Nowy film z Brendanem Fraserem porusza bardziej niż niejeden dramat. Urzekający, ciepły, wzruszający i przede wszystkim mądry
Nowy film z Brendanem Fraserem może zaskoczyć widzów bardziej niż niejeden dramat. „Rodzina do wynajęcia” opowiada historię, która brzmi jak fikcja, ale w rzeczywistości ma bardzo mocne oparcie w faktach. To kino o samotności, potrzebie bliskości i świecie, w którym relacje coraz częściej stają się usługą.

Od kilku dni w polskich kinach można zobaczyć „Rodzinę do wynajęcia” z Brendanem Fraserem w roli głównej. Choć fabuła brzmi jak nietypowa obyczajowa fikcja, szybko okazuje się, że opowiada o zjawisku, które naprawdę istnieje i od lat wpisuje się w japońską rzeczywistość.
Samotność w Tokio i przypadkowe zlecenie, które wszystko zmienia
Głównym bohaterem filmu jest Amerykanin Philip Vandarploeug, który od dawna mieszka w Japonii. Kiedyś przyjechał tam z zawodowymi ambicjami, dziś prowadzi raczej ciche, samotne życie. Mieszka w jednym z tokijskich bloków, podgląda sąsiadów przez okno, żyje wspomnieniem dawnego występu w reklamie pasty do zębów i regularnie chodzi na castingi, które rzadko przynoszą przełom. Punkt zwrotny następuje w chwili, gdy dostaje nietypową propozycję: ma zagrać pogrążonego w żałobie Amerykanina podczas… fikcyjnego pogrzebu. To zlecenie prowadzi go do agencji Rental Family skupiającej aktorów wcielających się na zamówienie w role, które dla klientów mają ogromne znaczenie emocjonalne.
Zjawisko, które w Japonii istnieje od dekad
Z europejskiej perspektywy pomysł „wynajmowania” bliskich może brzmieć absurdalnie. Owszem, w krajach Zachodu funkcjonują usługi towarzyskie, ale zastępowanie rodziny, przyjaciół czy partnerów aktorami wciąż budzi zdziwienie. Film Hikari zachęca jednak, by nie poprzestawać na powierzchownej ocenie i spróbować zrozumieć, skąd wzięła się potrzeba takich usług. Firmy oferujące „rodzinę do wynajęcia” zaczęły pojawiać się w Japonii już na początku lat 90. Wtedy też coraz wyraźniej mówiono o kryzysie więzi społecznych. Po dekadach powojennej odbudowy i dynamicznego rozwoju gospodarczego życie zawodowe zaczęło wypierać relacje międzyludzkie. Coraz więcej osób doświadczało izolacji, a samotność stopniowo przestawała być wyjątkiem.
Gdy relacje stają się usługą
W świecie filmu Philip zaczyna przyjmować kolejne role. Zostaje dziennikarzem spisującym wspomnienia starego aktora zmagającego się z demencją. Gra męża kobiety, która chce wziąć ślub przed rodziną, choć w rzeczywistości planuje zupełnie inne życie. Wciela się w ojca wynajętego po to, by zwiększyć szanse dziecka na dostanie się do prestiżowej szkoły. Produkcja pokazuje też ciemniejsze strony tego zawodu np. sytuacje, w których aktorzy narażeni są na emocjonalne napięcie, manipulację czy agresję. Sam Philip coraz częściej zastanawia się, czy uczestniczy w czymś, co nie jest formą emocjonalnego oszustwa.
Społeczne tło: starzejące się społeczeństwo i epidemia samotności
„Rodzina do wynajęcia” nie jest dokumentem, ale mocno opiera się na faktach. Japonia od lat mierzy się z gwałtownym starzeniem społeczeństwa i rekordowo niską liczbą urodzeń. Już na początku lat 90. osoby starsze stanowiły ogromną część klientów takich firm. Dziś, gdy około jedna trzecia mieszkańców kraju ma ponad 65 lat, problem samotności stał się jednym z najpoważniejszych wyzwań społecznych. Brak czasu, przeciążenie pracą i zaburzona równowaga między życiem prywatnym a zawodowym sprawiają, że wielu ludziom łatwiej jest zapłacić za czyjąś obecność, niż budować relacje od podstaw. Nic dziwnego, że w Japonii działa dziś kilkaset firm specjalizujących się w tego typu usługach zarówno w metropoliach, jak i mniejszych miastach.
Pytania, które wykraczają poza Japonię
Film Hikari nie zamyka się jednak w lokalnym kontekście. Stawia uniwersalne pytania o naturę ludzkich emocji. Czy bliskość da się „wynająć”? Czy relacja oparta na umowie może przynieść ukojenie? A może prowadzi do jeszcze większej pustki? „Rodzina do wynajęcia” pokazuje świat, w którym nawet zawodowe role potrafią przerodzić się w prawdziwe przywiązanie. Philip wie, że Mia nie jest jego córką, a mimo to zaczyna odczuwać odpowiedzialność i więź, których nie da się już zamknąć w kontrakcie.
„Rodzinę do wynajęcia” możecie zobaczyć teraz w kinach. Premiera filmu odbyła się 16 stycznia 2026 roku.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

