Reklama

Satynowe wykończenie robi z najprostszego fasonu coś, co wygląda od razu bardziej luksusowo. Ten sam model w skórze czy zamszu prezentuje się klasycznie i ponadczasowo, ale w satynie nagle przypomina buty z archiwów haute couture. Nie dziwi mnie więc, że projektanci, od Jimmy’ego Choo po Mach & Mach, od kilku lat intensywnie pracują z tą tkaniną, a masowe marki idą ich śladem. Co ważne, satynowe buty wreszcie przestały być „zarezerwowane” dla wieczoru. Można je nosić do jeansów, lnianych sukienek, nawet do letnich garniturów, a jednocześnie są idealne na wesela, garden party czy wieczorne wyjścia w upał, kiedy zwykłe szpilki wydają się zbyt ciężkie.

Satynowe balerinki Mango – jak „kapcie” z eleganckiego hotelu

Satynowe balerinki z Mango przypominają mi wygodne kapcie z pięciogwiazdkowego hotelu, tyle że stworzone do wyjścia z domu. Mają zabudowany, obły nosek i delikatny połysk, który sprawia, że w świetle dnia wyglądają miękko i subtelnie, a wieczorem nabierają bardziej wieczorowego charakteru. Elastyczna guma wokół cholewki dodaje im funkcjonalności – trzyma stopę jak baletowa pointa, dzięki czemu takie buty nadają się nie tylko na elegancki wieczór, ale też na dłuższy spacer po mieście. Ten model aż prosi się o połączenie z szerokimi jeansami lub satynową spódnicą, tworząc efekt total looku w jednym wykończeniu. Widziałabym je też z lnianą sukienką na ramiączkach.

Satynowe czółenka Reserved – letnia wersja z czerwonego dywanu

Satynowe czółenka z Reserved to już klasyka w wydaniu glamour. Mają smukły obcas, nos wyciągnięty w delikatny szpic i kolor, który w zależności od wersji potrafi całkowicie zmienić nastrój stylizacji – od spokojnych, pastelowych tonów po bardziej nasycone barwy idealne na wieczór. Satyna dodaje im efektu rodem z czerwonego dywanu, ale w cenie, która nie wymaga hollywoodzkiego budżetu. Widzę je w roli butów „na ślub przyjaciółki”, ale też jako sposób na podkręcenie bardzo prostego zestawu: biała koszula, dżinsy i satynowe czółenka. Latem sprawdzą się z jedwabnymi sukienkami midi, garniturowymi szortami i marynarką albo z koronkową mini. To ten typ satynowych butów, które od razu robią wrażenie, nawet jeśli reszta garderoby jest totalnie basicowa.

Satynowe sneakersy Zara – satyna w wersji „athletic chic”

Zara poszła w kierunku, który bardzo mnie cieszy: satynowe sneakersy ze sznurowaniem wyglądają jak hybryda obuwia tanecznego i sneakersów. Mają zgrabną, niską podeszwę, smukły kształt i delikatne satynowe wykończenie. Ten model jest idealnym przykładem tego, że satynowe buty nie muszą być typowo wieczorowe. Świetnie odnajdą się w stylizacjach z krótkimi spodenkami, sportową spódnicą, ale też z plisowaną midi czy dzianinową sukienką. Wyglądają jak coś, co mogłaby założyć tancerka wychodząca po próbie na ulicę – miejski, nowoczesny romantyzm, w którym połysk satyny łagodzi bardziej sportowe detale. W upalne dni widzę je zamiast ciężkich sneakersów: lekko, przewiewnie, ale nadal z efektownym twistem.

15211710050-e2
fot. Materiały prasowe / Zara

Satynowe czółenka z kokardą Mohito – małe dzieło sztuki na stopie

Czółenka z kokardą z Mohito to już naprawdę „luksusowy poziom”. Satyna dodaje im elegancji, ale prawdziwym bohaterem jest przeskalowana kokarda umieszczona z przodu, która przywodzi na myśl projekty marek, jak Mach & Mach czy Amina Muaddi. Wystarczy założyć do nich prostą małą czarną albo gładką sukienkę w jednym z modnych letnich kolorów, żeby całość wyglądała jak gotowy wieczorowy look. Obcas ma wysokość, która sprawdza się zarówno na tańcach, jak i na dłuższym wydarzeniu, a satynowe wykończenie pięknie współgra z biżuterią: diamentowym połyskiem, perłami czy metalicznymi dodatkami. To model stworzony na wesela, gale, letnie przyjęcia, ale równie dobrze można go połączyć z jeansami typu wide leg i białą koszulą. Wtedy kokarda gra pierwsze skrzypce, a reszta stylizacji staje się tylko tłem.

Widać, że satyna jako tkanina naprawdę zdefiniowała tę dekadę – jest w sukienkach, w bieliźnie, w garniturach, a teraz wchodzi do szafy także w formie obuwia. I choć kojarzy się z wyjątkowymi okazjami, coraz częściej „schodzi na ziemię”: do biura, na kawę z przyjaciółką, na letni spacer po mieście. Dla mnie to idealny trop na lato – kiedy nie chcę już zakładać kolejnych zwykłych sandałów, wybieram satynowe balerinki, czółenka albo sportowe modele i mam pewność, że nawet najprostsza stylizacja nagle wygląda jak coś wyjętego z pokazów mody.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...