Te kontrowersyjne buty w latach 90. nosiła moja mama. Teraz znów wracają do trendów!
Każdy milenials zna ten dźwięk. Charakterystyczny stukot obcasów uderzających o płytkę chodnika czy szkolne korytarze. Tego nie można pomylić z niczym innym. Złapałam się ostatnio na tym, gdy zajęta rozmową w kawiarni nagle usłyszałam ten odgłos. Moje oczy od razu powędrowały w dół – wiedziałam czego szukać. Do kawiarni weszła dziewczyna w drewniakach, wyglądających dokładnie jak te, które pamiętam z czasów dzieciństwa. Oczywiście nie powinnam być w aż takim szoku, bo drewniaki mają swoje lepsze i gorsze momenty w modzie, jednak ich ponowne pojawienie się, wywołało u mnie nostalgiczny uśmiech. Czy znów będą wielkim trendem?

Historia chodaków sięga setek lat wstecz. Początkowo pełniły funkcję czysto praktyczną – chroniły stopy przed wilgocią i chłodem, szczególnie w północnej Europie. Drewniana podeszwa była trwała i łatwa w wykonaniu, a prosta konstrukcja sprzyjała codziennemu użytkowaniu. Z czasem jednak ich znaczenie zaczęło wykraczać poza funkcję użytkową. Drewniaki stały się elementem kultury, symbolem lokalnych tradycji, a w XX wieku (niespodziewanie) także jednym z najważniejszych modowych trendów! Nosiła je moja mama i wszystkie moje koleżanki. Niektóre miały po kilka modeli, różniących się jedynie cholewką. Pamiętam bardzo dobrze chodaki mojej przyjaciółki z dzieciństwa, których cholewka wykonana była w czerwony kraciasty wzór. Ach, co to były za buty!
Drewniaki wracają do trendów w 2026 roku!
Ich wielki powrót nastąpił w latach 70., kiedy naturalne materiały i rzemiosło stały się odpowiedzią na przemysł masowy. Jednak to lata 90. przyniosły drewniakom szczególną popularność w nowoczesnym wydaniu. Wówczas pojawiały się zarówno w minimalistycznych stylizacjach, jak i w bardziej buntowniczych, grunge’owych zestawach. Noszone do prostych dżinsów, bieliźnianych sukienek czy oversize’owych marynarek, były jednocześnie wygodne i wyraziste – dokładnie takie, jakich potrzebowała dekada kontrastów.

Obecnie, w 2026 roku, drewniaki wracają w niezwykle różnorodnej odsłonie, zachowując jednak swój najważniejszy element – drewnianą podeszwę, która pozostaje ich sercem i znakiem rozpoznawczym. Projektanci reinterpretują klasykę, proponując zarówno modele płaskie, niemal ascetyczne, jak i te osadzone na wyraźnym, stabilnym słupku, który dodaje sylwetce wysokości i charakteru. Pojawiają się wersje całkowicie zabudowane, o rzeźbiarskiej formie, ale także lżejsze warianty z otwartymi noskami, odsłaniające stopę i nadające stylizacjom letniej swobody. Często zdobione są ćwiekami, które podkreślają ich surowość.

Jak nosić drewniane chodaki latem?
To, co czyni drewniaki szczególnie atrakcyjnymi dziś, to ich zdolność do komponowania się z przeciwieństwami. Są jednocześnie ciężkie i lekkie w odbiorze. Mogą wyglądać rustykalnie, ale też nowocześnie i stylowo. Właśnie dlatego tak dobrze odnajdują się w aktualnych trendach, które unikają jednoznaczności. Stylizowanie drewniaków opiera się na grze proporcji i faktur. Świetnie komponują się z naturalnymi tkaninami – lnem, bawełną, surowym denimem – tworząc spójne, organiczne zestawy. W wersji bardziej miejskiej można zestawić je z prostą, dopasowaną sukienką lub minimalistycznym garniturem, gdzie ich cięższa forma przełamuje elegancję i dodaje stylizacji charakteru. Modele na słupku doskonale wydłużają sylwetkę, szczególnie w połączeniu z długościami midi, podczas gdy płaskie warianty sprawdzają się w bardziej swobodnych, codziennych zestawach.

Drewniane clogsy to najmodniejsze buty w 2026 roku!
W mojej garderobie znajduje się para drewniaków od marki Ted Baker, kupiłam ją kilka lat temu, gdy pojawiła się pierwsza fala powrotu do tego trendu. Te buty od razu wzbudziły we mnie nostalgiczne uczucia. Musiałam je mieć! Dlatego teraz z dużą ciekawością obserwuję ich ponowne modowe 5 minut.

Widziałam je w vintage wersji w H&M. Szwedzka sieciówka mnie zachwyciła! Oprócz „tradycyjnych” clogsów w ofercie mają również te zainspirowane współczesną modą – w krowie łaty! Widziałam też modele ściśle nawiązujące do lat 90. w Stradivariusie i w nowoczesnej wersji w Answear LAB. Choć mogą wydawać się kontrowersyjne, to teraz jest najlepszy moment, żeby je kupić!

