Reklama

Łatwogang, zakończył trzydniową rowerową akcję charytatywną, która od pierwszych kilometrów trzymała widzów w napięciu. Influencer wyruszył z Zakopanego do Gdańska, cały czas prowadząc relację na żywo. Cel był jeden: zebrać 12 milionów złotych na leczenie 8-letniego Maksa. Udało się to jeszcze przed zakończeniem trasy - w niedzielę 24 maja o 8:44. Aktualnie trwa zbiórka dla Adasia, a Piotrek jedzie dalej.

Łatwogang zebrał pieniądze na chorego Maksa. 700 km, jeden cel i tłumy wspierających fanów

Trasa z południa na północ szybko zamieniła się w mobilizację. Na trasie, którą pokonał Piotrek pojawiło się mnóstwo fanów, a część rowerzystów dołączała choćby na krótkich odcinkach, by go wesprzeć. W sieci krążyły nagrania z kolejnych miejscowości, w których na Łatwoganga czekały grupy osób dopingujących go w trakcie jazdy. Po 9-dniowym streamu, który przeszedł do historii, influencer postawił sobie nowy cel: zebrać 12 milionów złotych dla Maksa Tockiego. Chłopiec choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a, ciężką chorobę genetyczną prowadzącą do stopniowego zaniku mięśni. Szansą ma być kosztowna terapia genowa w Stanach Zjednoczonych, a wymagana kwota wynosiła wspomniane 12 milionów. Właśnie do tej sumy odliczano w trakcie transmisji, w której każdy kolejny etap trasy był jednocześnie sprawdzianem wytrzymałości. I... udało się! 24 maja o 8:44 na liczniku wybiła pełna kwota. Łatwo, jesteś wielki! Jesteśmy wielcy!

Łatwogang przejechał Polskę rowerem na raz. Nie brakowało kryzysów

Emocje nie dotyczyły tylko zbiórki, ale także i stanu zdrowia Piotrka. Podczas nocnej jazdy pojawiły się sygnały, które wywołały niepokój w ekipie i wśród osób oglądających relację. Rozważano nawet wezwanie pomocy medycznej, gdy influencer skarżył się na objawy połączone z ogromnym zmęczeniem. Po 2:30 zrobiło mu się lekko niedobrze, a oddychanie stało się trudniejsze. Zsiadł z roweru i przez dłuższą chwilę prowadził go pieszo. W trakcie tej przerwy zmierzył tętno, które na szczęście było dobre. Po 3:00 przekazał, że czuje się już w porządku. Mimo wszystko fani cały czas martwili się o Łatwoganga. W pewnym momencie ogłosił, że nie będzie w stanie pokonać tej samej trasy, tym razem z Gdańska do Zakopanego, jak obiecał.

Taki troszeczkę cięższy temat. (...) Słuchajcie, sytuacja jest taka, że wydaje mi się, patrząc na to, jak się czuję i jak wszystko wygląda, biorąc pod uwagę, że mamy 360 kilometrów, to mam poczucie, że to, by wrócić z Gdańska do Zakopanego na cięższej trasie, będzie niemożliwe dla mnie fizycznie
- przekazał.

- Chcę Wam powiedzieć to teraz, na tym etapie. Na pewno dojadę do Gdańska z Zakopanego. Dajcie znać, co o tym myślicie. Czy to jest jakkolwiek dla Was okej? (...) Przerosła mnie ta cała sytuacja, już widzę, że od trzech godzin mam problemy żołądkowe, odwadniam się bardzo silnie - dodał.

Łatwogang jedzie do Gdańska na rowerze. Zebrał już 12 milionów złotych

W niedzielę 24 maja licznik dobił do pełnych 12 milionów złotych dokładnie o 8:44. To był moment, na który czekali dosłownie wszyscy. W sieci od razu pojawiły się komentarze pełne wzruszenia i ulgi, a odbiorcy akcji podkreślali, że internetowe zbiórki potrafią jednoczyć ludzi wokół jednego, konkretnego celu. Łatwogang podziękował za zaangażowanie i wsparcie i zaakcentował, że sukces zbiórki jest efektem wspólnego działania. Jednocześnie uruchomił kolejną zbiórkę, tym razem dla Adasia. Potrzeba 3,5 miliona złotych. Aktualnie na liczniku jest już ponad 2 miliony złotych, więc szansa na zebranie pełnej kwoty jest duża! Trzymamy za to kciuki oraz za to, żeby Piotrek bezpiecznie dotarł do Gdańska.

Łatwogang
Łatwogang fot. ArtService/AKPA
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...