Reklama

Polak znów na oscarowej scenie i to w wielkim stylu. Maciek Szczerbowski wraz z Chrisem Lavisem zdobyli statuetkę za krótkometrażową animację „The Girl Who Cried Pearls”, a ich wystąpienie po ogłoszeniu werdyktu szybko stało się jednym z najbardziej poruszających momentów gali. Twórcy nie tylko opowiedzieli o pięcioletniej pracy nad filmem, ale też podkreślili rolę ludzi i miejsca, które pozwoliły tej historii powstać – od Montrealu po osobiste korzenie sięgające Poznania.

Oscar 2026 dla duetu Szczerbowski–Lavis i emocje prosto ze sceny

Maciek Szczerbowski i Chris Lavis zdobyli Oscara za krótkometrażową animację „The Girl Who Cried Pearls”. Wystąpienie po odbiorze nagrody szybko stało się jednym z najmocniej komentowanych momentów wieczoru: twórcy wyraźnie akcentowali, jak wiele w tej pracy zależy od ludzi wokół nich. Padły podziękowania kierowane do bliskich, ale też do środowiska, które towarzyszyło produkcji na miejscu.

Wydaje mi się, że ludzie myślą, iż trzeba mieć cierpliwość, żeby poświęcić pięć lat na nakręcenie filmu z lalkami. Tak naprawdę cierpliwości potrzeba, żeby żyć z kimś, kto poświęca pięć lat na nakręcenie filmu z lalkami. Chciałbym więc podziękować mojej żonie i córce
powiedział ze sceny Lavis

Zwycięzcy podkreślili, że nagroda jest efektem pracy wykonywanej w ich otoczeniu i wśród artystów, z którymi tworzyli ten film. Wskazali „fantastyczne miasto Montreal” oraz Kanadę, a jednocześnie zaznaczyli rolę lokalnej społeczności twórców. Wśród osobistych akcentów pojawiła się też ważna informacja o czasie i wytrwałości potrzebnej przy tego typu realizacji: praca nad filmem z lalkami zajęła aż 5 lat.

Chcemy podziękować naszej niesamowitej okolicy oraz niezwykle utalentowanej społeczności artystów, z którymi mieliśmy ogromne szczęście pracować. Dziękujemy fantastycznemu miastu Montreal. Dziękujemy Kanadzie
powiedział podczas Gali Szczerbowski

O czym jest „The Girl Who Cried Pearls”?

Nagrodzona krótkometrażowa animacja opowiada o biednym chłopcu zakochanym w dziewczynce, której smutek przemienia się w perły. Chłopiec zaczyna je sprzedawać pracownikowi lombardu, a ten stale domaga się więcej. Ta historia buduje napięcie na prostym mechanizmie: uczucie i bieda zderzają się z rosnącą chciwością. Właśnie ten motyw, delikatny, a jednocześnie niepokojący, stoi w centrum filmu i prowadzi widza przez kolejne sceny.

Mocna konkurencja w kategorii animacji krótkometrażowej

W tej kategorii nominowane były także tytuły: „Butterfly” Florence Miailhe i Rona Dyensa, „Forevergreen” Nathana Engelhardta i Jeremy'ego Spearsa, „Retierment Plan” Johna Kelly'ego i Andrew Freedmana oraz „The Three Sisters” Konstantina Bronzita. Rywalizacja była szeroka i różnorodna, a wygrana Maćka Szczerbowskiego i Chrisa Lavisa oznacza pokonanie głośnych nazwisk z międzynarodowego środowiska animacji.

To nie pierwszy raz, gdy ten duet był blisko Oscara: kilkanaście lat temu miał szansę na statuetkę, a ich pierwszy profesjonalny film „Madame Tutli-Putli”, zrealizowany w 2007 r., otrzymał dwie nagrody w Cannes oraz nominację do Oscara. W tle tej historii wybrzmiewa też biografia twórcy: Maciej Szczerbowski urodził się w Poznaniu, a tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego jego rodzina zdecydowała się na emigrację za ocean. To w Kanadzie dorastał, zdobywał wykształcenie i rozwijał pasję do animacji.

Fot. Kevin Winter / Getty Images
Fot. Kevin Winter / Getty Images
Reklama
Reklama
Reklama