Cameron Diaz w roli, która zmieniła jej karierę! Wielki powrót kultowego hitu lat 2000. na Netflix!
Kino o rodzinie trafia w te miejsca, których nie da się zagłuszyć. W „In Her Shoes” w centrum stoją dwie siostry, które nie potrafią siedzieć obok siebie przez pięć minut. Cameron Diaz i Toni Collette grają tu duet, jakiego nikt się po obu aktorkach nie spodziewał. Już 19 maja film wraca do polskich widzów w katalogu Netflixa.

Filmy o rodzinie potrafią uderzyć mocniej niż niejeden thriller, bo dotykają emocji, które każdy z nas zna z własnego domu. Cameron Diaz i Toni Collette w „In Her Shoes” grają siostry, które łączy krew, a dzieli właściwie wszystko poza nią.
Reżyser Curtis Hanson zamiast typowej komedii romantycznej zbudował z tej różnicy ponad dwugodzinną opowieść o dojrzewaniu, lojalności i sekretach, które rodziny pielęgnują przez pokolenia. 19 maja film wraca do polskich widzów w katalogu Netflixa.
O czym jest „In Her Shoes”? Historia, która szybko wymyka się spod kontroli
Maggie Feller żyje krótkimi zrywami. Jest spontaniczna, atrakcyjna, łatwo przekonuje innych do swoich pomysłów, równie łatwo wpada w kolejne kłopoty. Rosie wybrała przeciwny biegun. Pracuje jako prawniczka, prowadzi uporządkowane życie i ma poczucie, że za każdym razem to ona musi zbierać konsekwencje pomysłów młodszej siostry. Ich relacja przez lata trzyma się na cienkim lodzie, aż w końcu jedno wydarzenie rozsadza dotychczasowy układ. Wtedy do gry wchodzi Ella Hirsch, babcia mieszkająca na Florydzie, której obie kobiety nawet nie znały. Spotkanie z nią odkrywa rodzinną tajemnicę i zmusza Maggie oraz Rosie do uczciwej rozmowy o tym, kim są poza wzajemnymi pretensjami.
Kto gra w „In Her Shoes”? Obsada, w której każde nazwisko niesie wagę
Maggie zagrała Cameron Diaz, która do tej roli przyszła prosto z planów komedii pokroju „Sposobu na blondynkę”, „Aniołków Charliego” i „Holiday”. „In Her Shoes” było dla niej wyraźnym wyjściem ze schematu. Bohaterka nie jest tu sympatyczna na zawołanie, bywa egoistyczna, czasem rani najbliższych, a jednocześnie potrafi rozbroić jednym spojrzeniem. Toni Collette wcieliła się w Rosie i poprowadziła ją z australijskim wyczuciem detalu. Aktorka, którą widzowie Netfliksa kojarzą z serialu „Unbelievable”, a kinomani z „Małej Miss” czy „Dziedzictwa. Hereditary”, kilkukrotnie ocierała się o Oscara i Złote Globy. W tym filmie buduje portret kobiety, która powoli przestaje żyć cudzymi oczekiwaniami. Trzecim filarem obsady jest Shirley MacLaine w roli babci Elli. Laureatka Oscara za „Czułe słówka” wnosi do historii zupełnie inny rejestr, łączący ciepło, ironię i pamięć starszego pokolenia. Za kamerą stanął Curtis Hanson, znany z nagrodzonych „Tajemnic Los Angeles”, autor scenariusza, który zdobył statuetkę Akademii. Jego decyzja, by sięgnąć po historię obyczajową, dla wielu widzów była zaskoczeniem.
Dlaczego „In Her Shoes” wciąż działa po latach?
Film nie udaje, że relacje rodzinne da się rozwiązać w pięknym monologu. Hanson stawia na długie sceny rozmów, ciszę między bohaterkami i drobne gesty, które więcej znaczą niż całe dialogi. Scena, w której Maggie czyta na głos wiersz „One Art” Elizabeth Bishop pacjentowi domu opieki, należy do najbardziej zapamiętanych momentów w karierze Cameron Diaz. To dwie minuty, w których aktorka pokazuje, że potrafi zagrać znacznie więcej niż roztrzepane blondynki. Drugim mocnym punktem są retrospekcje dotyczące matki sióstr, które Hanson dawkuje powoli, bez taniego dramatyzmu. Historia dorastania w cieniu choroby psychicznej rodzica wybrzmiewa w filmie bez zbędnej dosłowności. Widz dostaje też konkretny obraz Florydy, w której Rosie po raz pierwszy zaczyna oddychać poza schematem swojego dotychczasowego życia.W warstwie wizualnej film stawia na bliskie kadry twarzy, naturalne światło i kostiumy, które oddają różnice między siostrami. Maggie w odważnych zestawieniach, Rosie w stonowanych marynarkach i prostych sukienkach. Ten kontrast wybrzmiewa za każdym razem, kiedy obie kobiety stają obok siebie w kadrze.
Czy warto wrócić do „In Her Shoes”?
To film dla widzów, którzy lubią kino obyczajowe z mocnym fundamentem aktorskim. „Marriage Story”, „The Fundamentals of Caring”, „Mała Miss”, jeśli twoje wieczory z platformami streamingowymi wyglądają właśnie tak, „In Her Shoes” trafi w ten sam ton. Druga połowa filmu lekko zwalnia, kilka rozwiązań fabularnych jest do przewidzenia, ale emocjonalna szczerość historii nadrabia te nierówności. Nie jest to produkcja, która wywróci twoje wyobrażenia o kinie rodzinnym. Z pewnością jednak warto sięgnąć po nią w spokojny wieczór, kiedy potrzebujesz filmu, który nie udaje czegoś więcej, niż jest, a jednocześnie zostaje w głowie na dłużej.
Premiera „In Her Shoes” na Netflix już 19 maja.


