Płaskie japonki to największy trend obuwniczy tego lata! Prosto z plażowych outfitów trafiły do świata wielkiej mody
Płaskie plażowe japonki zawsze kojarzyły mi się z basenem, z nagrzanymi deskami nadmorskiego mola i z plażową shopperką. Zakładałam je bez zastanowienia, tylko po to, żeby dojść z hotelowego pokoju do leżaka. W miejskiej garderobie nie widziałam dla nich miejsca. I nagle okazało się, że moda ma wobec nich zupełnie inne plany. Na wybiegach i w stylizacjach znanych influencerek zobaczyłam płaskie japonki w zestawie z garniturem, koronkową sukienką i z satynową spódnicą. Dziś noszę je do wszystkiego, a moje letnie stylizacje wyglądają spektakularnie!

Testowałam je ostrożnie. Najpierw na wakacjach, potem na spacerach po mieście, aż w końcu włożyłam płaskie japonki do lnianych spodni i poszłam w nich do redakcji. Dziś mogę spokojnie powiedzieć: ten model butów naprawdę wrócił do gry. Nie tylko na plażę, ale też do codziennych zestawów, koronkowych sukienek, zwiewnych spódnic i jeansów.
Krótka historia japonek, które wróciły do łask
Kiedy myślę o japonkach, przed oczami stają mi dwie sceny. Pierwsza to ponadczasowe plaże z filmów o Kalifornii, gdzie bohaterki biegną po piasku w prostych, gumowych japonkach. Druga to początek lat 2000., gdy nosiłyśmy je do rurek, tunik i błyszczących torebek na łańcuszku. Wtedy tak wyglądała moda. Przez jakiś czas projektanci omijali japonki szerokim łukiem. Aż do momentu, kiedy minimalizm znów zrobił się atrakcyjny, a kultura surfingu i estetyka resort zaczęły mocniej przenikać do mody. Na wybiegach zaczęły pojawiać się japonki, ale już nie w jaskrawe kwiatki, tylko w wersjach radykalnie uproszczonych. Skórzane paski, grubsza podeszwa, perfekcyjnie wyważone proporcje.

The Row, Jil Sander czy marki inspirowane japońską prostotą pokazały, że plażowe buty przeobrazić w coś, co spokojnie odnajdzie się w towarzystwie białej koszuli i garniturowych spodni. Równolegle w popkulturze wrócił sentyment do Y2K. Filmy i seriale z naszego liceum zaczęły znowu krążyć po platformach, a it-girls zaczęły reinterpretować nasze „milenialskie zestawy”. Japonki trafiły prosto w ten klimat. I nagle okazało się, że można je nosić nie tylko na basen, ale też na kawę w mieście, a nawet do biura w mniej formalny dzień.

Jakie płaskie japonki wybieram do codziennych stylizacji?
Najczęściej noszę japonki w wersji minimalistycznej. Czarne lub beżowe, z delikatnie grubszą podeszwą i prostym paskiem między palcami. Bez kryształków, kwiatków, falbanek. Te modele najlepiej odnajdują się w zestawach z jeansami, lnianymi spodniami i satynowymi spódnicami. Mam też jedną parę brązowych, skórzanych japonek – wyglądają trochę jak połączenie sandałów z japonkami. Ten model świetnie łączy się z białą koszulą oversize i szortami.

Uwielbiam również japonki z pianki w pastelowych kolorach. Jasny błękit, pistacja, krem. Takie buty pięknie współgrają z letnimi sukienkami i lekkimi spódnicami. Dają subtelne „wakacyjne” skojarzenie, ale w mieście nie wyglądają jak obuwie z nadmorskiego sklepiku. Trzymam się zasady, że jeśli kolor jest mocny, forma musi być ultraprosta.

Jak nosić płaskie japonki latem w miejskiej estetyce?
Japonki świetnie wyglądają z satynowymi spódnicami i dopasowanymi topami. Moja ulubiona stylizacja to złota sukienka slip dress do połowy łydki i czarne, minimalistyczne japonki. Do tego większa torba i delikatne kolczyki. Zamiast klasycznego połączenia ze szpilkami powstaje look, który łączy wieczorowy charakter sukienki z wakacyjnym luzem butów.
Jako milenialka mam słabość do spódnic midi. Zwiewne, lekkie, z wysokim stanem. Latem noszę je non stop, a japonki okazały się dla nich idealnym partnerem. Zwłaszcza gdy mówimy o miejskich stylizacjach. Przy printach – kwiatowych, paisley, drobnych groszkach – wybieram jednokolorowe japonki. Spódnica gra wtedy pierwsze skrzypce, a buty spokojnie robią swoje. Gdy zakładam gładką, beżową lub czarną spódnicę, pozwalam sobie na japonki w ciekawszym odcieniu. Ostatnio w mojej garderobie pojawił się czerwony model.
Z jeansami japonki dają podobny efekt, co klapki. Proste, jasne jeansy, biały tank top i czarne japonki to mój wakacyjny „uniform”. Ciemniejsze, szersze jeansy zestawiam z brązowymi, skórzanymi japonkami i koszulą oversize. To połączenie ma w sobie coś z minimalistycznych skandynawskich stylizacji, ale z odrobiną surferskiego klimatu.