Noszą ją teraz wszystkie it-girls! Moją wyciągnęłam z szafy babci i miałam ją na sobie nawet w dniu ślubu!
Nie sądziłam, że rzecz, którą znalazłam w babcinej szafy stanie się najbardziej pożądanym dodatkiem sezonu. No dobra, miałam intuicję, w końcu jestem redaktorką mody. W 2026 nie zamierzam rozstawać się z ażurową chustą zrobioną na szydełku. Tak jak kopenhaskie it-girls!

Trójkątna chusta dzianinowa kolejny rok z rzędu jest jednym z najbardziej pożądanych dodatków sezonu. I to niezależnie od szerokości geograficznej. Tej zimy na głowach (zamiast czapki) noszą ją zarówno mieszkanki Paryża, Kopenhagi, jak i Nowego Jorku. I Polski. A przynajmniej ja się z nią nie rozstaję, bo wiąże ją tak, że w te mrozy zastępuje mi nie tylko nakrycie głowy, ale i szalik. Ale gdy tylko nadejdą trochę cieplejsze dni, zastąpię ją ażurową chustą, którą przed laty na szydełku zrobiła moja babcia i którą dostałam w spadku. Miałam czuja, kiedy wyciągałam ją z babcinej szafy. To dodatek, który regularnie powraca do mody i tak się składa, że w 2026 będzie hitem.
Ażurowa chusta na szydełku to skarb, który znalazłam w babcinej szafie
Uważam się więc za szczęściarę, bo ażurowa chustka na szydełku, którą zrobiła moja babcia, łączy w sobie kilka trendów jednocześnie. Po pierwsze ma najmodniejszy ostatnio kształt trójkąta (nie trzeba więc składać jej na pół, by osiągnąć pożądany efekt). Po drugie, jest biała, a konkretnie w delikatnie przybrudzonym odcieniu Cloud Dancer, który okrzyknięty został kolorem roku 2026 przez prognozującą kolorystyczne trendy firmę Pantone. I po trzecie (i najważniejsze!) – jej brzegi obszyte są swawolnymi frędzlami, które są (kolejnym!) dominującym trendem na wiosnę i lato 2026. No i jest ażurowa, a więc delikatnie prześwitująca, co nadaje jej lekkości, ale i zmysłowości i tajemniczości. Ale to jeszcze nie koniec zalet.

Ażurową chustę na szydełku w 2026 roku będziemy nosić na 3 sposoby
Ażurowa chusta na szydełku nie mogłaby także być bardziej uniwersalna i praktyczna. Ja, wzorem najsłynniejszych it-girls z Kopenhagi, które do chusty przekonały się już ubiegłego lata, noszą ją na trzy sposoby. Po pierwsze, jak moja babcia, w chłodniejsze dni zarzucam ją na ramiona – wówczas przyjemnie ogrzewa plecy, a tym samym zastępuje sweter. W tej roli sprawdziła się zresztą nawet na moim ślubie. To była zimna Zośka, czyli 15 maja, uznawany za najzimniejszy dzień miesiąca. Nie było tak źle, ale miałam na sobie koronkową sukienkę, wieczorem chętnie więc dodatkowo otuliłam się chustą (ramiona męża, jak widać, nie wystarczyły ;)). W tym roku zamierzam jednak przede wszystkim zawiązywać ją na biodrach. W szczególności na jeansach, bo szydełkowe elementy ubioru tworzą z denimem zgrany duet. Oprócz tego klasycznie już będę ją nosić także na głowie. Granny chic w 2026 roku również ma się bowiem świetnie. W końcu to rok vintage i sentymentów!
