Bartosz Bielenia i Magdalena Popławska w popisowych rolach. Ten mało znany polski film trzyma w napięciu jak żaden inny
Bartosz Bielenia po „Bożym Ciele” udowodnił, że potrafi unieść na barkach cały film. W „Prime Time” idzie o krok dalej i gra postać, wobec której trudno zająć jednoznaczne stanowisko. Razem z Magdaleną Popławską tworzą duet, który wypełnia ekran tak gęstym napięciem, że trudno się od niego oderwać.

Sylwestrowa noc 1999 roku. Zamiast szampana i odliczania, młody mężczyzna wchodzi z bronią do studia telewizyjnego i bierze zakładników. Nie chce pieniędzy ani helikoptera. Chce kilku minut przed kamerą, żeby powiedzieć to, czego nikt nie chciał słuchać. „Prime Time” Jakuba Piątka z Bartoszem Bielenią w roli głównej jest teraz dostępny na Netfliksie.
O czym jest „Prime Time”? Zakładnik, kamera i jedno żądanie
Akcja filmu rozgrywa się 31 grudnia 1999 roku. Sebastian, trzymając broń, wdziera się do studia telewizyjnego w trakcie przygotowań do sylwestrowego programu na żywo. Bierze dwoje zakładników: prezenterkę i ochroniarza. Policja otacza budynek, negocjatorzy próbują nawiązać kontakt, a widzowie przed telewizorami nie mają pojęcia, co właśnie dzieje się za kulisami transmisji. Sebastian nie żąda pieniędzy ani wolności dla kogokolwiek. Chce czasu antenowego. Kilku minut na żywo, w czasie największej oglądalności w roku, żeby powiedzieć coś, co według niego powinien usłyszeć cały kraj. Co dokładnie? Film przez długi czas nie zdradza wszystkiego, budując wokół tej niewiadomej całą dramaturgię. Reżyser Jakub Piątek (który jest też współautorem scenariusza) osadził historię w bardzo konkretnym momencie polskiej transformacji. Przełom tysiącleci, euforia nowego, ale też rosnące rozczarowanie tych, którzy na zmianach ustrojowych stracili więcej, niż zyskali. Sebastian to przedstawiciel pokolenia, które dorastało w cieniu obietnic, z których niewiele się zmaterializowało.
Kto gra w „Prime Time”? Bartosz Bielenia, Magdalena Popławska i reszta obsady
Pierwszoplanową rolę Sebastiana gra Bartosz Bielenia, którego widzowie kojarzą przede wszystkim z „Bożego Ciała” Jana Komasy. To właśnie ta rola przyniosła filmowi nominację do Oscara i otworzyła Bieleni drzwi do międzynarodowej kariery. Wcześniej pojawił się w serialu „1983” Agnieszki Holland na Netfliksie, a także w „Ondynie” i „Świetle w sierpniu”. W „Prime Time” Bielenia gra zupełnie inaczej niż w „Bożym Ciele”. Sebastian to postać zamknięta, trudna do odczytania, balansująca między cichą determinacją a wybuchami emocji. Bielenia buduje tę rolę głównie spojrzeniem i milczeniem, co sprawia, że sceny z jego udziałem są bardzo intensywne. Magdalena Popławska wciela się w prezenterkę, jedną z zakładniczek Sebastiana. Jej postać z każdą minutą filmu nabiera coraz większego znaczenia, a dynamika między nią a Bielenią jest jednym z najmocniejszych elementów całej produkcji. W pozostałych rolach zobaczymy Monikę Frajczyk jako negocjatorkę Lenę (postać, która dostaje zaskakująco dużo przestrzeni jak na film o zakładnikach), a także Andrzeja Kłaka, Małgorzatę Hajewską-Krzysztofik, Dobromira Dymeckiego, Cezarego Kosińskiego i Juliusza Chrząstowskiego.
Co wyróżnia „Prime Time”?
„Prime Time” miał swoją światową premierę na festiwalu Sundance w 2021 roku, w sekcji World Cinema Dramatic Competition. Dla polskiego kina to wyróżnienie, które zdarza się rzadko, a sam fakt zakwalifikowania do konkursu głównego mówi dużo o poziomie produkcji. Film wyróżnia się przede wszystkim tym, czego w nim nie ma. Brak tu efektownych pościgów, strzelanin, widowiskowych scen negocjacji znanych z hollywoodzkich thrillerów. Zamiast tego dostajemy kameralne, niemal teatralne napięcie zamknięte w kilku pomieszczeniach studia telewizyjnego. Kamera trzyma się blisko twarzy bohaterów i to właśnie w ich mimice, oddechach i spojrzeniach rozgrywa się cały dramat. Drugim elementem, który sprawia, że o „Prime Time" mówi się ponownie, jest jego tematyka. Historia Sebastiana, choć osadzona w 1999 roku, dotyczy problemów, które w 2026 roku brzmią równie znajomo: poczucia bycia niewidzialnym, frustracji wobec systemu, który nie zostawia miejsca dla tych, którzy wypadli poza schemat.
Co mówią widzowie o „Prime Time”?
Opinie o filmie są bardzo podzielone, co samo w sobie mówi dużo o tym, jak działa ta produkcja. Część widzów jest pod wrażeniem: „W końcu dobry polski film gatunkowy o pozbawianiu głosu tych, którzy nie załapali się na potransformacyjny awans społeczny. Jako widz byłem zakładnikiem Bieleni”. Inni zwracają uwagę przede wszystkim na obsadę: „Świetnie patrzeć na utalentowane twarze polskiego kina, a nie tylko Wieniawa. Gdyby nie tak dobra obsada myślę, że film by się totalnie nie obronił”. Są też głosy bardziej krytyczne, choć wciąż doceniające pewne elementy: „Czułem, że zabrakło tutaj jednego ostatniego aktu. Jazda na wrzutkach z 99' + niejednoznaczność postaci i mamy całkiem satysfakcjonujący seans”. Inny dodaje: „Całkiem emocjonujący teatr sensacji. Warto odnotować próbę rozliczenia się z mitami lat 90., ale wraz z rysem bohaterów jest to bardzo powierzchowne”. Te skrajne reakcje są poniekąd wpisane w sam film. „Prime Time” celowo nie daje łatwych odpowiedzi i nie rozstrzyga, czy Sebastian jest bohaterem, czy zagrożeniem. Ta niejednoznaczność jednych fascynuje, a innych frustruje.
Czy warto obejrzeć „Prime Time” na Netfliksie?
„Prime Time” to propozycja dla widzów, którzy szukają polskiego kina innego niż komedie romantyczne i sequele. Jeśli lubisz filmy kameralne, oparte na dialogach i napięciu psychologicznym, a nie na efektach specjalnych, ten tytuł powinien ci odpowiadać. Jeśli oczekujesz rozwiązania wszystkich wątków i jasnego zakończenia, możesz skończyć seans z niedosytem.



