Znalazłam w H&M baloniaste spodnie ze ściągaczami takie, jak z pokazu Chloé! Ten model łączy w sobie najgorętsze trendy sezonu
Pierwszy raz zobaczyłam te spodnie w H&M między dżinsami a garniturowymi cygaretkami. Na wieszaku wyglądały trochę jak miks spodni trekkingowych z baśniową halką. Szerokie na udach, z wyraźnie zaznaczoną objętością, zwężone przy kostkach dzięki troczkom, w neutralnym piaskowym kolorze. Pomyślałam: „to jest dokładnie ten typ, który albo pokocham, albo oddam po jednym wyjściu”. Wzięłam je do przymierzalni z myślą o pokazach Chloé, które oglądałam w zeszłym roku. To najbardziej „modowe” spodnie w mojej garderobie, które chcę nosić non stop!

W kolekcji Chloé wiosna-lato 2025, zaprojektowanej przez Chemene Kamali, spodnie baloniaste z wiązaniami przy kostkach stały się właściwie osią całej opowieści. Już pierwszy look na wybiegu był znaczący: ultra lekka, półtransparentna bluzka połączona ze zwiewnymi „pantalonami” wprost inspirowanymi XIX‑wieczną bielizną. W talii marszczenie, przy kostkach ściągnięcie, a pomiędzy nimi wyraźnie nadmuchana, balonowa forma, która rozszerzała się na udach, po czym znowu zbierała przy ściągaczu. Kamali wyprowadziła ten motyw z niszy do centrum trendów. W kolejnych sylwetkach rozwijała temat baloniastych spodni w wielu wariantach: były modele z bawełnianego woalu z koronkowymi wstawkami przypominającymi wiktoriańskie halki, były krótsze bloomersy do kolan, które wyglądały jak historyczne pantalony przeniesione do współczesnego świata, były wreszcie jedwabne spodnie o bardziej płynnym ruchu tkaniny, które falowały przy każdym kroku, ale cały czas zachowywały charakterystyczne „wybrzuszenie” nogawki i wiązania przy kostkach.
Baloniaste spodnie ze ściągaczami to trend na lato 2026!
To, co mnie zachwyciło w tych spodniach, to przesunięcie funkcji. Historycznie modele noszono pod krynolinami i sukniami jako bieliznę. W kolekcji Chloé zostały wyciągnięte na światło dzienne i zmienione w pełnoprawny element garderoby dziennej, idealnie wpisujący się w trendy. Jednocześnie Kamali nie wyrwała ich z kontekstu marki. Połączyła wiktoriańską inspirację z boho lat 70., które są wpisane w DNA Chloé, i z archiwami domu – chociażby romantycznymi projektami Karla Lagerfelda z lat 80. i 90. Efekt był oszałamiający.

Sylwetka opierała się na objętości i lekkości jednocześnie: romantyczna, swobodna, ale mocno zdefiniowana przez konstrukcję nogawki, ten charakterystyczny balon i troczki przy kostkach, które rysowały wyraźną, wręcz graficzną formę. Od tamtego pokazu wiedziałam, że takie spodnie prędzej czy później trafią do sieciówek. I trafiły.

Mój model z H&M: baloniaste spodnie w praktycznej, „dziennej” wersji
Model z H&M, który kupiłam, to dla mnie bardzo codzienna odpowiedź na to, co pokazała Chloé. Zamiast koronek i jedwabiu – lekka tkanina w piaskowym odcieniu, która od razu kojarzy się z miejskim safari i lekkim utility, ale z romantycznym twistem. W talii mam elastyczny pasek i tunel ze sznurkiem, który pozwala lekko zmieniać wysokość noszenia. Nogawka jest wyraźnie baloniasta, szeroka w udach, ale dzięki miękko poprowadzonym szwom nie dodaje wizualnie kilogramów, tylko buduje nową, ciekawą objętość.

Najważniejszy detal kryje się przy kostkach. To właśnie tam pojawiają się ściągacze, które nadają charakter całemu modelowi. Ten element robi ogromną różnicę w ruchu tkaniny. Każdy krok podbija lekkość formy, spodnie „żyją”, falują, ale nie są przy tym teatralne. Ważny jest też materiał. H&M postawił na mieszankę, która jest lekka, oddychająca i praktyczna w praniu. Te spodnie przechodzą już testy: w tramwaju, na spacerze po mieście, na szybkim wyjeździe nad jezioro. Ani razu nie miałam wrażenia, że materiał jest za ciężki do takiej formy.
Jak noszę baloniaste spodnie inspirowane Chloé?
Pierwsze wyjście zaliczyły w duecie z bardzo prostą górą. Założyłam do nich biały, dopasowany tank top i skórzane sandały i od razu zobaczyłam, jak mocno te spodnie budują sylwetkę. Objętość na dole pozwoliła mi odsłonić ramiona. To jest zresztą najważniejsza stylistyczna zasada, jaką stosuję przy tym fasonie: im więcej dzieje się w nogawkach, tym spokojniej traktuję górę. Uwielbiam łączyć je z koszulami. Biały, lekko oversizowy model dodaje im trochę biurowego charakteru. Dzięki temu baloniaste spodnie nabierają charakteru boho. Przetestowałam też duet z krótką marynarką o pudełkowym kroju. Spodnie z H&M, satynowy top i czarna, skrócona marynarka. To mój ulubiony look do pracy w redakcji. Z perspektywy sylwetki baloniaste spodnie mają jeszcze jedną zaletę. Dzięki marszczeniu w talii świetnie podkreślają wcięcie, a szersza nogawka maskuje to, co wiele z nas lubi chować: masywniejsze uda czy nierówności. Przy dobrze dobranym rozmiarze nie poszerzają, tylko zmieniają proporcje. Kluczowe jest, żeby talia była „widoczna”.

Dlaczego ten model zostaje ze mną na dłużej?
Jako milenialka, która w liceum nosiła rurki przyklejone do łydek, długo nie wierzyłam, że wejdę w tak mocną objętość. A jednak po doświadczeniu z Chloé i po kilku tygodniach z moimi spodniami z H&M widzę, że ten fason ma sens na wielu poziomach. Po pierwsze, daje oddech sylwetce. Latem, kiedy nie mam ochoty na obcisłe formy, baloniaste spodnie są wybawieniem. Po drugie wpisują się w trend na romantyczny, historyczny styl poetcore, który jest moim ulubieńcem w tym sezonie.

Po trzecie wreszcie, to jeden z tych elementów, które od razu zdradzają, że śledzicie modę trochę bliżej niż tylko przez pryzmat podstawowych jeansów. Wystarczy prosta góra, minimalistyczne dodatki, a i tak każdy, kto oglądał w ostatnich latach pokazy, natychmiast skojarzy tę formę z Chloé. I to jest w tym wszystkim najprzyjemniejsze. Mogę mieć na sobie spodnie z H&M i jednocześnie czuć się częścią większej modowej rozmowy, którą Kamali rozpoczęła na wybiegu. Oto kilka innych modeli zainspirowanych tym stylem: