Informacja o śmierci Bonnie Tyler obiegła świat w czwartek 9 lipca. Brytyjska piosenkarka zmarła w wieku 75 lat, a wiadomość przekazano w oświadczeniu opublikowanym na jej oficjalnej stronie internetowej. Bliscy podali, że artystka niespodziewanie odeszła minionej nocy w szpitalu w Portugalii w wyniku choroby, na którą była leczona.
WIDEO…
Bonnie Tyler nie żyje. Miała 75 lat
W krótkim komunikacie rodzina i zespół potwierdzili śmierć artystki. Podkreślono, że była ona nagła i nastąpiła w portugalskim szpitalu. Wskazano też przyczynę: chorobę, z powodu której Bonnie Tyler pozostawała pod opieką medyczną.
Rodzina i zespół Bonnie z żalem informują, że Bonnie niespodziewanie zmarła wczoraj w nocy w szpitalu w Portugalii w wyniku choroby, na którą była leczona - czytamy.
W komunikacie pojawiła się również prośba, by uszanować prywatność bliskich, którzy mierzą się z żałobą. Jednocześnie przekazano, że zostanie opublikowane kolejne oświadczenie.
Bonnie Tyler mierzyła się z problemami zdrowotnymi
W ostatnich miesiącach artystka zmagała się z poważnymi problemami zdrowotnymi. W maju trafiła do portugalskiego szpitala, gdzie po pilnej operacji jelit lekarze wprowadzili ją w stan śpiączki farmakologicznej. W ubiegłym miesiącu jej agent przekazał, że Bonnie Tyler została wybudzona, zaznaczając jednocześnie, że nadal przebywa na oddziale intensywnej terapii i jej stan pozostaje ciężki. W czerwcu jednak lekarze określali rokowania artystki jako dobre. Spodziewali się, że całkowicie wyzdrowieje i będzie mogła wrócić do grania koncertów. Najbliższe miałyby się odbyć jeszcze w tym roku.




















