Netflix szykuje najmroczniejszą polską premierę 2026 roku. Ta historia zemsty zaczyna się przy choince
Po wyjściu z celi Mikołaj odwiedza ludzi, których obwinia o utratę wszystkiego, co miał. Zamiast nowego początku dostajemy zimną, metodyczną zemstę rozpisaną na kolejne nazwiska. Matuszyński osadził tę historię w świątecznej scenerii, co dodatkowo podkręca napięcie. Na Netfliksie zobaczymy ją w drugiej połowie roku.

Netflix postawił na nazwisko, które w polskim kinie znaczy naprawdę sporo. Jan P. Matuszyński, autor „Ostatniej rodziny” i „Żeby nie było śladów”, nakręcił dla platformy thriller zemsty. „Święty” ma bohatera, któremu trudno kibicować, i zimowy klimat, który trzyma w napięciu od pierwszych minut. Wiadomo już, kto zagrał u jego boku.
O czym jest „Święty”? Zemsta, która zaczyna się tam, gdzie inni widzą spokój
Mikołaj to czterdziestolatek, który wychodzi na wolność po długiej odsiadce. Z zewnątrz wygląda to jak typowa próba powrotu do normalności, czyli nowy adres, ciche ulice, święta tuż za rogiem. Pod tą fasadą kryje się jednak coś zupełnie innego. Mikołaj wraca po to, żeby rozliczyć się z ludźmi, których obwinia o utratę wszystkiego, co miał. Zemstę realizuje metodycznie, krok po kroku, a w działaniu pomaga mu kilka osób: młodszy brat jego zmarłej partnerki, pracownica seksualna i prokurator. Plan zaczyna się sypać, gdy Mikołaj wchodzi w drogę grupie przestępczej i sytuacja wymyka się spod kontroli. Całość rozgrywa się zimą, a świąteczne dekoracje i spokojne osiedla tworzą kontrast z tym, co bohater robi tuż obok. Tytuł „Święty” brzmi przy tym jak gorzka ironia.
Kto gra w „Świętym”? Obsada, w której nazwiska mówią same za siebie
W głównej roli Mikołaja zobaczymy Piotra Żurawskiego, którego polscy widzowie kojarzą z „Furii”, „Ślepnąc od świateł” i „Bogów”. U jego boku zagrali Lidia Sadowa, Helena Rząsa, Antoni Sztaba, Mirosław Baka, Dominika Kluźniak, Wiktoria Kruszczyńska oraz Andrzej Szeremeta. Za reżyserię odpowiada Jan P. Matuszyński, twórca „Ostatniej rodziny”, „Żeby nie było śladów” i serialu „Przesmyk”. Dla niego „Święty” to pierwszy film zrealizowany dla Netfliksa. Scenariusz napisał Krzysztof Gureczny, znany między innymi z „Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa”. Zdjęcia powstawały w Warszawie i okolicach.
Dlaczego o „Świętym” jest głośno jeszcze przed premierą?
Netflix długo nie ujawniał szczegółów tej produkcji, a sam projekt traktował jak pilnie strzeżoną tajemnicę. Dopiero pierwsze zdjęcia z planu, autorstwa Anny Włoch, pokazały, w którą stronę poszli twórcy: chłodne kadry, zimowa sceneria i ciężka atmosfera. Dużo mówi też nazwisko reżysera. Matuszyński w „Ostatniej rodzinie” i „Żeby nie było śladów” zajmował się mechanizmami przemocy, odpowiedzialności i moralnych kompromisów, a „Święty” idzie tym samym tropem. Nietypowy jest pomysł, żeby historię o brutalnej zemście osadzić w okresie świąt, bo zwykle ten czas wykorzystuje się w kinie zupełnie inaczej. Do tego dochodzi bohater, któremu trudno kibicować, mimo że to jego oczami oglądamy całą historię.
Czego można się spodziewać po polskim thrillerze zemsty Matuszyńskiego?
„Święty” to propozycja dla widzów, którzy lubią mroczne, gęste kino i nie potrzebują, żeby główny bohater był jednoznacznie dobry. Jeśli ktoś dobrze wspomina „Ślepnąc od świateł”, klimat „Rojsta” czy „Przesmyku”, prawdopodobnie odnajdzie się także tutaj. To historia rozpisana powoli, w której napięcie bierze się z planu Mikołaja i z tego, jak kolejne kroki wymykają mu się z rąk. Nie jest to film dla osób, które przy świętach szukają lekkiego, ciepłego kina. Z pewnością jednak przyciągnie tych, którzy cenią dobrze poprowadzone, bezkompromisowe rozliczenia. Premiera „Świętego” na Netfliksie odbędzie się w drugiej połowie 2026 roku, a dokładnej daty platforma na razie nie podała.


