Reklama

Mediolański Tydzień Mody, jedno z najbardziej prestiżowych wydarzeń w świecie fashion, ponownie przyciągnął uwagę projektantów, modeli i miłośników stylu z całego globu. Tegoroczna edycja, poświęcona kolekcjom jesień-zima 2026/2027, trwała od 24 lutego do 2 marca i na siedem dni zamieniła włoskie ulice w tętniącą życiem scenę kreatywności. To właśnie tu, znane domy mody pokazały, w którym kierunku zmierza moda. Oczywiście nie tylko same pokazy intrygują łowców trendów, a przede wszystkim to, co dzieje się na ulicach miasta w tym czasie. To już trzeci Fashion Week w tym roku i mam wrażenie, że najbardziej spektakularny do tej pory. Zobaczcie, co mnie zaintrygowało!

Krata – bez niej kolejny sezon się nie odbędzie

Podczas Fashion Week w Mediolanie ponownie pojawiła się krata. I o ile w Nowym Jorku czy Londynie można było zobaczyć jej klasyczne oblicze, o tyle w Mediolanie musiała dać się bardziej we znaki, by przebić się na tle innych trendów. Okazałe kraciaste suknie to coś, na co świat mody czeka w tym sezonie. Rezygnacja z zachowawczości i zabawa formą. Nawet w kratkę!

fot. Edward Berthelot Getty Images
fot. Edward Berthelot Getty Images

Poetcore rodem z nowoczesnej Werony

Wyobrażałam sobie, że trend poetcore musi mieć swoją najpiękniejszą wersję właśnie we Włoszech. Nie spodziewałam się, że zobaczę go w tak nowoczesnej wersji, nieco zrywającej z romantycznym wizerunkiem. Koronkowe slip dress w estetyce boho połączone z kardiganem o „ciężkiej” strukturze i sportowymi butami, to współczesny obraz wiktoriańskiej estetyki. Dla osób, które nie czuły tego trendu, rozwiązanie idealne!

fot. Edward Berthelot / Getty Images
fot. Edward Berthelot / Getty Images

Pyjamacore w wersji z wybiegów

Co mnie najbardziej zaskoczyło podczas mediolańskiego tygodnia, to zdecydowanie stylizacje „żywcem” wzięte ze światowych wybiegów. Bez trudu rozpoznałam sylwetki Dolce&Gabbana czy Armani, które przewijały się na ulicach. Dlatego też musiałam wspomnieć o trendzie pyjamacore, który już „wyszedł na zewnątrz”. Połączony z codzienną garderobą zaprezentował zupełnie inne oblicze włoskich garniturów.

fot. Edward Berthelot / Getty Images
fot. Edward Berthelot / Getty Images

Przeskalowane formy zapożyczone z męskiej garderoby

To jest coś, czego w zasadzie się nie spodziewałam. Projektanci częściowo chcieli odchodzić od oversizowych formatów, jednak mam wrażenie, że moda uliczna, jeszcze się nimi nie nasyciła. Naprawdę okazałe garnitury, w bardzo intrygującej formie, w kolorach zupełnie „nie pasujących” do lata, wyraźnie dały się we znaki. Co mnie najbardziej w nich urzekło oprócz wersji XXL? Kolor taupe!

fot. Edward Berthelot / Getty Images
fot. Edward Berthelot / Getty Images

Maksymalizm w pięknej formie

Są takie domy mody, których styl bez trudu można rozpoznać na ulicy. We Włoszech jest to np. Dolce&Gabbana. Duet projektantów był jednym z częstszych ulicznych wyborów. Warto w tym momencie wspomnieć, że włoscy designerzy tworzą w maksymalistycznym duchu od dekad, a obecny trend na przesyt zdecydowanie im sprzyja. Wzory, kolory, kryształy w stylizacjach, to jest zdecydowanie coś, co Mediolan przyjmuje z wdzięcznością.

fot. Edward Berthelot / Getty Images
fot. Edward Berthelot / Getty Images

Spódnica w centrum uwagi

Już nie raz wspominałam o tym, że spódnica przeżywa swój najważniejszy moment w tym roku. W Mediolanie była naprawdę bardzo widoczna. Ja oczywiście zwróciłam uwagę na efektowne formy, falbany, tiule i charyzmatyczne kroje, które kojarzą mi się z Carrie Bradshaw – popkulturową ambasadorką mody. Długie okazałe spódnice, w połączeniu z marynarkami wyglądały naprawdę zjawiskowo i bardzo kobieco.

fot. Edward Berthelot / Getty Images
fot. Edward Berthelot / Getty Images

Niech żyją kwiaty!

Oczywiście nie mogłam nie wspomnieć o kwiatowym princie. To obowiązkowy motyw na mediolańskich ulicach. Zarówno sukienki, jak i efektowne komplety z kwiatowym wzorem, udowodniły, że wiosna jest już naprawdę blisko. Moją uwagę zwracały stylizacje bardzo dziewczęce i subtelne. Kwiatowy print to must-have nadchodzącego sezonu.

fot. Edward Berthelot / Getty Images
fot. Edward Berthelot / Getty Images
Reklama
Reklama
Reklama