„Nawiedzona sukienka” to jeden z najbardziej intrygujących trendów tego sezonu. Znalazłam ją w sieciówkach!
Wyobraź sobie poranek na wilgotnej łące, gdy mgła wciąż unosi się nad trawą, a powietrze jest chłodne i przenikliwe. Tkanina porusza się przy każdym kroku, niemal niezauważalnie, jakby była lżejsza od powietrza. Muślin i delikatna koronka tworzą sylwetki, które zwracają na siebie uwagę subtelnością, zapowiadając melancholijny i niezwykle romantyczny trend. Kreacje zainspirowane onirycznym światem, który jest jak obraz tuż po przebudzeniu, zainspirowały projektantów do stworzenia… „nawiedzonych sukienek”. Choć brzmi to nieprawdopodobnie… znalazłam je w sieciówkach!

Gdy pierwszy raz przeczytałam o „nawiedzonej sukience”, pomyślałam, że świat mody puszcza do mnie naprawdę duże oczko. Jednak im bardziej próbowałam zrozumieć ten trend, wszystkie jego elementy składały się w jedną całość (trochę jak zagadka w „Nawiedzonym dworze”). Projektanci dosłownie zachłyśnięci estetyką poetcore, dość mocno weszli w literacki świat w poszukiwaniu modowych inspiracji. I tak oto dotarli do zwiewnych sukienek z muślinu, transparentnych materiałów i koronki, które wyglądają tak, jakby zostały utkane z mgły, światła księżyca i dawnych opowieści. W trendach pojawiło się to, co ulotne i nieuchwytne, z pogranicza snu i romantycznych poetyckich wieczorów.
Trend: sukienka zjawy
„Nawiedzona sukienka” to chyba jeden z najbardziej intrygujących motywów w obecnych trendach. Oczywiście nie chodzi tu jednak o dosłowną grozę, lecz o wrażenie eteryczności i lekkiego niepokoju, jakby ubranie należało do innego czasu lub świata. Zwiewne suknie z półprzezroczystych warstw muślinu, z delikatnymi marszczeniami i starą koronką, sprawiają wrażenie, jakby mogły pojawić się w zamglonej scenerii jakiejś dawnej legendy.

Popkultura od dawna karmi się taką estetyką. Wystarczy przypomnieć białe, niemal widmowe sukienki dziewcząt z filmu „Piknik pod Wiszącą Skałą” (na podstawie powieści Joan Lindsay), melancholijną, eteryczną atmosferę „Przekleństw niewinności” czy bladych, nocnych koszul z gotyckiej opowieści „W kleszczach lęku” Henry’ego Jamesa.

Sukienka widmo to najważniejsze odkrycie 2026 roku
Do tego wizualnego świata idealnie pasują także „Wichrowe Wzgórza” Emily Brontë. Historia Catherine i Heathcliffa rozgrywa się przecież na wietrznych wrzosowiskach, gdzie romantyzm miesza się z niepokojem, a duch Catherine powraca do starego domu. W wielu ekranizacjach tej powieści bohaterki pojawiają się w jasnych, falujących sukniach, które niemal stapiają się z mgłą nad wrzosowiskami, tworząc obraz, który dziś bez trudu odnajdujemy również w modzie. Ubrania pełnią w tym przypadku znaczenie symboliczne, którego dziś tak bardzo brakuje w świecie mody.

Podobne motywy odnajdziemy także w dawnych legendach. W wielu europejskich opowieściach duchy i zjawy pojawiają się w długich, jasnych szatach, lekkich, falujących, niemal nierzeczywistych. Współczesna moda sięgnęła do tych obrazów, przekształcając je w nowoczesną estetykę romantycznej tajemnicy.

Projektanci intrygują „upiornymi” sukienkami
Ten oniryczny klimat pojawił się w wiosennych kolekcjach projektantów. Na wybiegach widziałam długie, miękkie suknie z warstw muślinu, postrzępionej koronki i półtransparentnych tkanin, które poruszają się wraz z ciałem niczym mgła unosząca się nad ziemią. Dominują jasne odcienie: mleczna biel, pudrowy róż, delikatna wanilia czy wyblakłe pastele.

Projektanci podkreślają przede wszystkim ruch i lekkość materiału. Zamiast sztywnej konstrukcji pojawiają się drapowania, falujące rękawy, subtelne bufki i miękkie marszczenia. Sukienka nie tyle modeluje sylwetkę, ile raczej ją otula, pozostawiając wrażenie lekkości i niedopowiedzenia. Najpiękniejsze sukienki w tej estetyce zaprezentowały domy mody Zimmermann i Chloe.

Jak nosić „nawiedzoną sukienkę”?
Choć takie kreacje mogłyby wyglądać jak element kostiumu z filmu, w rzeczywistości można je łatwo wpleść w codzienną garderobę. Kluczem jest kontrast między eterycznością sukni a bardziej współczesnymi elementami stylizacji. Zwiewną sukienkę z koronki warto zestawić z nieco cięższą kurtką, skórzanym paskiem albo prostymi balerinami czy botkami. Dzięki temu stylizacja nie stanie się przesadnie teatralna, a jednocześnie zachowa swoją romantyczną aurę.

Równie dobrze sprawdzą się minimalistyczne dodatki: delikatna biżuteria, niewielka torebka, naturalny makijaż. Sukienki zainspirowane tą estetyką już znalazłam w sieciówkach! Pokażę wam moje najlepsze wybory doskonale odzwierciedlające ten trend:

