Reklama

Coraz więcej par zamiast trzymać wspólne zdjęcia w albumach, wrzuca je na Instagram i Facebook, zbierając serduszka i komplementy. Wygląda to jak naturalny sposób dzielenia się szczęściem, jednak badania pokazują, że częste chwalenie się związkiem w sieci może zdradzać coś zupełnie innego niż beztroską miłość.

Co naprawdę oznaczają wspólne zdjęcia w social mediach?

Wspólne fotografie z ukochaną osobą przez lata trafiały głównie do ramek na półce albo grubych albumów, które wyciągało się przy wyjątkowych okazjach. Dziś większość tych kadrów ląduje w sieci np. na Instagramie, Facebooku, w relacjach, które oglądają dziesiątki albo setki osób. Z pozoru to tylko sposób na zatrzymanie chwili i podzielenie się radością ze znajomymi. Z perspektywy psychologii to zachowanie może mieć jednak głębsze znaczenie, nie zawsze tak pozytywne, jakbyśmy chcieli. Publikowanie zdjęć z partnerem stało się czymś zupełnie normalnym. Robią tak pary nastolatków, małżeństwa z długim stażem, osoby w świeżych relacjach i te, które są razem od lat. Za każdym razem komunikat na zewnątrz wydaje się podobny: „jest nam dobrze, mamy się nawzajem, jesteśmy szczęśliwi”. Seksuolożka Nikki Goldstein zwróciła uwagę, że czasem za tą potrzebą pokazania światu „idealnego” związku stoi coś więcej niż chęć pochwalenia się ładnym kadrem. Jej obserwacje zainspirowały badaczy z Northwestern University do sprawdzenia, jak częste wrzucanie wspólnych zdjęć łączy się z tym, jak para czuje się naprawdę w relacji.

Co pokazały badania nad związkami i social mediami?

W eksperymencie wzięło udział ponad sto par. Poproszono je, by codziennie zapisywały swoje aktywności w mediach społecznościowych oraz doświadczenia związane z partnerem. Naukowcy analizowali, jak często pojawiają się wspólne zdjęcia, jak wyglądają relacje online i jak to koresponduje z subiektycznym poczuciem bezpieczeństwa w związku. Wnioski okazały się dość niewygodne dla tych, którzy lubią regularnie chwalić się swoją relacją. Osoby, które czuły się niepewnie w związku, miały wyraźną tendencję do częstszego wrzucania radosnych kadrów z partnerem. Innymi słowy – im więcej wątpliwości w środku, tym więcej „szczęśliwych” zdjęć na zewnątrz. Badacze potwierdzili tym samym hipotezę Nikki Goldstein, według której częste publikowanie związkowych fotek rzadko wynika wyłącznie z beztroskiej radości. NBadania wskazują, że pary najgłośniej chwalące się sobą w sieci wcale nie muszą być najbardziej szczęśliwe. Przeciwnie, taki sposób działania często kryje lęk, że „może nie jest tak dobrze, jak powinno”.

Dlaczego szukamy potwierdzenia w lajkach?

Nikki Goldstein zwraca uwagę, że za wieloma związkowymi postami stoi potrzeba zewnętrznego potwierdzenia. Osoby często publikujące zdjęcia mające świadczyć o wielkim uczuciu i udanej relacji liczą nie tylko na to, że ktoś je zobaczy. Oczekują komentarzy, lajków, reakcji znajomych, które działają jak miniaturowe „dowody” na to, że wszystko jest w porządku. Mechanizm przypomina trochę trzymanie się kurczowo opinii otoczenia, żeby nie konfrontować się z własnymi wątpliwościami. Jeśli inni piszą, że „jesteście idealni”, „ale z was piękna para”, łatwiej zignorować drobne pęknięcia, które na co dzień czuje się w środku. Media społecznościowe stają się wtedy lustrem, w którym próbujemy zobaczyć nie to, jak jest, ale to, jak chcielibyśmy się widzieć. Nie znaczy to, że każda wspólna fotografia od razu zdradza problemy. Psychologowie podkreślają jednak, że u części par częste wrzucanie związkowych treści jest formą kompensacji, próbą zbudowania na zewnątrz obrazu idealnej relacji po to, by łatwiej znieść to, co w środku wcale takie idealne nie jest.

Co z tego wynika dla par?

Jedno wydaje się dość jasne – nadmierna ekspozycja związku w mediach społecznościowych może być sygnałem, że coś w tej relacji domaga się uwagi. Nie musi to od razu oznaczać kryzysu, ale bywa wskazówką, że zamiast budować poczucie bezpieczeństwa między sobą, para próbuje je znaleźć na zewnątrz. Psychologicznie prywatność w związku pełni ważną funkcję. Daje przestrzeń na autentyczność, na bycie sobą bez filtrowania każdej sceny przez to, jak zostanie odebrana przez innych. Im więcej ważnych momentów dzieje się tylko „dla nas”, a nie „dla obserwatorów”, tym silniejsza bywa realna więź. Publikowanie zdjęć z partnerem nie jest samo w sobie złe. Może być miłym sposobem na zachowanie wspomnień czy pokazanie bliskim kawałka swojego życia. Warto jednak co jakiś czas zadać sobie pytanie o intencję: robię to, bo chcę się podzielić radością, czy dlatego, że potrzebuję, aby ktoś z zewnątrz potwierdził, że mój związek ma się dobrze? To niewielka różnica w motywacji, ale z psychologicznego punktu widzenia mówi bardzo dużo o tym, jak naprawdę czujemy się w tej relacji.

Reklama
Reklama
Reklama