Reklama

Moją drugą, taką już „świadomą” parę sandałów kupiłam w Berlinie, w sieci Primark, której nie było jeszcze w Polsce. Zapłaciłam za nie wówczas 1 euro na przecenie. Jaskraworóżowe sandały zwracały na siebie uwagę w każdej stylizacji. Do dziś są w mojej szafie i bardzo często zabieram je na wakacje, szczególnie na kamienistą plażę (są naprawdę świetne!). Koleją parę kupiłam jakiś czas temu od marki Melissa. Najbardziej, podoba mi się w nich… ich zapach! Pachną balonową gumą, jak wspomnienie z dzieciństwa. Gumowe sandały od kilku dekad nieśmiało wracają do modowej przestrzeni. W kolekcji pre-fall 2024 The Row zobaczyłam dokładnie to, co kiedyś nosiłam na placu zabaw. Kolorowe, siateczkowe sandały z tworzywa pojawiły się przy rewelacyjnych projektach. Modelki wyglądały, jakby za chwilę miały zejść ze skalistych schodków prosto do wody na południu Włoch, ale jednocześnie jak bohaterki współczesnej opowieści o minimalizmie.

„Jelly sandals” to najbardziej oryginalne buty na lato 2026!

Właśnie ten pokaz, w którym płaskie „jelly sandals” wystąpiły w kilku kolorach – od niebieskiego, przez czerwony, po transparentny – sprawił, że branża zaczęła mówić o nich poważnie. Znane redaktorki i stylistki zaczęły je zamawiać, a w branżowych kuluarach krążyła plotka, że niektóre rozmiary „poszły” w przedsprzedaży szybciej niż skórzane sandały. Do popularyzacji trendu bardzo przyczyniła się też Jennifer Lawrence, jedna z najbardziej wpływowych ambasadorek The Row. Aktorka, znana ze swojego stylu, zaczęła pojawiać się na ulicach Nowego Jorku nie tylko w kultowych balerinach typu cage tej marki, ale też właśnie w różnych odsłonach „jelly sandals”. Raz były to „fisherman sandals” z tworzywa, przypominające rybackie buty w wersji de luxe, innym razem japonki z PVC. Za każdym razem zestawione z prostymi sukienkami, garniturowymi spodniami albo jeansami. Dla mnie był to sygnał: te buty naprawdę wróciły.

100305833311000_0_1776038400000
fot. Materiały prasowe / Breuninger / Dolce Vita

Projektanci stawiają w tym sezonie na gumowe buty!

Domy mody szybko podchwyciły temat. Gucci proponuje gumowe sandały w wersji fisherman z charakterystycznym przodem i drobnymi wycięciami, J.Crew bawi się kolorem i półprzezroczystym tworzywem, Tory Burch wprowadza buty jelly w formie japonek i wsuwanych klapków, idealnych na plażę, ale zaprojektowanych z myślą o zdjęciach na Instagramie. Nawet Chloé poszła o krok dalej, pokazując na wybiegu mule na obcasie z błękitnego tworzywa, wyglądające jak buty współczesnego Kopciuszka.

fot. Materiały prasowe / House
fot. Materiały prasowe / House

Jak wyglądają współczesne „jelly sandals”?

Muszę wam powiedzieć, że te nowe „jelly sandals” nie mają już nic wspólnego z twardymi butami z dzieciństwa. Dzisiejsze modele powstają z lżejszych, bardziej elastycznych materiałów. Często mają lekko amortyzującą podeszwę i wyprofilowaną wkładkę, a paseczki są delikatniejsze, lepiej rozmieszczone, żeby nie wbijały się w skórę. Najbardziej klasyczne są oczywiście „fisherman sandals” z PVC lub innego tworzywa. Mają charakterystyczną „krateczkę” na przodzie, zabudowany nosek z wycięciami i pasek zapinany przy kostce. Taki fason dobrze trzyma stopę, więc spokojnie można w nim przejść pół miasta. W wersji transparentnej albo dymionej wyglądają trochę jak modowy gadżet z futurystycznego filmu, w wersji kolorowej – jak zabawka z dzieciństwa, ale przeskalowana do dorosłego świata.

fot. Jeremy Moeller / Getty Images
fot. Jeremy Moeller / Getty Images

Drugie wcielenie to proste sandały na dwóch paskach z tworzywa. Często przypominają klasyczne skórzane modele, które już mamy w szafie, tylko materiał zmienia wszystko. Przezroczyste lub pastelowe, sprawiają wrażenie, jakby były odlanymi kawałkami szkła. Idealnie wpisują się w trend na aquamarine i inne „wodne” odcienie, które w tym sezonie widać wszędzie – od torebek po manicure. Są też japonki i klapki z jelly tworzywa. Widziałam piękne modele od Ancient Greek Sandals i Tory Burch, gdzie cienki pasek między palcami spotyka się z szeroką, miękką podeszwą w półprzezroczystym kolorze. Takie buty wyglądają, jakby były stworzone do zdjęć na tle basenu z turkusową wodą, ale ja śmiało zabieram je także na miejskie chodniki. W sieciówkach z kolei królują gumowe plecione baleriny, i to właśnie te buty są największym trendem lata!

Jak noszę gumowe sandały w miejskich stylizacjach?

Gumowe sandały przepięknie kontrastują z bardziej „poważnymi” elementami garderoby. Na przykład z lekkim letnim garniturem z lnu. Beżowy komplet z marynarką i szerokimi spodniami nabiera zupełnie innego charakteru, gdy zamiast klasycznych skórzanych sandałów wkładam do niego brązowe, półprzezroczyste „jelly sandals” , wyglądające jak bursztyny znalezione na plaży.

Uwielbiam też łączyć „jelly sandals” z sukienkami. Koronkowa biała midi, która jeszcze kilka sezonów temu prosiłaby się o delikatne sandały na obcasie, dziś świetnie współgra z gumowymi fishermanami w kolorze lodowego błękitu. Z kolei satynowa slip dress w kolorze szampana wygląda świeżo i nowocześnie, gdy zamienię eleganckie szpilki na transparentne jelly mule na niskim obcasie.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...