Jeden z najmroczniejszych polskich seriali z Robertem Więckiewiczem. To ekranizacja głośnego cyklu Remigiusza Mroza
Były prokurator, który potrafi wyczytać prawdę z jednego mrugnięcia, kontra morderca robiący ze swoich zbrodni interaktywną grę dla internautów. „Behawiorysta” to ekranizacja pierwszego tomu głośnego cyklu Remigiusza Mroza, z Robertem Więckiewiczem w roli Gerarda Edlinga. Serial podzielił widzów, ale punkt wyjścia wciąż robi wrażenie. Cały sezon obejrzycie w Playerze.

Wyobraźcie sobie zabójcę, który nie ukrywa swoich zbrodni, tylko robi z nich publiczny spektakl. Zamiast zacierać ślady, wrzuca do sieci „dylematy” i pozwala anonimowym internautom decydować, kto przeżyje, a kto zginie. Na tym pomyśle stoi „Behawiorysta”, jeden z najmroczniejszych polskich seriali dostępnych w Playerze, i to właśnie ten pomysł przez lata nie daje o sobie zapomnieć.
Serial jest ekranizacją bestsellerowej powieści Remigiusza Mroza z 2015 roku, otwierającej cały cykl o Gerardzie Edlingu. Za kamerą stanął Łukasz Palkowski, twórca nagradzanych „Bogów”, a w głównej roli obsadzono Roberta Więckiewicza. To on gra Edlinga: byłego prokuratora i specjalistę od mowy ciała, który z drobnych gestów, tonu głosu i mikroreakcji potrafi odczytać więcej niż niejeden śledczy z całej teczki dowodów.
Kim jest tytułowy behawiorysta?
Gerard Edling to bohater z rysą. Kiedyś prowadził głośne sprawy jako prokurator, dziś jest cynicznym samotnikiem, który czyta ludzi jak otwartą księgę i niespecjalnie przejmuje się tym, co o nim myślą. Więckiewicz gra go oszczędnie, z tym swoim charakterystycznym chłodem, przez co Edling bywa równie nieprzyjemny, co fascynujący. Kiedy siada naprzeciwko podejrzanego, widać, że rozmowa jest dla niego partią szachów, w której zna ruchy przeciwnika, zanim ten je wykona.
Morderca, który zamienia zbrodnię w grę
Przeciwnikiem Edlinga jest Horst Zeiger, psychopata o zimnej, wyrachowanej inteligencji. Zeiger nie zabija po cichu. Buduje wokół swoich zbrodni internetową grę, w której zwykli ludzie po drugiej stronie ekranu wskazują ofiary, często nie wierząc do końca, że biorą udział w czymś realnym. To najmocniejszy pomysł całej historii: pytanie o to, jak łatwo tłum daje się wciągnąć w cudze okrucieństwo, gdy wystarczy jedno kliknięcie i poczucie, że to tylko zabawa.
Serial, który wygląda jak zachodnia produkcja
Wizualnie „Behawiorysta” celuje w klimat skandynawskiego i amerykańskiego kryminału. Chłodna, przygaszona paleta barw, deszczowe miasto, sterylne wnętrza komend i pokoi przesłuchań. Widać ambicję, żeby polski thriller wyglądał jak seriale, które oglądamy na dużych platformach. Obok Więckiewicza pojawiają się między innymi Magdalena Czerwińska, Mirosław Haniszewski, Rafał Zawierucha i Anna Próchniak, a tempo akcji trzyma w napięciu przez większą część sezonu.
Dlaczego widzowie tak się o niego spierają?
Tu zaczyna się druga strona medalu. „Behawiorysta” to jeden z tych tytułów, które dzielą widzów niemal na pół, i trudno przejść obok tego obojętnie. Fani powieści Mroza często zarzucali serialowi, że spłaszcza to, co w książce działało najlepiej, a część widzów miała pretensje do dialogów i tempa drugiej połowy sezonu. Dla jednych to sprawnie zrobiony, wciągający kryminał z mocnym punktem wyjścia. Dla innych: historia, która zmarnowała świetny pomysł. Dlatego zanim klikniecie „odtwórz”, warto wiedzieć, że wchodzicie w tytuł, o który do dziś toczą się spory.
Co mówią widzowie?
Opinie na Filmwebie najlepiej oddają ten rozdźwięk. „Serial miał mega potencjał, który jednak został tak zniszczony” — pisze jeden z widzów. „Fabuła nieskładna, dialogi i gra aktorska momentami drewniane” — dodaje kolejny. Ale nie brakuje też głosów w drugą stronę: „Trzyma w napięciu, a Więckiewicz jak zwykle nie zawodzi”, „Wciągnąłem się na jeden wieczór i obejrzałem wszystko na raz”. Jak widać, prawda leży gdzieś pośrodku, a najlepiej wyrobić sobie własne zdanie.
Gdzie obejrzeć „Behawiorystę”?
Wszystkie odcinki pierwszego sezonu znajdziecie w Playerze. To produkcja Player Original, więc jeśli lubicie mroczne kryminały z niejednoznacznym bohaterem i mocnym, aktualnym motywem sieci i zbiorowej odpowiedzialności, warto dać jej szansę i samodzielnie rozstrzygnąć ten wieloletni spór widzów.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.



