Edyta Zając zachywciła w „Dzień dobry TVN”. Czerwona skóra, denim i najbardziej „zakazane” botki sezonu
Jeden z ostatnich poranków w „Dzień dobry TVN” należał w modowym kontekście do Edyty Zając, która pojawiła się w stylizacji będącej kwintesencją miejskiego, nowoczesnego glamouru. Zamiast przewidywalnej sukienki wybrała duet, który od lat buduje najsilniejsze modowe obrazy: czerwoną, skórzaną kurtkę i idealnie skrojone jeansy. Do tego zestawu modelka dobrała jednak element, który całkowicie zmienił wydźwięk looku: botki peep toe, jeden z najbardziej kontrowersyjnych modeli butów, jakie pamięta współczesna historia mody.

Botki peep toe, czyli zabudowane buty z wycięciem na palce, przez lata uchodziły za najtrudniejszy element garderoby. Ani jednoznacznie letnie, ani typowo jesienne, nieustannie stojące na granicy sezonów i estetyk. Dla jednych są synonimem modowego faux pas epoki Y2K, dla innych nostalgicznym symbolem tamtych czasów. W stylizacji Edyty Zając pojawiły się w wersji, która daleka jest od przesady: szare, z miękkiego zamszu, na smukłym obcasie, sięgające tuż nad kostkę. Ich chłodny, przygaszony odcień stworzył doskonałą przeciwwagę dla nasyconej czerwieni kurtki i niebieskiego denimu, a struktura zamszu dodała całości szlachetny wymiar.
Botki peep toe to modowy koszmar milenialsów, który wraca w nowej odsłonie
Samo wycięcie na palcach, czyli peep toe, w modzie pojawiło się już w latach 40. XX wieku. Po okresie wojennych ograniczeń kobiece buty zaczęły nieśmiało odsłaniać więcej skóry, a subtelnie pokazane palce były wtedy odważnym, ale wciąż eleganckim gestem. W latach 50. peep toe zyskały status elementu hollywoodzkiej garderoby. Gwiazdy kina łączyły je z rozkloszowanymi sukienkami i perfekcyjnymi fryzurami, tworząc obraz kobiecości, który do dziś funkcjonuje w archiwalnych kadrach.

Pawdziwa rewolucja przyszła jednak wraz z próbą połączenia tego detalu z formą botka. Wczesne lata 2000. pokochały botki peep toe za ich „nadmiar”: wysokie obcasy, platformy, lakierowana skóra, metaliczne odcienie. Pojawiały się na czerwonych dywanach, w teledyskach, na ulicznych zdjęciach gwiazd wychodzących z klubów. Zestawiane z rurkami, legginsami i minisukienkami, stały się symbolem epoki, w której moda nie znała pojęcia „za dużo”.

Gdy po tej dekadzie estetyka przesytu zaczęła ustępować miejsca minimalizmowi, botki peep toe trafiły na listę fasonów, do których podchodzi się z dystansem. Przez lata uchodziły za przykład butów, które „postarzają” stylizację, przywołując zbyt dosłowne wspomnienia Y2K. Właśnie dlatego ich powrót w spokojnej, szarej, zamszowej wersji jest tak znaczący. To znak, że moda nie tylko „odgrzewa trendy”, ale umie je przetłumaczyć na współczesny język.

Współczesne peep toe: redefinicja kontrowersji
Dzisiejsza odsłona peep toe ma niewiele wspólnego z obrazkiem sprzed kilkunastu lat. Projektanci wygładzili sylwetkę buta, zredukowali platformy, uspokoili kolory i sięgnęli po bardziej szlachetne faktury. Zamsz, matowa skóra, stonowane barwy – to wszystko sprawia, że peep toe przestają być jedynie prowokacją, a zaczynają funkcjonować jak świadomy, wyrafinowany wybór. W looku Edyty Zając dobrze widać tę zmianę. Szare botki peep toe nadały stylizacji charakteru, ale nie dominowały jej. Ich chłodny ton złagodził intensywność czerwieni, a wycięcie na palcach subtelnie przełamało ciężar botków, wprowadzając oddech, który idealnie pasuje do miejskiego dnia między sezonami. Czy peep toe faktycznie wróciły do łask? Na wszelki wypadek poszukałam kilka modeli w sieciówkach!


