Najbardziej zaskakująca premiera tygodnia! Ten nowy serial HBO to połączenie komedii i science fiction, którego dawno nie było!
Do streamingu wskoczyło science fiction, które ogląda się jak komedię romantyczną z drugim dnem. Już pierwszy odcinek „Miniaturowej żony” z Elizabeth Banks wciąga lekko, ale skutecznie i odpala apetyt na kolejne.

Twórcy nowego serialu „Miniaturowa żona” nie marnują czasu na grzeczne wprowadzenia. Już w pierwszych minutach wrzucają widza w absurdalną, ale niepokojąco wiarygodną sytuację rodzinną. Główne role grają Elizabeth Banks i Matthew Macfadyen, którzy w jednym ujęciu potrafią rozbawić, a w kolejnym zranić.
O czym jest serial „Miniaturowa żona”?
Pierwsza scena rzuca widza w sam środek chaosu. Linda, główna bohaterka, ma rozmiar kieliszka do martini. Rozbija ścianę, ucieka przed robotem sprzątającym i wygłasza monolog, w którym sama siebie przekonuje, że jeszcze nie poddała się walce o małżeństwo. Po tej sekwencji serial cofa się w czasie, żeby pokazać, co właściwie doprowadziło do feralnego zmniejszenia. Pierwszy odcinek skupia się na dynamice związku Lindy i Lesa. To małżeństwo, które od dłuższego czasu trzyma się resztkami sił. Linda jest popularną autorką, Les zaś wynalazcą, który właśnie kończy pracę nad promieniem zmniejszającym. Według niego to rozwiązanie problemu głodu na świecie. W miejscu jednej kukurydzy można wyhodować kilkanaście pomniejszonych kolb. Problem w tym, że nikt jeszcze nie wymyślił, jak je potem przywrócić do pierwotnej formy. Im więcej dowiadujesz się o tej parze, tym więcej wychodzi małżeńskich rys. Linda nie do końca jest uczciwa, jej kochanek sprawia świąteczny prezent, który wywraca jej życie do góry nogami. Pod własnym nazwiskiem wydała opowiadanie, którego nie napisała, a wokół zaczynają piętrzyć się konsekwencje. Akcja prowadzi widza do nieuniknionego pytania, w jaki sposób żona w końcu zostanie zmniejszona.
Kto gra w serialu „Miniaturowa żona”?
Lindy gra Elizabeth Banks. Jej bohaterkę widzimy gdzieś między atakiem paniki a przekorną komedią. Każda kolejna katastrofa w życiu Lindy wybija ją z równowagi, a Banks rozgrywa to w sposób, który dobrze sprawdza się przy lekkim tonie produkcji. Po drugiej stronie stoi Matthew Macfadyen w roli Lesa, męża wynalazcy. To aktor znany przede wszystkim z „Sukcesji”, w „Miniaturowej żonie” zamienia korporacyjny chłód na szelmowski uśmiech i ambicje, które wymykają się spod kontroli. Razem z Banks pełnią też funkcje producentów wykonawczych serialu. W obsadzie znaleźli się również O-T Fagbenle, Zoe Lister-Jones, Sian Clifford, Sofia Rosinsky oraz Ronny Chieng w rolach drugoplanowych. Za scenariusz i pomysł odpowiadają Jennifer Ames i Steve Turner. Inspiracją było opowiadanie Manuela Gonzalesa o tym samym tytule.
Czy warto włączyć serial „Miniaturowa żona”?
Produkcja od początku stawia na pomieszanie konwencji. Z jednej strony fantastyka z promieniem zmniejszającym i robotem sprzątającym w roli czarnego charakteru. Z drugiej tragikomedia o dwojgu ludzi, którzy mieli dla siebie być pierwszym wyborem, a stali się sobie wzajemnie wymówką. Twórcy nie idą drogą wielkiego widowiska. Zamiast tego konsekwentnie spychają fantastykę na drugi plan. Najważniejsze są drobne sceny, rozmowy ojca z córką, pretensje w kuchni, biurowe targi i ciche zdrady. Tempa nie brakuje, a zwroty akcji pojawiają się na tyle często, żeby trudno było się oderwać przed napisami. Humor w serialu rośnie z przesadzonych reakcji Lindy i z bezradności Lesa, który ze swoim wynalazkiem chciał ratować świat, a najpierw musi ratować własne małżeństwo. Ten typ komedii wzbudza zainteresowanie, bo w tle pojawiają się autentyczne emocje. Zawód, frustracja, niespełnione ambicje, ucieczka w pracę.
Gdzie obejrzeć serial „Miniaturowa żona”?
Pierwszy odcinek nie zapowiada produkcji ciężkiego kalibru. Nie jest to serial, który wywróci do góry nogami twoje spojrzenie na fantastykę. Dostajesz lekką komedię z pomysłowym chwytem fabularnym i parą bohaterów, na których chce się patrzeć przez dziesięć tygodni. To dobry wybór dla osób, które lubią obyczajówki z elementem absurdu, mieszanki komedii i fantastyki oraz nieoczywiste opowieści o małżeńskich rozliczeniach. Tytuł sprawdzi się na weekendowy seans, w którym chcesz się jednocześnie pośmiać i przyłapać na chwili refleksji. Pełen sezon liczy dziesięć odcinków, kolejne pojawiają się w czwartki na HBO Max.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.



