Reklama

Na wybiegach od kilku sezonów widzę, jak projektanci traktują czerwone sandały jako podkreślenie myśli przewodniej kolekcji. Valentino bawi się różnymi odcieniami czerwieni od karminu po głębokie wina, tworząc z nich coś w rodzaju modowej deklaracji. Versace prowadzi czerwień w kierunku zmysłowości, zestawiając ją z satyną, złotem i odważnymi krojami. Prada i Miu Miu używają butów w tym kolorze jako najważniejszego elementu całej stylizacji. Ja mam ten komfort, że nie muszę się do czerwieni przyzwyczajać – kiedy widzę czerwone sandały w sieciówce, moja ręka właściwie sama sięga po „dodaj do koszyka”.

TOP 5 czerwonych sandałów na lato 2026!

Czerwone sandały na obcasie, Reserved

W Reserved od razu przyciągnęły mnie czerwone sandały na obcasie. Ten model ma w sobie coś z klasyki czerwonego dywanu, przełożonej na współczesne, codzienne realia. Obcas jest na tyle zgrabny, że noga wygląda smukło. Bardzo podoba mi się ich prosty design: smukłe paski, odkryte palce, brak zbędnych ozdób. Dzięki temu to czerwień gra tutaj pierwsze skrzypce. W tym konkretnym modelu podoba mi się też odcień czerwieni, który nie jest ani pomidorowy, ani zbyt ciemny, po prostu intensywny, żywy kolor, który wygląda świetnie w wielu stylizacjach.

Czerwone sandały, H&M

Kupiły mnie czymś innym. Są bardziej odpowiedzią na pytanie: jak nosić czerwony na co dzień. Fason jest lżejszy, bardziej użytkowy, z obcasem, który spokojnie można nosić przez większość dnia. Te sandały traktuję jak letni odpowiednik czerwonych balerin – tylko w wersji otwartej, wakacyjnej. Pasują mi do lnianych spodni i białego topu, do zwiewnych sukienek maxi, do krótszych spódnic. Ich czerwień jest trochę „lżejsza” w odbiorze niż w modelu z Reserved.

Czerwone sandały na słupku Vices, Renee

Tutaj czerwień jest mocna, widoczna, wsparta solidnym słupkiem, który dodaje kilku centymetrów, ale daje też poczucie ziemi pod stopami. Paski oplatające stopę tworzą efekt, który kojarzy mi się z najlepszymi momentami mody przełomu lat 90. i 2000., kiedy buty potrafiły być niezwykle zmysłowe. Ten model zabieram ze sobą na wieczorne wyjścia. Do satynowej spódnicy i delikatnego topu, do dopasowanej sukienki midi, do dżinsów. Czerwony lakier na paznokciach i czerwone sandały tworzą z nimi idealny monoduet! Lubię też w nich to, że mimo swojej efektowności nie są jednosezonowym trendem. Ten fason wraca w modzie regularnie, więc wiem, że za rok czy dwa nadal będą wyglądały świetnie!

Skórzane, czerwone sandały Answear.Lab

Są po prostu przepiękne! Tutaj kluczowy jest materiał – skóra w intensywnym odcieniu czerwieni wygląda naprawdę luksusowo. Gdy pierwszy raz je założyłam, od razu pomyślałam o pokazach Prady czy Miu Miu. Ten model wybieram, kiedy potrzebuję czegoś z efektem „wow”! Garnitur w neutralnym kolorze (szary, beżowy, nawet piaskowy) i do tego te sandały, które robią z biznesowego zestawu bardzo modową kompozycję. Tak samo dobrze wyglądają z prostą, jednolitą sukienką, kiedy chcę, żeby buty były jedynym kolorystycznym akcentem. Widzę te sandały w swojej szafie na dłużej niż jeden sezon.

Sandały na słupku, Mohito

Traktuję je jak idealne połączenie mojej miłości do czerwieni z pragmatyzmem codzienności. Tutaj słupek daje stabilność, paski trzymają stopę, a czerwień robi swoje – jest widoczna, soczysta, idealna na wszystkie letnie uroczystości. Te buty są stworzone na wesela, przyjęcia w ogrodzie, letnie imprezy rodzinne. W maju testuję je na pierwszych większych wyjściach, w czerwcu i lipcu tańczę w nich do rana, we wrześniu spokojnie łączę je z nieco cięższymi sukienkami czy nawet garniturem.

Reklama
Reklama
Reklama