Odtworzyłam stylizację Anne Hathaway z „Diabeł ubiera się u Prady”! Wszystko skompletowałam w sieciówkach!
Przez najbliższe tygodnie świat mody będzie skupiony wokół jednego wydarzenia, które stało się równie ważne, jak sezonowe pokazy kolekcji. Po 20 latach na wielkim ekranie spotkały się ponownie bohaterki kultowego filmu „Diabeł ubiera się u Prady”, by „zajrzeć od kuchni” do świata fashion. Niektórzy fani bardziej czekają na stylizacje, jakie pojawią się w filmie, niż na sam wątek fabularny. Postanowiłam odtworzyć najważniejszą stylizację Andy Sachs z pierwszej części, która do dziś jest synonimem stylu pierwszej dekady XXI wieku.

Bez wątpienia „Diabeł ubiera się u Prady” jest jednym z moich najważniejszych modowych filmów. Obejrzałam go jeszcze zanim zostałam redaktorką mody i już wtedy fascynował mnie nie tylko świat mediów, ale też i środowisko twórców haute couture. Bohaterka tego filmu zdecydowanie przypomina mi siebie z początków kariery zawodowej. Każda z nas była kiedyś taką Andy. Jej stylizacje wydawały mi się takie „normalne”, nie rozumiałam, dlaczego Miranda tak dosadnie skrytykowała jeden z najważniejszych zestawów Andy. Dziś już wiem, że nie chodziło po prostu o sweter, ale o samą ideę.
Kultowa stylizacja Anne Hathaway w „Diabeł ubiera się u Prady”
Dwadzieścia lat temu stylizacja Andy należała do typowych dla tej dekady zestawów. Klasyczny sweter, wystająca spod niego elegancka koszula, spódnica przed kolano i czółenka na obcasie. Współcześnie, to właśnie ta kompozycja pojawia się w kreacjach najważniejszych modowych twórców. Tego pamiętnego dnia w redakcji „Runway” Andy miała na sobie cerulejski sweter (daję głowę, że tak jak ja, właśnie od wtedy znacie tę nazwę), błękitną koszulę, spódnicę w romby, czarne rajstopy i czółenka. Teraz dokładnie takie stylizacje można zobaczyć na ulicach Kopenhagi czy w Paryżu. Jesteśmy zachwycone tym, jak wyglądała bohaterka filmu nie tylko po „przemianie”, ale też w momencie, gdy była „zwykłą” dziewczyną. Odtworzenie jej stylizacji okazało się zaskakująco proste!
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Odtworzyłam stylizację Andy Sachs z „Diabeł ubiera się u Prady”!
Teoretycznie to nie było wcale takie trudne, jednak warto było przyjąć zasadę, że stylizacja Andy jest inspiracją, a nie jej wierną kopią czy repliką. Dzięki czemu, w takim zestawie mógł pojawić się współczesny wątek.

Andy miała na sobie sweter o warkoczowym splocie. Ja do swojego zestawu wybrałam gładki model. Zależało mi na tym, żeby znaleźć jak najbardziej wierny odcień koloru niebieskiego oraz na jakości swetra. Dlatego też postawiłam na model z Reserved, który wykonany został w 100% z wełny. Podoba mi się w tym swetrze to, że nie jest „ciężki”, doskonale sprawdzi się w wiosennych stylizacjach.
Idąc dalej, zamiast spódnicy w romby (które swoją drogą mają obecnie drugie życie), wybrałam lekką spódniczkę w kratkę przed kolano. Styl i kolorystyka zostały zachowane, jedynie wzór wygląda na bardziej współczesny. Spódniczka też wykonana jest z lżejszych materiałów, tak, by pasowała do wiosenno-letniej aury. Kupiłam ją jeszcze w ubiegłym sezonie w Sinsay na wyprzedaży, za uwaga… 6,90 zł! Obecnie dokładnie tego modelu już nie ma, dlatego znalazłam dla was podobny, również z Sinsay.
Do swojej stylizacji nie wybrałam koszuli. Zdecydowałam, że moja wersja będzie nieco inna. Ale w sieciówkach królują obecnie błękitne klasyczne koszule, które sprawdzą się w wielu modowych zestawach. Idealnie pasującą do tego połączenia znalazłam w Zarze.

W przypadku butów ja zdecydowałam się na zamszowe czółenka. Model, który założyłam mam już w swojej szafie dobrych parę lat i kupiłam je w H&M. Zajrzałam do szwedzkiej sieciówki i wybrałam podobny model, tym razem slingback, ponieważ to właśnie te buty są absolutnym trendem tej dekady i zdecydowanie nadają lekkości i współczesności stylizacji. Zamiast czarnych rajstop wybrałam transparentny brąz. W końcu jest wiosna!