Reklama

Spin-off „Gry o tron”. O co chodzi?

Od 2022 roku w branżowych mediach powtarzała się informacja, że HBO pracuje nad serialem, który miałby pogłębić historię Jona Snowa po wydarzeniach z finału „Gry o tron”. W ostatnich minutach ósmego sezonu bohater grany przez Kita Haringtona został zesłany na Mur, a chwilę później przekroczył jego granicę razem z dzikimi. To właśnie ten moment miał stać się punktem wyjścia dla nowej opowieści. Stacja nigdy oficjalnie nie ogłosiła pełnoprawnego zamówienia serialu. Przez dwa lata produkcja istniała wyłącznie w sferze wczesnego rozwoju scenariuszowego. W tym samym czasie do widzów trafiły inne odsłony uniwersum, czyli „Ród smoka” i „Rycerz Siedmiu Królestw”. Spin-off Jona Snowa z każdym kolejnym kwartałem wyglądał coraz bardziej na projekt, który miał umrzeć po cichu.

Kit Harington przerywa milczenie. „Część mnie chce wrócić”

Wcielający się w bohatera aktor jeszcze niedawno mówił wprost, że projekt zszedł z planu. W miniony weekend wypowiedział się jednak inaczej. Przyznał, że pomysł został odłożony, ale nie skreślony, a on sam dorósł do refleksji nad tym, co właściwie chciałby z tą postacią zrobić.

Powszechnie wiadomo, że przez jakiś czas próbowaliśmy stworzyć serial o Jonie Snowie, ale po prostu się nie udało. Najważniejsze dla mnie było to, że nie chciałem wracać do tej postaci i zrobić jej krzywdy. Uważam, że jego historia zakończyła się dobrze. Trafił dokładnie tam, gdzie powinien. Jeśli więc mielibyśmy ponownie wrócić do jego historii, musiałoby to mieć naprawdę dobre uzasadnienie

Harington dorzucił zdanie, które fani potraktują jako uchylone drzwi. „Może kiedyś przyjdzie na to czas. Wiecie, Jon nie umarł. I to jest w tym wszystkim niesamowite, jego historia wciąż może być kontynuowana”.

Dlaczego spin-off „Gry o tron” o Jonie Snowie utknął w miejscu?

Z wypowiedzi aktora wynika, że problem nie leżał ani po stronie HBO, ani po jego stronie. Brakowało pomysłu. Twórcy nie znaleźli scenariusza, który uzasadniałby powrót do bohatera w sposób satysfakcjonujący dla obu stron. Harington nie ukrywa, że samego siebie traktuje dziś inaczej niż siedem lat temu, kiedy żegnał się z rolą.

Mam też poczucie, że jestem dziś dużo starszy i bardziej doświadczony niż wtedy, gdy żegnałem się z serialem. Może nawet nie tyle mądrzejszy, co po prostu dojrzalszy. Być może jest we mnie jakaś część, która chciałaby wrócić do tej postaci i spojrzeć na nią na nowo

W tle pozostają deklaracje Caseya Bloysa, szefa HBO, z listopada 2024 roku. Bloys zasugerował wtedy, że stacja może wrócić do tematu i poszukać świeższego ujęcia. Z perspektywy maja 2026 roku jego słowa wybrzmiewają zupełnie inaczej. Zamiast pustej deklaracji są już raczej zapowiedzią.

O czym opowiadałby serial? Trop prowadzi poza Mur

Wcześniejsze nieoficjalne doniesienia branżowe wskazywały, że potencjalny spin-off pokazywałby losy Jona Snowa po przekroczeniu Muru. To naturalny kierunek po finale „Gry o tron”, w którym bohater opuścił Czarny Zamek razem z dzikimi i zniknął poza znanym Westeros. Otwiera to przed scenarzystami całą mapę nieprzedstawionych dotąd terenów. Ziemie za Murem, kultura dzikich, mityczne stwory Północy. Serial miał skupić się przede wszystkim na samym bohaterze, a nie na rozbudowanej obsadzie politycznej, jak w „Grze o tron”.

Myślałem, że interesujące byłoby zrobienie czegoś skupionego całkowicie na nim albo w dużej mierze wokół niego. Pamiętajmy, że w „Grze o tron” był tylko częścią ogromnej obsady. Taki serial byłby świetną okazją, żeby znacznie głębiej wejść w tę jedną postać. To właśnie mnie zaintrygowało
mówi Kit Harrington.

Co dalej z uniwersum „Gry o tron” w HBO? Oto, co wiemy

Stacja prowadzi obecnie dwa projekty osadzone w świecie wykreowanym przez George’a R.R. Martina. „Ród smoka” wszedł w fazę produkcji kolejnego sezonu, a „Rycerz Siedmiu Królestw” zbiera dobre opinie wśród fanów książkowego cyklu. Spin-off Jona Snowa byłby pierwszą produkcją osadzoną w czasach po „Grze o tron”, a nie przed. To zarazem największe ryzyko dla HBO. Każda kontynuacja flagowego serialu po jego kontrowersyjnym finale spotka się z natychmiastową oceną widzów. Słowa Kita Haringtona o „dobrym uzasadnieniu” pokazują, że również sam aktor podchodzi do sprawy ostrożnie.Na razie nic nie zostało oficjalnie zaplanowane. Projekt pozostaje w zawieszeniu, ale nie jest martwy. Dla fanów uniwersum to wystarczający powód, żeby ponownie zainteresować się losami bękarta z Winterfell.

fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...