Reklama

Mateusz Kościukiewicz i Agnieszka Grochowska zagrali rodzeństwo, które łączy więcej, niż powinno. Akcja „Bez wstydu” rozgrywa się w Wałbrzychu, gdzie kochanek Anki mieszka z żoną kilka ulic dalej, a w sąsiednim bloku romska rodzina szykuje wesele Irminy. Filip Marczewski dostał za ten film nominację do Złotych Lwów w Gdyni, a Grochowska Orła dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej.

Fabuła „Bez wstydu”. Brat wraca do siostry i nie umie wyznaczyć granicy

Osiemnastoletni Tadek (Mateusz Kościukiewicz) przyjeżdża do siostry Anki (Agnieszka Grochowska) i pierwszego dnia odkrywa, że ona od miesięcy spotyka się z Andrzejem (Maciej Marczewski), miejscowym biznesmenem o politycznych ambicjach. Anka prowadzi w Wałbrzychu mały sklep, Andrzej ma żonę i kilkuletnie dziecko. Tadek, zamiast się wycofać, zaczyna kochanka siostry publicznie ośmieszać i sabotować jego kampanię. W tym samym czasie zaprzyjaźnia się z romską rodziną z sąsiedniego bloku. Zwraca tam uwagę Irminy (Anna Próchniak), nastolatki, która ma już zaaranżowane małżeństwo. W mieście działa też niewielka grupa skinów, którzy regularnie atakują Romów. Im dłużej Tadek mieszka u siostry, tym wyraźniej widać, że nie traktuje jej jak bliskiej rodziny. Zdjęcia powstały w 2010 roku w Wałbrzychu, między innymi w kamienicy przy Konopnickiej, na ulicy Wolności, na dawnym stadionie Górnika i w zamku Książ.

Kto gra w „Bez wstydu”? Grochowska, Kościukiewicz i pełnometrażowy debiut Anny Próchniak

Agnieszka Grochowska wciela się w Ankę i to za tę rolę odebrała w 2013 roku Orła dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej. Mateusz Kościukiewicz gra Tadka, jej młodszego brata. Anna Próchniak, dla której „Bez wstydu” był jednym z pierwszych dużych zawodowych zadań, wciela się w Irminę. Maciej Marczewski to żonaty Andrzej. W drugoplanowej obsadzie zobaczysz Pawła Królikowskiego. Muzykę napisał Paweł Mykietyn. Scenariusz powstał wspólnie z Grzegorzem Łoszewskim, na podstawie pomysłu Filipa Marczewskiego. Reżyser pracował nad „Bez wstydu” prawie siedem lat, odkąd jego krótki metraż „Melodramat” z 2006 roku otrzymał nominację do Studenckiego Oscara. Pełnometrażowy debiut był rozwinięciem tamtej krótszej historii.

Dlaczego o „Bez wstydu” wciąż jest głośno? Berlinale, Orzeł i pochwała Wajdy

Premierę „Bez wstydu” miał w 2012 roku, do polskich kin wszedł 3 sierpnia. Na 37. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni dostał nominację do Złotych Lwów. Rok później Agnieszka Grochowska odebrała Orła dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej, a film zdobył w Niemczech CIVIS Media Prize. Niemiecka kapituła nagrodziła go za przekaz o tolerancji. Andrzej Wajda powiedział po seansie, że nie pamięta polskiego filmu, który pokazałby społeczność romską aż tak realistycznie, bez folkloru i przez pryzmat stereotypów. „Bez wstydu” prowadzi dwie linie naraz. Pierwsza to relacja brata i siostry, która przekracza granicę pokrewieństwa. Druga to przemoc skinów wobec Romów i codzienność osiedla, na którym żyją obok siebie polskie i romskie rodziny. Marczewski nie tłumaczy bohaterów ani moralnie, ani psychologicznie. Część widzów uważa to za zaletę, część za wadę.

Co widzowie naprawdę myślą o „Bez wstydu”? Skrajne opinie po latach

„Bez wstydu” podzielił publiczność już przy premierze i ten podział trzyma się do dziś. Część komentujących uznaje, że Marczewski zaczyna mocno, a potem nie domyka wątków. „Nie szokuje tak, jak powinien. Zaczyna wątki i ich nie kończy. Brak zakończenia” - pisze jedna z widzek. Wątek romantyczny rodzeństwa też nie wszystkim się broni: „Marna psychologia postaci, nie kupuję relacji w tym filmie i głośnej sceny łóżkowej”. Po drugiej stronie są ci, którzy widzą w filmie coś więcej niż tabu: „To jest całkiem dobry film. I wcale nie o związku kazirodczym, tylko o samotności, odrzuceniu”. Pojawiają się też głosy rozczarowane samą realizacją: „Potencjał ogromny, ale realizacja to jakaś żenada”. Niektórzy sprowadzają „Bez wstydu” do trzech ironicznych haseł: „Grochowska ma długie nogi, Kościukiewicz ma 10 lat, a skini nie lubią Cyganów”.

Czy warto obejrzeć „Bez wstydu”?

„Bez wstydu” trwa 80 minut i jest filmem zamkniętym, kameralnym, z niewielką liczbą bohaterów. Spodoba ci się, jeśli lubisz polskie kino niezależne sprzed dekady, lokalne realia małego miasta i dobry aktorski warsztat. Warto zobaczyć Agnieszkę Grochowską w roli, za którą odebrała Orła, i Wałbrzych, który po dekadzie wygląda jak zupełnie inne miasto. „Bez wstydu” obejrzysz w archiwum TVP VOD bez logowania i bez subskrypcji.

fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...