Reklama

Są takie fasony, które nie wracają nieśmiało, tylko taką energią, jakby nigdy nie zniknęły. „Ra-ra skirt” zapowiedziała się jako jeden z największych letnich przebojów, który odkryjemy w zupełnie nowej wersji. Jej historia zaczęła się na amerykańskich boiskach w latach 80., gdzie mini z falbanami nosiły cheerleaderki, a nazwa pochodzi od okrzyków „hurrah!rah-rah”, które rozbrzmiewały podczas dopingowania drużyn. Krótki, dynamiczny fason szybko opuścił stadion i trafił do miejskich stylizacji. Uwielbiany przez młodzieżowe subkultury, zrobił oszałamiającą karierę ze skórzanymi kurtkami i wojskowymi butami. I choć doceniam modowo tę estetykę, to w 2026 roku wiem, że „ra-ra skirt” będziemy stylizować w zupełnie inny sposób.

„Ra-ra skirt” w kolekcjach projektantów na wiosnę-lato 2026

Obecnie projektanci interpretują ten fason na dwa sposoby. Pierwszy to hołd dla oryginału: mini z piętrowymi falbanami, lekkie, dziewczęce, stworzone do ruchu. Drugi biegun to modele o znacznie przedłużonych sylwetkach: ołówkowe, midi, a nawet maxi, w których falbany układają się w pasma, nadając sylwetce rytm i miękkość.

fot. Spotlight / Blumarine
fot. Spotlight / Blumarine

Na wybiegach Blumarine falbany przybrały zarówno klasyczną, figlarną formę mini, jak i bardziej rzeźbiarskie, wydłużone warianty. U Elie Saab widziałam wersję ze skóry o wyrafinowanym charakterze. Z kolei Dries Van Noten udowodnił, że falbany i sneakersy mogą stworzyć jeden z najbardziej świeżych duetów sezonu.

Van Noten S26 002
fot. Sportlight / Dries Van Noten

Najbardziej jednak oczarowały mnie modele maxi, które wyglądały jakby „budowały” całą stylizację. Najbardziej efektownie zaprezentowały się długie spódnice „ra-ra” w kolekcji Zimmermann. Kaskadowe falbaniaste modele widziałam też u Chloe.

fot. Spotlight / Zimmermann
fot. Spotlight / Zimmermann

Jak nosić „ra-ra skirt” wiosną 2026?

Ta spódnica z natury podkreśla biodra i dodaje sylwetce objętości. Właśnie dlatego tak ważna jest równowaga. W 2026 roku zapominamy o bardzo niskim stanie, który dominował w latach 2000. Wysoka talia porządkuje proporcje i optycznie wydłuża nogi.

fot. Christian Vierig / Getty Images
fot. Christian Vierig / Getty Images

Na co dzień najchętniej łączę ją z prostym t-shirtem i sneakersami. To powrót do jej sportowych korzeni, ale w bardziej miejskiej odsłonie. Zmieniając jedynie buty, całkowicie zmienię charakter mojej spódnicy. Mokasyny dodadzą stylizacji francuskiej nonszalancji, a sandały na płaskiej podeszwie lub szpilki sprawią, że spódniczka z falbankami stanie się idealnym elementem do wakacyjnej walizki.

fot. Edward Berthelot / Getty Images
fot. Edward Berthelot / Getty Images

Wieczorem wystarczy zamienić buty na szpilki lub sandały na obcasie. Najlepiej sprawdzi się ołówkowa wersja z falbanami w duecie z taliowaną marynarką czy jedwabną koszulą.

fot. Edward Berthelot / Getty Images
fot. Edward Berthelot / Getty Images

Spódnice z falbankami znalazłam w sieciówkach

Naturalnie piękną spódniczkę „ra-ra” widziałam w kolekcji H&M. Jej lekka forma od razu skojarzyła mi się z letnimi stylizacjami, do których będę ją zakładać. Efektowny model widziałam też w Reserved. Zwróciłam uwagę na ten w kratkę, która teraz jest w trendzie. Zauroczyła mnie też różowa tiulowa spódnica z tej samej sieciówki, która jest dość długa i układa się w lekkie falbany.

Reklama
Reklama
Reklama