Burza wokół „Ołowianych dzieci”! Rodzina bohaterki zarzuca twórcom, że serial „diametralnie odbiega od faktów”
Wokół serialu „Ołowiane dzieci” narasta dyskusja. Tym razem głos zabrał Stanisław Torbus, wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej, który publicznie skrytykował sposób przedstawienia swojej babci w produkcji. Jego zdaniem twórcy znacząco zmienili fakty i umniejszyli rolę wybitnej lekarki.

Serial „Ołowiane dzieci” wywołuje coraz większe emocje. Tym razem głos zabrał wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej, który zarzuca twórcom, że postać inspirowana jego babcią została pokazana w sposób odbiegający od faktów.
Burza wokół „Ołowianych dzieci”! Niektóre wątki wzbudzają kontrowersje
Serial, inspirowany prawdziwymi wydarzeniami związanymi z epidemią ołowicy w Szopienicach, od początku był zapowiadany jako fabuła luźno oparta na historii. Mimo to niektóre wątki wzbudzają kontrowersje. Jedną z najbardziej dyskutowanych kwestii, jest postać prof. Krystyny Berger, która w serialu stanowi odpowiednik Bożeny Hager-Małeckiej (w tej roli Agata Kulesza). W produkcji bohaterka początkowo podchodzi sceptycznie do diagnoz ołowicy u dzieci, a później jej działania zostają pokazane w sposób, który, zdaniem rodziny lekarki, nie odpowiada rzeczywistości. Szczególne emocje budzi finałowy wątek dotyczący zablokowania obrony doktoratu dr Wadowskiej-Król w zamian za sprzęt dla kliniki. Choć faktem jest, że praca doktorska nie została wówczas obroniona, nie ma jednoznacznych dowodów na rolę, jaką w tej sprawie odegrała Hager-Małecka.
Wnuk lekarki: „Rola została przedstawiona niezgodnie z faktami”
Stanisław Torbus nie ukrywa rozczarowania. We wpisie opublikowanym w sieci podkreślił, że początkowo z entuzjazmem przyjął informację o powstaniu serialu o trzech lekarkach zaangażowanych w walkę z ołowicą. Z czasem jednak jego nastawienie uległo zmianie:
Największą krzywdą, jaką można zrobić drugiemu człowiekowi, jest wymazanie go z pamięci!
Jak wskazuje Torbus, pierwszym niepokojącym sygnałem była już zmiana nazwiska jego babci w materiałach promocyjnych. Po obejrzeniu serialu uznał, że sposób przedstawienia bohaterki „diametralnie odbiega od faktów”. W swoim stanowisku szczegółowo wylicza działania, które, jego zdaniem, miały kluczowe znaczenie w realnej historii. Podkreśla m.in., że to prof. Bożena Hager-Małecka miała:
- diagnozować ołowicę na podstawie badań dzieci kierowanych do jej kliniki,
- wywierać presję na władze wojewódzkie w sprawie działań ochronnych,
- przekształcić zabrzańską klinikę w centrum walki z zatruciami,
- zachęcić dr Wadowską-Król do przygotowania doktoratu i zostać jego promotorką,
- interweniować u Edwarda Gierka w sprawie rozwiązań systemowych,
- chronić współpracowniczki przed naciskami politycznymi.
Torbus przekonuje, że bez zaangażowania jego babci skala problemu mogła nie zostać ujawniona tak szybko.
„Ołowiane dzieci”: spór o granice artystycznej interpretacji
Autor wpisu podsumowuje, że trudno mu zaakceptować fakt, iż postać inspirowana Hager-Małecką została, w jego ocenie, sprowadzona do roli chłodnej, apodyktycznej przełożonej. Jego zdaniem serial nie tylko upraszcza historię, lecz także może wpłynąć na sposób, w jaki widzowie zapamiętają realną postać lekarki.


