Reklama

Od lat mam słabość do espadryli. Zawsze kojarzyły mi się z włoskim wybrzeżem, z prostotą i naturalnością – jutowa podeszwa, płócienna cholewka, zero zbędnych ozdobników. A jednak kiedy pojawiły się modele z ażurowymi, plecionymi cholewkami, poczułam, że to jest ten moment, w którym oblicze klasyki zaczęło się diametralnie zmieniać. Te cholewki wyglądają jak stworzone z koronkowych obrusów naszych babć i szydełkowych serwetek, tylko odczarowane, przeniesione na włoskie uliczki, tarasy z widokiem na morze i wieczorne spacery po nadmorskim deptaku.

3 najpiękniejsze plecione espadryle na lato 2026!

Rzadko kiedy letni trend tak idealnie łączy wygodę, romantyzm i tę lekko nostalgiczną, śródziemnomorską opowieść. To powrót myślami do czasów, w których wakacje wakacje kojarzyły się z analogowym aparatem i długimi wieczorami na tarasie. Espadryle z plecionymi cholewkami mają dokładnie ten vibe, tylko w wersji, którą teraz bez problemu znajduję w sieciówkach.

Plecione espadryle z H&M – słoneczne wakacje

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam model z H&M, ten w odcieniu delikatnego beżu, pomyślałam, że wygląda jak buty stworzone do poranka w małym miasteczku nad morzem. Ich szydełkowa, ażurowa cholewka układa się na stopie jak cienka, koronkowa mgiełka. Widziałam je od razu zestawione z lnianą sukienką maxi w kolorze ecru i torbą-koszykiem przewieszoną przez ramię. Wyobraziłam sobie siebie idącą po świeże pomidory na targ, wchodzącą po starych schodach, które pamiętają niejedno lato. W mojej garderobie od razu widzę je z sukienkami w drobne kwiaty, z białymi koszulami o szerokich rękawach, z haftem angielskim, a także z prostymi dżinsami 7/8 i koszulą w paski, kiedy chcę poczuć się trochę jak paryżanka na wakacjach w Ligurii.

Espadryle na koturnie z plecioną cholewką z Zary – włoskie lato

Druga para to sandały na koturnie z plecioną cholewką. One mają już w sobie coś z włoskiej romantycznej wyspy. Koturn od razu przywodzi mi na myśl te legendarne espadryle Yves Saint Laurent z lat 70., ale Zara podaje je w bardzo współczesnym wydaniu. Podeszwa z plecionki unosi sylwetkę kilka centymetrów nad ziemią, noga wygląda smuklej, łydka rysuje się wyraźniej, a jednocześnie pozostaje w tym swoboda, której nie mam w szpilkach. Pleciona cholewka z ażurowymi prześwitami oplata stopę niczym dekoracyjna siatka, która rzuca delikatny cień na skórę. Kiedy patrzę na te sandały, od razu przenoszę się myślami na kolację w małej trattorii z obrusami w czerwono-białą kratę i widokiem na zachodzące słońce nad zatoką.

fot. Materiały prasowe / Zara
fot. Materiały prasowe / Zara

Szydełkowe espadryle z Born2be – klimat riwiery

Trzecia para, na którą zwróciłam uwagę, to beżowe szydełkowe espadryle Vices z Born2be, na podeszwie z plecionki. Na pierwszy rzut oka wyglądają bardziej codziennie niż sandały z Zary, ale im dłużej się im przyglądałam, tym bardziej widziałam w nich idealne buty do miasta. Ich cholewka, zrobiona jakby z szydełkowej koronki, przywołała wspomnienia domów naszych babć, gdzie takie wzory pojawiały się na obrusach, serwetkach, zasłonkach w kuchni. Tylko tutaj zostały przeniesione na espadryle, zestawione z naturalną, jutową podeszwą i oprawione w beż, który pasuje właściwie do wszystkiego. Te espadryle z Born2be widzę z białą koszulową sukienką i dużą torbą shopperką. Zestawię je też z krótkimi szortami z wysokim stanem i lekkim topem na ramiączkach.

Reklama
Reklama
Reklama
Loading...