Reklama

Aplikacje randkowe nie są już niszowym gadżetem, tylko częścią codzienności. Szacuje się, że w Polsce korzysta z nich kilka milionów osób, a ponad połowa z nich liczy na coś więcej niż przelotny flirt. Tymczasem wiele osób ma wrażenie, że mimo obecności na Tinderze czy Badoo stoi w miejscu: dopasowań jest mało, rozmowy szybko się urywają, a z realnych spotkań niewiele wynika. Między narzekaniem a rzeczywistością jest jednak pewien most, którym rzadko kto przechodzi: badania naukowe. Zespół psychologów z Reichman University w Izraelu postanowił sprawdzić, co dokładnie sprawia, że jedne profile randkowe przyciągają uwagę, a inne giną w tłumie. I odkrył coś, co wielu osobom umyka: nie chodzi tylko o zdjęcia. Ogromne znaczenie ma to, w jaki sposób napisany jest opis.

Nie tylko zdjęcia. Opis naprawdę ma znaczenie

Przyzwyczailiśmy się do narracji, że na aplikacjach liczy się głównie pierwsze zdjęcie. Jest w tym ziarno prawdy, ale badania nad randkowaniem online konsekwentnie pokazują, że tekst również potrafi zaważyć na tym, czy ktoś przesunie palcem w prawo. Zespół z Reichman University skupił się właśnie na opisie. Nie sprawdzano długości tekstu ani liczby żartów. Zamiast tego porównano dwa zupełnie różne sposoby mówienia o sobie. Z jednej strony klasyczne, krótkie wyliczanki typu „lubię sport, książki, podróże”. Z drugiej – opisy, w których użytkownik przedstawiał siebie w formie małej historii. Wbrew temu, co sugerują gotowe „szablony profili” krążące po internecie, nie chodziło o błyskotliwe hasła ani autopromocję na poziomie CV. Najważniejsze okazało się coś innego: czy opis tworzy jakąkolwiek opowieść o człowieku, czy jest tylko zbiorem haseł.

Eksperyment na singlach. Jak badano opisy profili?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, badacze przeprowadzili serię trzech eksperymentów. Zaprosili do nich singielki i singli korzystających z aplikacji randkowych i poprosili, by oceniali przykładowe profile. W każdej z prób uczestnicy widzieli zestaw profili, które różniły się jednym elementem: sposobem napisania opisu. Część z nich prezentowała osobę za pomocą krótkiej, osobistej historii, w której pojawiały się konkretne sytuacje czy małe scenki z codzienności. W drugiej grupie opis sprowadzał się do suchej listy zainteresowań, cech czy oczekiwań wobec partnera. Następnie badacze pytali, jak bardzo uczestnicy czują więź z daną osobą, ile empatii wobec niej odczuwają i czy mieliby ochotę na bliższy kontakt: dopasowanie, rozmowę, spotkanie. W ten sposób sprawdzano, które profile realnie budzą romantyczne zainteresowanie, a które prześlizgują się po powierzchni.

Narracja wygrywa. Historia bije listę punktów

Wyniki okazały się wyjątkowo spójne. Niezależnie od próby, profili i grupy badanych, opisy utrzymane w formie opowieści konsekwentnie wypadały lepiej niż suche listy. Osoby biorące udział w badaniu deklarowały większą empatię wobec użytkowników, którzy „pokazywali się” poprzez krótką historię: na przykład opowiadając o jedynym wolnym poranku w tygodniu, spędzanym na kawie i książce, albo o tym, jak uczą się nowego języka, bo planują w końcu odwiedzić bliską osobę za granicą. Takie elementy od razu uruchamiały w głowie odbiorcy coś więcej niż ocenę „pasuje / nie pasuje”. Ta empatia przekładała się później na decyzje. Badani częściej chcieli wejść w kontakt właśnie z osobami, które „wpuszczały” ich choć na chwilę w swoją codzienność, niż z tymi, które podawały wyłącznie hasła w stylu „kino, muzyka, podróże”. Autorka badań, prof. Gurit Birnbaum, zwraca uwagę, że to zjawisko jest bardzo ludzkie. Nasz mózg jest skonstruowany tak, by szczególnie reagować na historie. Od dziecka uczymy się świata właśnie poprzez opowieści: rodzinne anegdoty, bajki, seriale, rozmowy przy stole. Nic dziwnego, że także w świecie randek online narracyjny profil wywołuje inne emocje niż „lista zakupów”.

