Nowy serial kryminalny HBO spodoba się fanom „Boscha” i „Prawnika z Lincolna”. To adaptacja prozy Michaela Connelly’ego
Detektyw, który podpadł przełożonym, trafia na spokojną wyspę i zajmuje się drobnymi awanturami. Spokój kończy się w chwili, gdy z dna portu zostaje wyłowione ciało. Tak wygląda punkt wyjścia „Welcome to Catalina”, nowego serialu kryminalnego HBO Max. Za projektem stoją David E. Kelley i Michael Connelly.

Zwłoki na dnie portu, jeden charakterystyczny kosmyk i detektyw, który miał już mieć z głowy poważne sprawy. Z tych elementów HBO Max chce zbudować nowy serial kryminalny „Welcome to Catalina”. To kolejna adaptacja prozy Michaela Connelly’ego, tym razem w rękach Davida E. Kelleya.
O czym będzie serial „Welcome to Catalina”?
Głównym bohaterem jest detektyw Stilwell z biura szeryfa hrabstwa Los Angeles. Po konflikcie w wydziale zabójstw trafia na wyspę Catalina, popularny kurort u wybrzeży miasta. Zamiast prowadzić poważne sprawy, zajmuje się tam pijackimi awanturami i drobnymi kradzieżami. Z perspektywy byłego śledczego z wielkiego miasta to wyraźna degradacja. Wszystko zmienia się, gdy w porcie zostaje znalezione obciążone ciało. Ofiarę da się rozpoznać po jednym szczególe, kosmyku włosów z fioletowym pasmem w odcieniu wilczej jagody, czyli nightshade. To właśnie ten detal nadaje tytuł powieści, na której oparto serial, i pcha bohatera w stronę śledztwa, jakiego na spokojnej wyspie nikt się nie spodziewał.
Kto stoi za serialem „Welcome to Catalina”?
Scenariusz pisze David E. Kelley, jeden z najbardziej rozpoznawalnych twórców telewizyjnych w Stanach. Na koncie ma między innymi „Wielkie kłamstewka” oraz adaptację „Prawnika z Lincolna”, którą przygotował dla Netfliksa i która doczekała się pięciu sezonów. Kelley pełni przy „Welcome to Catalina” funkcję scenarzysty i producenta wykonawczego. Drugim kluczowym nazwiskiem jest Michael Connelly, autor powieści i twórca postaci Harry’ego Boscha. Connelly również wchodzi do projektu jako producent wykonawczy. Gronie producentów towarzyszą Matt Tinker z David E. Kelley Productions, Barry Jossen i Tana Jamieson z A+E Studios oraz Ross Fineman. Obsada serialu nie została jeszcze ogłoszona, więc na razie nie wiadomo, kto wcieli się w detektywa Stilwella.
Skąd HBO Max wziął pomysł na serial? Podstawą scenariusza jest „Nightshade”
Podstawą scenariusza jest „Nightshade”, powieść Michaela Connelly’ego z 2024 roku. To początek nowej serii kryminalnej autora, z nowym bohaterem osadzonym na Catalinie, z dala od znanych wcześniej Harry’ego Boscha i Mickeya Hallera. Dla Connelly’ego oznacza to świeży punkt wyjścia, a dla platformy gotowy materiał na wieloletni serial. Co ciekawe, Kelley próbował już wcześniej osadzić historię na tej samej wyspie. Rozwijał projekt „Avalon”, również dziejący się na Catalinie, tyle że z bohaterką w centrum fabuły. Tamten pomysł nie wszedł do produkcji. Tym razem, z konkretną powieścią i wsparciem HBO Max, szanse na realizację są większe.
Serial ma działać według modelu, który HBO Max sprawdził przy „The Pitt”. Oznacza to sezony liczące po 15 odcinków, wypuszczane co roku. To więcej, niż przyjęło się w przypadku platformowych dram, gdzie częściej spotyka się sezony ośmio- czy dziesięcioodcinkowe. Taki układ ma swoje konsekwencje. Dłuższe sezony dają miejsce na wątki proceduralne, czyli kolejne sprawy rozwiązywane przez bohatera, i jednocześnie na rozwijaną przez cały rok główną intrygę. Regularność premier ma z kolei budować przyzwyczajenie widzów i utrzymywać serial w obiegu na dłużej.
Dlaczego o serialu „Welcome to Catalina” zrobiło się głośno?
Proza Michaela Connelly’ego ma już na ekranie sporą historię. Powstały na jej podstawie „Bosch” i „Bosch: Legacy”, a także „Prawnik z Lincolna” dla Netfliksa. „Welcome to Catalina” byłby trzecią platformą streamingową, która sięga po twórczość pisarza, i pierwszym jego serialem powstającym dla HBO Max. Uwagę przyciąga też samo zestawienie nazwisk. Kelley i Connelly to twórcy z różnych światów, jeden kojarzony z obyczajowymi dramatami i sądowymi potyczkami, drugi z twardym kryminałem policyjnym. Połączenie tych perspektyw przy jednym tytule jest jednym z głównych powodów, dla których o projekcie zrobiło się głośno zaraz po ogłoszeniu.
Kiedy premiera „Welcome to Catalina”?
Tu trzeba ostudzić emocje. „Welcome to Catalina” znajduje się na wczesnym etapie prac, czyli w fazie developmentu. HBO Max nie podał daty premiery, nie ujawnił obsady ani nie pokazał zwiastuna. Na ten moment pewne są przede wszystkim założenia fabularne, nazwiska twórców i planowany format z 15 odcinkami na sezon. Oznacza to, że na konkretne terminy trzeba będzie poczekać. Tytuł „Welcome to Catalina” również może się jeszcze zmienić, bo na tak wczesnym etapie nazwy robocze bywają korygowane przed wejściem do produkcji.
Czy warto czekać na „Welcome to Catalina” i dla kogo będzie ten serial?
Najbardziej w swoim żywiole poczują się widzowie, którzy lubią kryminały proceduralne i seriale o policyjnych śledztwach. Jeśli oglądałeś „Boscha” albo „Prawnika z Lincolna” i szukasz czegoś w podobnym klimacie, ten projekt warto mieć na uwadze. Czytelnicy powieści Connelly’ego dostaną z kolei szansę zobaczyć na ekranie nowego bohatera z jego książek. Trzeba jednak pamiętać, że to dopiero zapowiedź. Serial może jeszcze przejść zmiany albo, jak wcześniejszy pomysł Kelleya z tej samej wyspy, w ogóle nie trafić do produkcji. Na razie „Welcome to Catalina” jest jednym z ciekawiej zapowiadających się projektów kryminalnych HBO Max, a kolejne szczegóły, w tym data premiery i obsada, powinny pojawić się wraz z postępem prac.

