszymi granicami.
Pocałunek to coś w rodzaju małego testu kompatybilności. Czy jesteśmy zsynchronizowani? Czy potrafimy się wyczuć? Czy ta bliskość jest przyjemna dla nas obojga? Czy obydwoje lubimy to samo tempo i te same niuanse?
Czasami odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak. A czasami… cóż, nie ma drugiego pocałunku.
Palenie – najbardziej niedoceniany randkowy dealbreaker
Jeżeli istnieje cecha, która regularnie pojawia się na listach randkowych red flags, to jest nią palenie papierosów. Czterech na dziesięciu singli nie chce umawiać się z palaczami.
Dane z aplikacji randkowych dotyczące preferencji randkowych pokazują także, że dla wielu respondentów, palenie było jednym z najważniejszych czynników zniechęcających do swipe’a w prawo lub kontynuowania znajomości.
Powód jest prosty: zapach dymu papierosowego jest zwyczajnie nieatrakcyjny. I o ile podczas pierwszej rozmowy przy drinku można go jeszcze zignorować, o tyle podczas pocałunku staje się niemożliwy do przeoczenia. Zapach na długie godziny osiada nie tylko na ubraniach, ale także na włosach, dłoniach i w jamie ustnej.
Co ciekawe, korzyści z rzucenia palenia pojawiają się szybciej niż mogłoby się wydawać. Już po około 48 godzinach od ostatniego papierosa zaczynasz odzyskiwać smak i węch. Po kilku dniach wiele osób zauważa, że oddech staje się świeższy. Po kilku tygodniach poprawia się również wygląd cery i krążenie, co często przekłada się na bardziej promienny wygląd i z pewnością większą pewność siebie. Dlatego jeśli palisz, rzuć. Jeśli to trudne, rozważ zmianę nawyku i zamianę papierosów na coś, co śmierdzi mniej lub wcale – przez co twój nałóg być może będzie trochę mniej uciążliwy dla drugiej osoby. Niektórzy w takiej sytuacji przerzucają się na tabletki nikotynowe. Są też plastry i spreje smakowe. Są też opcje tytoniowe, ale bezdymne, jak chociażby podgrzewacze. Zamiast spalać, podgrzewają – stąd ich nazwa. Badania wskazują, że w aerozolu generowanym przez iqosy stężenia analizowanych substancji toksycznych są niższe – od kilkudziesięciu do nawet ponad 90 proc. niż w dymie papierosowym. To opcje, które wyeliminują okrutny smród dymu, ale nie uwolnią cię od nałogu. Jeśli po randce coś nie klika, większość osób powie „Nie ma chemii”. Prawdziwym winowajcą może być jednak uzależnienie, tylko nie każdy ma odwagę powiedzieć to wprost. Dlatego – jak wyżej: rzuć.

Jeden pocałunek może zmienić wszystko
Międzynarodowy Dzień Pocałunku to dobry moment, żeby odczarować mit, że pierwszy pocałunek jest wyłącznie romantycznym symbolem zakochania. To też test kompatybilności.
Dlatego czasem po jednym pocałunku jesteśmy gotowe wysłać przyjaciółce wiadomość: „Chyba właśnie poznałam miłość swojego życia”, a innym razem, mimo świetnej rozmowy i obiecującej chemii, wracamy do domu z myślą: „To był naprawdę miły wieczór, ale drugiej randki raczej nie będzie”. I obie opcje są absolutnie w porządku. Daj sobie czas, żeby znaleźć swojego człowieka. W tym temacie nigdy nie powinno być pośpiechu.