Czy to najdroższy film w historii Netflixa? 320 mln dolarów na nową „Narnię”!
Netflix nie szczędzi pieniędzy na nowe widowisko Grety Gerwig. „Opowieści z Narnii: Siostrzeniec czarodzieja” mają być najdroższym filmem w historii platformy, czyli kosztować więcej niż osławione „The Electric State” za 320 mln dolarów. To kwota, która do tej pory wydawała się trudna do przebicia. Teraz Netflix właśnie pobił własny rekord.

Nadchodzące widowisko fantasy stało się najdroższym filmem Netfliksa. „Opowieści z Narnii: Siostrzeniec czarodzieja” w reżyserii Grety Gerwig kosztują więcej niż dotychczasowy rekordzista platformy, „The Electric State” za 320 mln dolarów. Wszystko po to, żeby przyciągnąć widzów do kin i odzyskać część tych pieniędzy z biletów.
Ile kosztowały „Opowieści z Narnii”? Netflix pobił własny rekord wydatków na film
Według informacji Matta Belloniego z podcastu „The Town” nowy film Grety Gerwig ma być najdroższą produkcją, jaka kiedykolwiek powstała dla Netfliksa. Konkretna kwota nie została ujawniona, ale wystarczy spojrzeć na obecnych rekordzistów platformy, żeby wyobrazić sobie skalę. Najdroższe dotąd filmy spod tego szyldu to „The Electric State” (320 mln dolarów), „Irlandczyk” Martina Scorsesego (225 mln dolarów) oraz „Czerwona nota” i „The Gray Man” (po 200 mln dolarów). „Opowieści z Narnii: Siostrzeniec czarodzieja” musiały zatem przekroczyć pułap 320 mln dolarów. To suma, jakiej platforma jeszcze nigdy nie wyłożyła na pojedynczy projekt.
Greta Gerwig walczyła o kino i wygrała. Netflix zgodził się na warunki reżyserki!
To dopiero początek niespodzianek. Netflix postanowił dać „Opowieściom z Narnii” aż 49 dni wyłączności w kinach przed premierą na platformie, czyli okno dystrybucyjne, jakiego gigant nie przyznawał dotąd żadnemu swojemu filmowi. To efekt twardych negocjacji Grety Gerwig, która walczyła o ten ruch nieustępliwie. Zagroziła nawet porzuceniem całego projektu, jeśli platforma nie ustąpi w sprawie kin. W końcu się udało. Decyzja wywołała entuzjazm wśród widzów i kinomanów, którzy liczą na to, że podobny model dystrybucji obejmie też kolejne głośne premiery streamingu, na czele z „Cliffem Boothem" Davida Finchera.
Premiera „Opowieści z Narnii” w weekend Super Bowl. Decyzja Netfliksa zaskakuje
Netflix wybrał na premierę kinową dość ryzykowny termin: 12 lutego 2027 r., czyli weekend Super Bowl. To moment, w którym duża część Amerykanów zostaje w domach albo wychodzi na imprezy ze wspólnym oglądaniem meczu. Wyjście do kina nie jest wtedy oczywistym pomysłem. Mimo to platforma zdecydowała się postawić swój najdroższy film właśnie na tej dacie. Ted Sarandos wciąż powtarza, że kino nie jest „modelem” Netfliksa, ale przy budżecie tej skali walka o każdy bilet zaczyna mieć sens.
Co już wiemy o „Opowieściach z Narnii”? Akcja w nowych dekoracjach
Greta Gerwig zdecydowała się przesunąć akcję filmu z wiktoriańskiego Londynu, znanego z powieści C.S. Lewisa, do realiów lat 50. XX wieku. To duża zmiana wobec książki, która oznacza zupełnie nową scenografię, kostiumy i klimat. „Opowieści z Narnii: Siostrzeniec czarodzieja” celują w kategorię wiekową PG, czyli mają być filmem dla widzów w każdym wieku, i będą zawierać sporą ilość efektów specjalnych. Za zdjęcia odpowiada Seamus McGarvey, autor zdjęć między innymi do „Avengers” i „Pokuty”. Muzykę skomponowali Mark Ronson i Andrew Wyatt, którzy współpracowali z Gerwig przy „Barbie".
Obsada „Opowieści z Narnii”. Gerwig zebrała nazwiska rangi A
W rolach głównych zobaczymy dwoje młodych debiutantów: Davida McKennę i Beatrice Campbell. To ich filmowi towarzyszą gwiazdy najwyższej rangi. Meryl Streep, Daniel Craig, Emma Mackey, Carey Mulligan i Ciarán Hinds tworzą obsadę, która przyciągnie do kin nie tylko fanów fantasy, ale też widzów szukających mocnego, aktorskiego kina. Trudno o lepsze nazwiska na plakat takiego widowiska.
Dlaczego Netflix postawił aż tyle pieniędzy na ten jeden film?
Z perspektywy Netfliksa to inwestycja w rozpoznawalną markę. „Opowieści z Narnii” mają lojalną widownię od dziesięcioleci, a Greta Gerwig udowodniła „Lady Bird”, „Małymi kobietkami” i „Barbie”, że potrafi prowadzić zarówno kameralne dramaty, jak i wielkie, popkulturowe widowiska. Połączenie znanego tytułu, gwiazdorskiej obsady i nazwiska reżyserki z największych przebojów ostatnich lat to dla platformy szansa na przełamanie własnego myślenia o kinie. Przy budżecie powyżej 320 mln dolarów Netflix nie ma już komfortu traktowania go wyłącznie jako contentu na weekend. Stąd kina, stąd 49 dni wyłączności, stąd Super Bowl. Od premiery dzieli nas ponad 9 miesięcy, więc kolejne szczegóły wycieną szybciej, niż się wydaje.