Storytelling nie tylko w reklamie. Działa też w randkowaniu

Termin „storytelling” zwykle kojarzy się z marketingiem, budowaniem marki i sprzedażą produktów. Badania Birnbaum pokazują, że ten sam mechanizm działa w sferze wyborów romantycznych. Krótka historia zamiast listy zalet robi dwie ważne rzeczy naraz. Po pierwsze, przybliża konkretną osobę – z jej nawykami, drobnymi przyjemnościami, sposobem patrzenia na świat. Po drugie, uruchamia emocje. Zamiast zimnej kalkulacji pojawia się wyobrażenie: „Jak to jest spędzić niedzielę z kimś, kto tak opisuje swój dzień?”. To właśnie emocjonalne zaangażowanie okazało się w badaniu kluczem. Uczestnicy częściej zaznaczali chęć kontaktu tam, gdzie opis poruszał w nich coś więcej niż tylko „checklistę cech”. Nie chodzi więc o to, by stworzyć literacką miniaturę, tylko o nadanie profilowi ludzkiego wymiaru.

Jak przełożyć wyniki badań na swój profil?

Badacze nie zostawiają złudzeń: trójka haseł typu „Netflix, podróże, joga” nie wystarczy, jeśli naprawdę zależy ci na jakościowych dopasowaniach. O wiele lepiej działa krótka, szczera scena z twojego życia niż katalog zainteresowań. Zamiast więc pisać: „Lubię książki”, możesz opowiedzieć o tym, że w tramwaju zawsze kończysz jeszcze jeden rozdział, przez co prawie przegapiasz swój przystanek. Zamiast „kocham góry”, napisz, że raz w roku próbujesz wyłączyć telefon na szlaku na minimum 24 godziny. To nie muszą być wielkie przygody. Wystarczą szczegóły, które pokazują, jak wygląda twoja codzienność. Kluczowym słowem w badaniach Birnbaum jest autentyczność. Narracja napisana jak ogłoszenie reklamowe wywoła efekt odwrotny od zamierzonego. Zmyślanie doświadczeń czy sztuczne pompowanie własnego wizerunku może na chwilę zwiększyć liczbę dopasowań, ale szybko się zemści, gdy dojdzie do spotkania. Warto pamiętać, że większość użytkowników aplikacji prowadzi zwyczajne życie. Długie godziny w pracy, zmęczenie po dniu, serial wieczorem, próby znalezienia czasu na siebie. Właśnie na tej płaszczyźnie najłatwiej się spotkać. Jeśli ktoś szuka realnej relacji, zależy mu raczej na kimś, przy kim poczuje spokój i bezpieczeństwo, niż na postaci wyjętej z reklamy.

Storytelling jako „odczarowanie” randek online

Prof. Birnbaum zwraca jeszcze uwagę na jedną rzecz. Aplikacje randkowe bardzo często kojarzą się z traktowaniem ludzi jak produktów. Przewijamy profile, oceniamy w kilka sekund, przechodzimy dalej. Zdaniem badaczki właśnie narracyjne podejście do opisu może ten efekt częściowo osłabić. Krótka, ludzka historia przypomina, że po drugiej stronie ekranu nie ma kolejnego „towaru”, tylko osoba z własnymi przeżyciami, wrażliwością i codziennymi zmaganiami. Gdy profil przestaje być zestawem cech, a staje się kawałkiem czyjegoś życia, dużo łatwiej poczuć więź, nawet jeśli na razie łączy was tylko ekran. Wnioski z badań z Reichman University są więc dość konkretne. Jeśli korzystasz z aplikacji randkowej i masz wrażenie, że twój profil nie pracuje na twoją korzyść, nie zaczynaj od zmiany wszystkich zdjęć. Zacznij od tych kilku zdań pod nimi. Zamiast tworzyć kolejną listę haseł, spróbuj opowiedzieć o sobie małą historią. To często właśnie ona decyduje o tym, czy ktoś będzie chciał poznać dalszy ciąg.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...