Reklama

Aleksiej jest strażakiem w Kijowie, ma za sobą zawiedzioną miłość i nieprzepracowane błędy. Kiedy znów spotyka Olę, którą stracił dekadę temu, dostaje szansę naprawienia tego, co zaczęło się lata wcześniej. Tej samej nocy wybucha reaktor numer cztery w Czarnobylu. „Czarnobyl 1986” na Netfliksie pokazuje katastrofę z perspektywy, której zachodnie produkcje nie próbowały opowiedzieć.

O czym jest „Czarnobyl 1986” i dlaczego nie da się go porównać z serialem HBO?

Aleksiej Karpuszyn pracuje w straży pożarnej w Kijowie. Lata temu związał się z Olą, kobietą, której nie potrafił dać tego, co obiecywał. Spotykają się znowu po dekadzie i Aleksiej dostaje szansę, żeby naprawić to, co kiedyś zniszczył. Wątek romantyczny rozwija się w spokojnym tempie, w cieniu codzienności kijowskiej rodziny w schyłkowym ZSRR. Noc 26 kwietnia 1986 roku zmienia w tym życiu wszystko. Aleksiej zostaje wysłany do akcji ratowniczej przy reaktorze numer cztery i trafia na miejsce jako jeden z pierwszych strażaków. Nikt z nich nie wie, jaką dawkę promieniowania bierze przy każdym oddechu. Reżyser nie szuka napięcia ani w naukowych raportach, ani w salach kremlowskich gabinetów. Buduje je na tym, co Aleksiej zostawił w domu.

Obsada filmu Danila Kozłowskiego

Główną rolę zagrał sam Danila Kozłowski, znany rosyjskim widzom między innymi z „Turystki” oraz „We Are the Night”. To jego pełnometrażowy debiut reżyserski. Olę gra Oksana Akinshina, aktorka, którą polscy widzowie pamiętają przede wszystkim z „Lilji 4-ever” Lukasa Moodyssona z 2002 roku. W obsadzie pojawiają się również Filipp Awdiejew, Igor Czernewicz oraz Nikolaj Kozak.

Prawdziwa katastrofa z 1986 roku jako tło filmu

Wybuch w bloku numer cztery elektrowni atomowej w Czarnobylu wydarzył się 26 kwietnia 1986 roku, podczas testu wymuszonego przez przełożonych. Pierwsze ekipy strażackie z Prypeci i okolicznych miejscowości dotarły na miejsce pożaru, nie wiedząc, z czym mają do czynienia. Akcja gaśnicza i ratownicza ciągnęła się tygodniami, a jej koszt zdrowotny dla strażaków, inżynierów i nurków wyliczyła dopiero historia. „Czarnobyl 1986” wykorzystuje fakty, ale postać Aleksieja i jego życie prywatne są fikcją. Reżyser nie obiecuje rekonstrukcji, tylko opowieść o jednym człowieku w samym środku tragedii.

Co wyróżnia „Czarnobyl 1986” na tle innych produkcji o katastrofie?

Sceny pożaru, ewakuacji i akcji nurkowej w zalanym basenie pod reaktorem zostały nakręcone z budżetem, którego nie powstydziłby się żaden hollywoodzki film katastroficzny. Zdjęcia, charakteryzacja i scenografia trzymają poziom międzynarodowy, a dźwięk eksplozji w pierwszych dziesięciu minutach filmu robi to, czego dramat romantyczny normalnie nie potrafi. Cała reszta jest jednak konsekwentnym wyborem reżysera. Kozłowski nie chce mówić o systemie, kłamstwie ani odpowiedzialności partyjnej, a o dzieciach, ojcach, kobietach i strażakach. Dla widzów, którzy szukali thrillera politycznego, to za mało. Dla tych, którzy chcą zobaczyć tragedię w skali pojedynczego życia, to wystarczy.

Co o filmie sądzą widzowie?

Część widzów odbiera film jako sentymentalny dramat z dobrze nakręconą katastrofą w tle. Druga część wskazuje, że wątek miłosny w połączeniu z rangą historyczną materiału jest mocno ryzykownym wyborem. W polskich publikacjach branżowych pojawiają się opinie, że produkcja wygląda dobrze, brakuje jej jednak gęstości moralnej, jaką miał miniserial HBO. Widzowie, którzy potrafili oddzielić formę od dokumentu, doceniają autorską decyzję Kozłowskiego, żeby zrobić film o człowieku, nie o liczniku Geigera.

Czy warto obejrzeć „Czarnobyl 1986”?

„Czarnobyl 1986” to film dla widzów, którzy lubią dramaty katastroficzne z osobistym ciężarem. Jeśli oczekujecie polityki, śledztwa i rekonstrukcji systemu sowieckiego od podszewki, lepiej sięgnijcie po miniserial HBO. Jeśli za to chcecie zobaczyć katastrofę w skali jednego strażaka, jego dziecka i kobiety, której nie zdążył zatrzymać, ten obraz wciągnie was na dwie godziny bez większego wysiłku. To także dobra propozycja na wieczór, kiedy macie ochotę na coś mocniejszego niż klasyczny romans, a jednocześnie bardziej kameralnego niż wielkie produkcje katastroficzne.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...