Torebka east-west wraca do mody! Pamiętam ją z lat 2000., ale dopiero teraz naprawdę mnie zachwyciła!
Torebkę east-west po raz pierwszy od naprawdę dawna widziałam podczas mojej ostatniej wizyty w Paryżu. Przed oczami mam kadr z ulicznej stylizacji: podłużna, wąska torba przewieszona przez ramię dziewczyny w prostym trenczu i dżinsach. Złapałam się na tym, że nie patrzę na buty ani na płaszcz, tylko właśnie na tę niepozorną, poziomą formę, która ciągnęła się wzdłuż biodra. Po chwili uświadomiłam sobie, że ten kształt dobrze znam z moich stylizacji sprzed dwóch dekad. Z zachwytem więc przyglądam się powrotowi tego modelu!

To nie jest klasyczna pionowa torebka, która „rośnie” w górę, tylko model wyciągnięty zdecydowanie wszerz. Wyobraź sobie prostokąt, który rozciąga się od lewej do prawej – z niewielką wysokością i wyraźnie zaznaczoną szerokością. Nazwa east-west nawiązuje do kierunków świata: torebka rozwija się od wschodu do zachodu, a nie od północy do południa. W praktyce taka torebka ma dość niski profil i wydłużony kształt. Zwykle noszę ją na ramieniu lub tuż pod pachą, w stylu lat 2000. Zamek albo klapa biegną prawie przez całą szerokość, co sprawia, że łatwo do niej zajrzeć. Ten format jest o tyle wygodny, że wszystko mam ułożone „obok siebie”, nie jedno na drugim, więc nic nie ginie w czeluściach torebki.
Torebka east-west wróciła do mody!
Historia takich podłużnych modeli nie zaczyna się wcale w latach 2000., chociaż najczęściej mamy z nimi właśnie takie skojarzenie. Już w latach 50. i 60. eleganckie kopertówki do koktajlowych sukienek potrafiły mieć wydłużone, poziome proporcje – wyglądały jak małe, sztywne prostokąty, które trzymało się w dłoni podczas przyjęć. Z czasem ten kształt zaczął migrować na ramię. W latach 90. i wczesnych 2000. projektanci pokochali zabawę geometrią i pojawiły się pierwsze torebki, które były czymś pomiędzy kopertówką a codzienną shoulder bag: wąskie, poziome, często na krótkim pasku, noszone wysoko na ramieniu.

Obecnie east-west wraca, ale w zupełnie innej odsłonie. Na wybiegach i w kolekcjach marek premium ten model często jest bardzo oszczędny w formie, gładki, bez wyraźnych logotypów, utrzymany w stonowanej kolorystyce. Widziałam go u The Row, gdzie przybrał formę smukłej, niemal ascetycznej torebki na ramieniu, u Prady w wersji z delikatnymi metalowymi elementami i subtelnym logo, u Saint Laurent w zamszowych, przytulnych wariantach o lekko zaokrąglonych bokach. Paradoksalnie, im „spokojniej” wygląda taka torebka, tym bardziej zwraca uwagę, bo jej horyzontalny kształt naprawdę zmienia proporcje całego zestawu.

Jakie fasony torebek east-west teraz królują i co mam w swojej szafie?
Kiedy zaczęłam na poważnie rozglądać się za torebką east-west, szybko zauważyłam, że ten jeden kształt potrafi mieć kilka charakterów. Pierwsza to absolutny minimalizm: gładka, czarna torebka east-west z lekko usztywnionej skóry, z niemal niewidocznym zapięciem i wąskim paskiem. Druga to wersja zamszowa. Ciepły odcień karmelu czy czekoladowego brązu zawsze jest w trendzie! Trzecia to model z imitacji zamszu, w chłodnym odcieniu ciemnego taupe, z klapą zamiast suwaka. Dzięki temu, że ma podłużny, horyzontalny kształt, nadal trzyma w looku ten nowoczesny kierunek east-west, nawet jeśli materiał jest mniej wymagający niż prawdziwy zamsz.
Jak noszę torebkę east-west i dlaczego uważam ją za jeden z najciekawszych dodatków ostatnich lat?
Zaczęłam ją dobierać do jeansów, białej koszuli i loafersów, a w końcu okazało się, że podłużna torebka równie dobrze wygląda z lnianym garniturem, kulotami, slip dress, a nawet z oversize’ową bluzą i prostymi spodniami. Na co dzień czarną, skórzaną east-west noszę praktycznie do wszystkiego, co wymaga odrobiny formalności: praca, spotkania, wyjścia do miasta. To świetna alternatywa dla bagietki czy nowoczesnej jamniczki. Znalazłam kilka modeli, które skradną wasze serca.