Wiosną i latem wracam do legginsów, które nosiłam dwie dekady temu. Spodnie capri z lat 2000. ponownie w trendach!
Na pewno kojarzycie te spodnie. Dopasowane, kończące się tuż za kolanem. Tak, świat mody zapowiedział, że spodnie capri wracają do łask. Millenialsi nosili je zamiennie ze swoimi ulubionymi rurkami, a gen Z odkrywa je teraz jako inspirujący artefakt z przeszłości. Kiedyś występowały w formie jeansów, materiałowych modeli lub legginsów. Dziś… chyba nic się nie zmieniło. Ogłaszamy: spodnie capri to trend wiosny i lata 2026!

Podczas ostatnich zakupów w jednej z sieciówek, w moje ręce wpadły spodnie capri. Byłam naprawdę zaskoczona, wyglądały jakby „wmieszały się w tłum” lub ktoś przypadkowo je tam porzucił (przez chwilę zaczęłam wierzyć, że podróże w czasie są możliwe). Były przecenione trzykrotnie. Z lekkim zawahaniem się zaniosłam je do kasy. Miałam bardzo podobny model w pierwszej dekadzie nowego stulecia i nie rozstawałam się z nim przez kilka dobrych sezonów. Potem „magicznie” spodnie capri zniknęły ze świata mody. Postanowiłam sprawdzić co się z nimi działo.
Spodnie capri i ich włoski urok
Zaczęłam więc od początku. Nazwa „capri” nie jest przypadkowa, prowadzi prosto na słoneczną włoską wyspę Capri, gdzie w latach 50. ten fason spodni był symbolem wakacyjnej swobody i niewymuszonej elegancji. To tam nosiły je artystki i bywalczynie kurortów, łącząc z prostymi topami i balerinami. Wkrótce capri trafiły do Hollywood. Audrey Hepburn uczyniła z nich element swojej minimalistycznej garderoby, a Brigitte Bardot nadała im dziewczęcego uroku. Model o długości do połowy łydki równoważył granice między sportem a elegancją.

Później, w latach 80., fason nabrał dynamiki. Spodnie zrobiły się jeszcze bardziej dopasowane i zaczęły występować głównie w formie legginsów, wpisując się w estetykę aerobiku i kult ciała, charakterystyczną dla tamtych czasów. W pierwszej dekadzie XXI wieku (czyli wtedy, gdy kupiłam je po raz pierwszy) wróciły w bardziej casualowej odsłonie. Nosiłyśmy je do tunik, długich topów i balerinek. Potem nastała modowa cisza. Capri ustąpiły miejsca rurkom, a następnie szerokim nogawkom i długościom maxi. Ślad po nich zaginął.

Świat mody przypomniał sobie o legginsach capri po 20 latach!
Po bardzo wyraźnej i długiej przerwie, legginsy capri znów pojawiły się w świecie mody. Projektanci proponują je w wersjach, które trudno zignorować: od klasycznej czerni, przez subtelne brązy, aż po odważne, nasycone kolory. Intensywny kobalt, maślany żółty, przygaszona szałwia czy pudrowe róże. Capri pozostawiają daleko w tyle wspomnienie dawnych dekad i dopasowują się do współczesnych trendów. Ich powrót nie jest przypadkiem. Wszystko idealnie wpisuje się w ponowną fascynację sylwetką, którą obecnie kształtujemy taliowanymi marynarkami i ołówkowymi spódnicami. Capri też należą do tego trendu. Widziałam je w kolekcjach u Versace, Caroliny Herrery i Jacquemusa.

Jak nosić spodnie ¾?
To właśnie proporcje są w przypadku capri kluczowe. Długość do połowy łydki bywa wymagająca, ponieważ optycznie skraca nogę i dzieli sylwetkę w newralgicznym miejscu. Dlatego dziś niemal jednogłośnie zestawia się je z butami na obcasie. Szpilki, mule, klapki na obcasie czy klasyczne czółenka równoważą linię i dodają lekkości. W wersji bardziej codziennej sprawdzą się także baleriny lub buty typu mary-jane, ale wtedy warto zadbać o krótszą, bardziej dopasowaną górę, sięgającą talii lub bioder, by nie zaburzyć harmonii.

Nowoczesne capri lubią kontrasty. Sportowy charakter można przełamać romantyczną bluzką z bufkami albo oversize’ową marynarką z podkreśloną talią. W wydaniu minimalistycznym wystarczy prosty top i biżuteryjne szpilki, by uzyskać efekt niewymuszonej elegancji. Z kolei kolorowe modele najlepiej potraktować jako punkt centralny stylizacji, resztę pozostawiając w bardziej stonowanej tonacji. Poniżej kilka polecajek.