Reklama

Łatwogang jedzie dla chorego Maksa. Wielki finał w Gdańsku

W niedzielę wieczorem Łatwogang dojechał na metę w Gdańsku wyczerpany, ale w atmosferze, której nie da się pomylić z żadnym innym finałem. Do rogatek Gdańska w Świętym Wojciechu dotarł o 21:14, a na wjeździe do miasta czekały na niego setki osób, które świętowały sukces akcji. Piotrkowi i całej ekipie towarzyszyli Maksiu i Adaś, chłopcy na których leczenie zbierane były pieniądze, wraz z wyraźnie poruszonymi rodzicami. Wzdłuż trasy wiwatowali na ich cześć mieszkańcy Gdańska. Łatwogang cały czas apelował, że akcja trwa, że to nie czas, aby się zatrzymywać i że trzeba wpłacać dalej.

Kolejne godziny, kolejne cele do zrealizowania

Głównym celem przejazdu było zebranie 12 mln zł dla Maksa chorego na dystrofię mięśniową Duchenne’a. Udało się go zrealizować w niedzielę rano o godz. 8.45 podczas postoju na stacji paliw w Toruniu. Gdy cel został osiągnięty, Łatwogang natychmiast wskazał kolejnego chłopca, który równie mocno potrzebował mocy. Druga zbiórka dla 4-letniego Adasia zakończyła się sukcesem na kwocie 3,5 mln zł. Dopiero wtedy uruchomiono trzecią, dla 2-letniego Wojtusia, u którego chorobę wykryto zaledwie 7 miesięcy temu, a jego rodzicom udało się do tej pory zebrać zaledwie 65 tysięcy złotych. Tymczasem na leczenie potrzeba jest zawrotna kwota 15,4 miliona złotych. Łatwogang jednak wielokrotnie udowodnił, że niemożliwe nie jest mu niestraszne. Łącznie, od piątku do niedzielnego finału, suma wpłat w internetowych zbiórkach urosła do blisko 20 mln zł.

Łatwogang, fot. youtube
Łatwogang, fot. youtube

Na co zbierał Łatwogang? DMD to rzadka choroba genetyczna

DMD to rzadka choroba genetyczna, która prowadzi do postępującego i nieodwracalnego zaniku mięśni. Im szybciej uda się zebrać środki i rozpocząć nowoczesne leczenie, tym większa szansa, by zahamować postęp choroby. Niestety najnowocześniejsze terapie są bardzo drogie i niedostępne w Polsce. Łatwogang zdaje sobie z tego sprawę, dlatego w akcji tak kluczowy był czas. Widzowie stanęli na wysokości zadania, kibicując youtuberowi zarówno na żywo, jak i w sieci. Licznik wpłat bił jak szalony, a media z zaangażowaniem relacjonowały każdy etap trasy. Coś pięknego!

Łatwogang, fot. youtube
Łatwogang, fot. youtube
Łatwogang, fot. youtube
Łatwogang, fot. youtube
Łatwogang, fot. youtube
Łatwogang, fot. youtube
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...