Reklama

Po dwóch latach względnej ciszy, które nastąpiły po pokazie kolekcji Artisanal dla Maison Margiela w 2024 roku, Galliano ponownie szokuje swoim geniuszem. Tym razem będziemy mogli zobaczyć jego twórczość we współpracy z jednym z największych graczy na rynku masowej mody. Hiszpańska sieciówka zelektryzowała tą wiadomością całą branżę, bo każdy, kto choć raz miał przyjemność spojrzeć na projekty mistrza, ten automatycznie dostał gęsiej skórki na całym ciele.

Zara wskrzesza duchy z przeszłości i proponuje re-autorstwo zamiast nostalgii

Projekt, zaplanowany na dwa lata, nie jest klasyczną kolaboracją sygnowaną nazwiskiem projektanta. To coś znacznie bardziej złożonego. Galliano ma „re-autoryzować” archiwa Zary. Dekonstruować istniejące projekty, przetwarzać je i nadawać im nowe życie przy użyciu innych materiałów, proporcji i konstrukcji. To podejście mówi wiele o jego obecnej filozofii twórczej. Zamiast zaczynać od zera, Galliano wchodzi w dialog z przeszłością, zarówno własną, jak i marki, tworząc coś, co wymyka się klasycznym kategoriom sezonowości czy płci. Jak sam podkreśla, interesuje go forma i proporcja, a nie sztywne ramy.

fot. John Galliano Fall 2004 Ready to Wear Runway Show / Dominique Maître / Getty Images
fot. John Galliano Fall 2004 Ready to Wear Runway Show / Dominique Maître / Getty Images

Pierwsza odsłona kolekcji Galliano x Zara ma pojawić się już we wrześniu

Dla Zary to coś więcej niż kolejna współpraca. Owszem, marka ma na koncie projekty z uznanymi twórcami i ikonami stylu, jednak angaż Galliano sygnalizuje wyraźny kierunek: przesunięcie w stronę segmentu premium. Pod przewodnictwem Marty Ortegi, Zara konsekwentnie buduje nową tożsamość. Podnosi jakość produktów, rozwija bardziej wyrafinowane kolekcje i inwestuje w doświadczenie zakupowe. W obliczu rosnącej konkurencji ze strony ultratanich platform marka stawia na coś, czego nie da się łatwo skopiować: wizję, rzemiosło i emocje. W tym kontekście Galliano wydaje się idealnym wyborem.

fot. John Galliano's spring 2011 / Getty Images
fot. John Galliano's spring 2011 / Getty Images

John Galliano to współcześnie najważniejszy wizjoner świata mody

Trudno przecenić wpływ Galliano na współczesną modę. Jego dekada w Diorze na przełomie wieków była redefinicją tego, czym może być haute couture. W Maison Margiela z kolei udowodnił, że potrafi operować zupełnie innym językiem, bardziej konceptualnym, ale równie sugestywnym. Jest twórcą, który myśli obrazami. Jego kolekcje nie są tylko ubraniami, a przedstawieniem konkretnej historii postaci i towarzyszących jej emocji. Jak przystało na tej klasy artystę, Galliano od lat zmaga się z kontrowersjami na temat swojej osoby. Kryzys wizerunkowy sprzed lat mógł zakończyć jego obecność w branży, jednak projektant przeszedł proces twórczej i osobistej transformacji, odzyskując uznanie zarówno krytyków, jak i nowego pokolenia odbiorców.

fot. John Galliano spring 2005 ready to wear collection / Getty Images
fot. John Galliano spring 2005 ready to wear collection / Getty Images

Galliano ma być łącznikiem nie tylko pokoleń, ale i stylów

Najbardziej intrygującym aspektem tej współpracy jest jej dostępność. Galliano, który przez lata tworzył dla wąskiego grona klientów couture, nagle trafi do globalnej publiczności. To z pewnością jest wyzwanie dla mistrza krawiectwa, jak przełożyć kunszt haute couture na skalę masową, nie tracąc jego esencji. Sam projektant wydaje się traktować to jako eksperyment, a jednocześnie szansę. W wypowiedziach dla mediów nie dało się ukryć jego ekscytacji całym projektem, w którym widzi szansę na możliwość dotarcia do zupełnie nowych odbiorców.

fot. Getty Images
fot. Getty Images

Galliano określa ten moment jako „trzeci akt” swojej kariery, który może okazać się tym najciekawszym. I rzeczywiście, wszystko wskazuje na to, że jesteśmy świadkami czegoś więcej niż tylko „standardowej współpracy”. To wielka modowa odpowiedzialność podjąć się takiego zadania. Jeśli zakończy się sukcesem, może na nowo zdefiniować to, czym jest współczesna moda.

Reklama
Reklama
Reklama