Największy triumf gali Oscarów 2026. Film Andersona zdobył aż 6 statuetek
Ten film nie próbuje się podobać. Zamiast tego stawia pytania, które dla wielu okazują się niewygodne. Najnowsza produkcja Paula Thomasa Andersona z Leonardo DiCaprio zebrała niemal jednogłośne pochwały krytyków, wywołała ostrą dyskusję wśród widzów i ostatecznie triumfowała na gali Oscarów, zdobywając aż sześć statuetek, w tym za najlepszy film. Teraz głośny tytuł można obejrzeć także w streamingu.

Najnowsza produkcja Paula Thomasa Andersona z Leonardo DiCaprio w roli głównej weszła do kin z rozmachem, zebrała niemal jednogłośne uznanie krytyków i jednocześnie rozpaliła emocjonalną dyskusję wśród widzów. Jedni wychodzili z sali poruszeni, inni zirytowani. Produkcja została doceniona podczas tegorocznej gali Oscarów (otrzymała aż 6 statuetek!). Teraz dostępna jest w streamingu.
Kino autorskie w wersji szerokiego rażenia
Paul Thomas Anderson po raz kolejny udowadnia, że nie interesuje go bezpieczne kino środka. „Jedna bitwa po drugiej” to film, który świadomie porusza się między gatunkami, tonami i emocjami. Z jednej strony przypomina thriller akcji, z drugiej momentami skręca w groteskę, satyrę i kino politycznego niepokoju. To opowieść o byłym rewolucjoniście Bobie, który próbuje żyć z dala od dawnych ideałów, wychowując córkę i udając, że przeszłość da się zamknąć na klucz. Oczywiście nie jest to możliwe. DiCaprio gra bohatera nieheroicznego, zmęczonego, często zagubionego. Nie próbuje go wybielać ani uczynić symbolem. To człowiek pełen sprzeczności, który sam nie wie, czy bardziej ucieka przed światem, czy przed sobą.
Aktorskie starcie gigantów
Obok DiCaprio na ekranie pojawiają się m.in. Sean Penn i Benicio del Toro, a ich obecność wyraźnie zmienia ciężar poszczególnych scen. Szczególnie Penn przyciąga uwagę widzów i krytyków. W jednej z opinii czytamy wprost: „Sean Penn przyćmił DiCaprio swoją kreacją. To najlepszy od «Aż poleje się krew» film PTA”. Ten głos nie jest odosobniony. Penn gra postać niepokojącą, charyzmatyczną i trudną do jednoznacznej oceny, co idealnie wpisuje się w filozofię całego filmu.
Film, który prowokuje i nie tłumaczy się widzowi
„Jedna bitwa po drugiej” nie prowadzi za rękę. Nie upraszcza tematów, nie łagodzi konfliktów i nie zamyka ich w wygodnych pointach. Dla jednych to ogromna zaleta, dla innych bariera nie do przeskoczenia. Jeden z widzów trafnie podsumował: „Film o tym, że wojny ideowe to zawsze wojny międzypokoleniowe, czyli nieskończony bezsens, który nie sposób przerwać”. Anderson pokazuje Amerykę rozdwojoną, zmęczoną własnymi mitami, w której rewolucja i konserwatyzm są równie groteskowe. Robi to z empatią, ale bez taryfy ulgowej. Stąd tak skrajne reakcje. Wśród komentarzy pojawiają się również głosy skrajnie krytyczne, jak ten: „Najgorszy, najbardziej kretyński film, na jakim byłam. Wyszliśmy po 25 minutach”.
Krytycy mówią jednym głosem
O ile widzowie są podzieleni, o tyle krytycy pozostają niemal jednomyślni. Film osiągnął 96% pozytywnych recenzji w zagranicznych agregatorach opinii i ocenę 8.0 na polskim Filmwebie. Recenzenci podkreślają odwagę reżysera, precyzję formalną i aktorską intensywność. Pojawiają się także głosy interpretujące film jako satyryczny portret współczesnego chaosu ideologicznego. Jak zauważa jeden z nich: „Satyra na aktualne przesiąknięte chaosem czasy, beka z nihilizmu i samej idei rewolucji.”
Gdzie obejrzeć „Jedną bitwę po drugiej”?
Film trafił do szerokiej dystrybucji kinowej, ale jest również dostępny w streamingu. „Jedna bitwa po drugiej” można już obejrzeć na HBO Max, co daje szansę na spokojny, domowy seans bez presji i oczekiwań. To dobra opcja zwłaszcza dla tych, którzy wolą kino wymagające oglądać w skupieniu, z możliwością powrotu do scen i dialogów, które nie zawsze od razu się odsłaniają.
Oscarowy triumf „Jednej bitwy po drugiej”
Film Paula Thomasa Andersona okazał się największym zwycięzcą 98. gali Oscarów. Produkcja zdobyła aż sześć statuetek, w tym w najważniejszych kategoriach: najlepszy film, najlepsza reżyseria dla Paula Thomasa Andersona oraz najlepszy scenariusz adaptowany. Nagrodę aktorską otrzymał również Sean Penn za rolę drugoplanową, a kolejne statuetki trafiły do twórców odpowiedzialnych za montaż (Andy Jurgensen) oraz casting. Ten zestaw nagród potwierdził dominację filmu w sezonie nagród i umocnił jego pozycję jako jednego z najważniejszych tytułów roku.


