Reklama

Michelle Pfeiffer w Montanie, Kurt Russell u jej boku i Taylor Sheridan za kamerą. „Madison” miał być częścią uniwersum „Yellowstone”, ale ostatecznie poszedł własną drogą. I okazało się, że to wystarczy, żeby pobić rekordy oglądalności na Paramount+. Teraz serial dostaje 3. sezon, choć 2. wciąż nie ma ustalonej daty premiery.

O czym jest „Madison”? Nowojorska rodzina, tragedia i nowe życie w Montanie

Rodzina Clyburn wiedzie wygodne i spokojne życie w Nowym Jorku. Wszystko zmienia się w jednej chwili, kiedy dotyka ich niewyobrażalna tragedia. Pod wpływem tego wydarzenia decydują się na radykalny krok: porzucają miasto i przenoszą się do Montany, w dolinę rzeki Madison. Szukają tam bliskości, spokoju i szansy na odbudowanie relacji, które rozpadają się pod ciężarem żałoby. Serial nie opowiada jednak wyłącznie o bólu. To również historia o tym, jak ludzie z wielkiego miasta odnajdują się w surowym, nieprzewidywalnym krajobrazie amerykańskiego Zachodu i jak zmienia się ich sposób patrzenia na siebie nawzajem. Warto wiedzieć, że „Madison” początkowo planowano jako część rozbudowanego uniwersum „Yellowstone” stworzonego przez Taylora Sheridana. Ostatecznie producenci zdecydowali, że serial będzie samodzielną produkcją, niepowiązaną fabularnie z pozostałymi tytułami tego świata. I wygląda na to, że ta decyzja się opłaciła.

Kto gra w „Madison”? Michelle Pfeiffer, Kurt Russell i reszta gwiazdorskiej obsady

W roli głównej, czyli Stacy Clyburn, matki rodziny i wdowy po Prestonie, występuje Michelle Pfeiffer. To jej pierwszy duży serialowy projekt od lat i jednocześnie powrót do formatu, w którym widzowie dawno jej nie widzieli. U jej boku pojawia się Kurt Russell, którego obecność w obsadzie była jednym z głównych argumentów marketingowych produkcji. Oprócz nich w serialu występują Beau Garrett, Elle Chapman, Patrick J. Adams, Amiah Miller, Alaina Pollack, Ben Schnetzer, Kevin Zegers, Rebecca Spence, Danielle Vasinova i Will Arnett. W 1. sezonie pojawił się również Matthew Fox, choć przed 2. sezonem ogłoszono, że aktor opuścił obsadę. Za całością stoi Taylor Sheridan twórca „Yellowstone”, „1883” i „Tulsa King”, który odpowiada za scenariusz i pełni funkcję producenta wykonawczego.

Dlaczego „Madison” bije rekordy? 8 milionów widzów w 10 dni!

Premiera „Madison” na Paramount+ (a w Polsce na SkyShowtime) odbyła się w marcu 2026 roku. Pierwszy sezon składał się z 6 odcinków, podzielonych na dwie części po trzy. Premierowy odcinek zgromadził 8 milionów wyświetleń na całym świecie w ciągu pierwszych 10 dni od emisji. To najlepszy wynik debiutu serialu Taylora Sheridana w historii platformy. Liczby mówią same za siebie i z pewnością miały bezpośredni wpływ na decyzję Paramount+ o szybkim przedłużeniu produkcji. Serial trafił do widzów, którzy szukali czegoś nowego po „Yellowstone”, ale jednocześnie przyciągnął osoby, które wcześniej nie miały kontaktu z uniwersum Sheridana.

3. sezon „Madison” potwierdzony, a 2. wciąż czeka na premierę

Sytuacja z kontynuacją „Madison” jest dość nietypowa. Paramount+ nigdy oficjalnie nie ogłosił przedłużenia serialu na 2. sezon, mimo że ten został po cichu nakręcony jesienią 2025 roku i jest już ukończony. Data premiery wciąż nie jest znana, mówi się o końcówce 2026 roku lub początku 2027. Tymczasem platforma potwierdziła, że powstanie 3. sezon. Oba dotychczasowe sezony liczą po 6 odcinków, ale nie wiadomo jeszcze, ile epizodów obejmie trzecia odsłona. Michelle Pfeiffer i Kurt Russell mają powrócić w swoich rolach.

Czy warto obejrzeć „Madison”?

„Madison” jest skierowany przede wszystkim do fanów dramatów rodzinnych z mocnym tłem krajobrazowym i emocjonalnym. Jeśli ktoś lubił „Yellowstone” za atmosferę, otwarte przestrzenie Montany i skomplikowane relacje rodzinne, powinien dać szansę tej produkcji. Serial nie jest jednak typowym westernem, bliżej mu do kameralnej opowieści o żałobie, relacjach i zaczynaniu od nowa. To również propozycja dla widzów, którzy cenią mocną obsadę aktorską. Michelle Pfeiffer w roli matki zmagającej się z osobistą tragedią to wystarczający powód, żeby włączyć pierwszy odcinek. Dodając do tego Kurta Russella i sprawdzoną rękę Taylora Sheridana, trudno znaleźć argument, żeby „Madison” zignorować.

fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
Reklama
Reklama
Reklama