Obejrzałam „Diabeł ubiera się u Prady 2”. Nikt nie opowie wam lepiej o tym filmie niż redaktorka mody
„Diabeł ubiera się u Prady 2” (reż. David Frankel) to jedna z najważniejszych tegorocznych premier, na którą czekają nie tylko fani świata mody, ale też milenialsi „wychowani” na pierwszej części. Po 20 latach od debiutu ekranizacji książki Lauren Weisberger (o tym samym tytule) wracamy do redakcji magazynu „Runway”, który uznawany jest przez branżę za „biblię mody”. Jeszcze zanim film trafi na wielki ekran, jego promocji towarzyszą niemałe emocje. Każdy liczy na to, że druga część nie zawiedzie, i tak jak pierwsza zapisze się na kartach światowej kinematografii. Ja widziałam już ten film, a to jest moja recenzja pisana z perspektywy redaktorki mody i… dziewczyny, która kiedyś marzyła właśnie o takiej pracy.

Dwadzieścia lat to naprawdę dużo, szczególnie w świecie filmu, ale też i w mediach. Podczas kręcenia pierwszej części „Diabeł ubiera się u Prady”, nikt nie wyobrażał sobie jeszcze aż takich przemian na rynku prasowym, które w efekcie doprowadziły do kryzysu w mediach drukowanych. Obranie tego tematu, jako główny wątek w drugiej odsłonie filmu, to niezwykle ważny krok dla wielu dziennikarzy, którzy mierzą się każdego dnia z nowymi technologiami. „Diabeł ubiera się u Prady 2” nie jest tylko i wyłącznie pięknym festiwalem kreacji prosto z wybiegów, ale historią, która współcześnie dotyczy wielu z nas. To budzi pewne skojarzenia z pierwszą częścią, która „dbała o to”, by z przymrużeniem oka pokazać niełatwy świat mediów. Czy znowu im się to udało?
O czym jest „Diabeł ubiera się u Prady 2”?
Po dwóch dekadach dzielących obie części Andy Sachs (Anne Hathaway) ponownie pojawia się w redakcji magazynu „Runway”. Tym razem nie jest już „brzydkim kaczątkiem” i niepewną siebie dziewczyną. Przez ostatnie 20 lat Andy zrobiła karierę dziennikarską, pisząc dla najważniejszych na świecie tytułów o tematach społecznych i opiniotwórczych. Ponowne spotkanie z Mirandą Priestly (doskonałą Meryl Streep) budzi jednak w niej demony przeszłości i daje pod wątpliwość doświadczenie, które Andy zdobywała latami. Wszystko za sprawą tego, że Miranda, przez ten czas nie wykonała żadnego progresu. Zmuszona do cyfryzacji „Runway'a” i przestrzegania praw pracowników, z pohamowaną rozpaczą stara się ocalić to, nad czym pracowała przez całe życie. Tym samym nie ukrywa swojego niezadowolenia, gdy na jej drodze staje pewna siebie dziennikarka.

Dlaczego Andy wróciła do pracy w „Runway”?
„Runway”, jak każdy inny magazyn przeniósł się w dużej mierze do sieci, gdzie każdego dna walczy z innymi tytułami o „kliki” i niezbędne do funkcjonowania pieniądze od reklamodawców. Dla Mirandy jest to zupełnie obcy świat, w którym brakuje jej przewodnika. Z pozoru wciąż udaje pewną siebie, jednak bardzo wyraźnie widać, że straciła niezależność. Z kolei Andy jest „prawdziwą dziennikarką”, która stara się pisać teksty głębokie i ważne społecznie. Po utracie pracy nieoczekiwanie dostaje propozycję objęcia stanowiska redaktorki działu opiniotwórczego (jednoosobowego) w „Runway”, którego istnienie zostaje wystawione na próbę. Już po kilku chwilach spędzonych ponownie w redakcji, Andy wie, że to będzie bardzo trudne zadanie, by uratować magazyn (i Mirandę) dosłownie „wiszących” nad internetową przepaścią. Szczególnie że w sieci pojawiają się materiały pogrążające demoniczną szefową, a kolejne problemy już czekają w kolejce. Andy jednak zachowuje zimną krew i w towarzystwie Emily (Emily Blunt), która prowadzi nieczystą grę (jak twierdzi dla dobra „Runway'a”) oraz Nigela (Stanley Tucci) dosłownie staje na głowie, by ocalić modowe dziedzictwo.

Czy „Diabeł ubiera się u Prady 2” dorównał pierwszej części?
Oceniając ten film, warto wziąć pod uwagę to, że… naprawdę minęło 20 lat. Producenci skorzystali z tego samego patentu co w pierwszej części, zmieniając jedynie żarty na bardziej współczesne i dostosowując fabułę do współczesnych realiów. W filmie nie brakuje nawiązań do jedynki, Andy znów korzysta z porad stylizacyjnych Nigela, znów jedzie na koniec świata (do Mediolanu) i znów poświęca całe swoje życie pracy. Ale czy tak naprawdę oczekiwaliśmy od tego filmu czegoś więcej? Ja, jako redaktorka mody, która zna bardzo dobrze pierwszą część i świat mediów (w końcu to moje naturalne środowisko), jestem w pełni usatysfakcjonowana. Meryl Streep zagrała dokładnie tak, jak 20 lat temu, ponownie doskonale oddając styl i charakter Mirandy, Anne Hathaway rozwinęła swoją postać – świetnie pokazując upływ czasu. Do tego wątki humorystyczne i modowe smaczki dla prawdziwych fanów serii. Do minusów mogę zaliczyć pojawienie się miłosnego wątku, który całkowicie był niepotrzebny i nie wniósł absolutnie niczego istotnego do fabuły (czy naprawdę sama miłość do pracy i pasji to za mało?!).

Stylizacje w „Diabeł ubiera się u Prady 2”
Jeżeli miałabym skomentować stylizacje, (za które odpowiadała protegowana Patricii Field – Molly Rogers) w drugiej części, to zdecydowanie muszę przyznać, że producentów chyba zaskoczyła era maksymalizmu, a mnie… jej brak w filmie. Dokładnie od tego sezonu świat mody przeszedł niemałą zmianę, spychając „quiet luxury” na dalszy plan i pozwalając wybrzmieć ponownie nomen omen trendom sprzed 20 lat! Tego trochę zabrakło na wielkim ekranie. Stylizacje były poprawne, dostosowane do mody z ubiegłego roku, (gdy film był kręcony). Andy „dorosła” i straciła swój modowy charakter, za który była podziwiania przez ostatnie 20 lat. Granatowe i beżowe garnitury w prążek, proste sukienki, duuużo denimu – w temacie tej bohaterki zabrakło modowego szaleństwa, na które czekałam. Nie zawiodły mnie jednak stylizacje Mirandy. Jej żakiet pokryty w całości frędzlami i czerwona suknia to najlepsze, co widziałam w tym filmie. Zupełnie za to nie zrozumiałam cekinowych stylizacji nad słonecznym jeziorem Como oraz modowych zestawów Emily, która przecież była zawsze guru w tej dziedzinie!

Diabeł ubiera się u… Diora – gwiazdy, które zaskoczyły w produkcji
Podczas oglądania filmu największą uwagę zwróciłam na detale i modowe szczegóły, które były dla mnie niezwykle cenne. W filmie epizodyczną rolę dostała Donatella Versace, a odtwórczynie głównych ról pojawiły się na prawdziwym Fashion Weeku w Mediolanie, oglądając pokaz Dolce&Gabbana. Co ciekawe niemałą rolę odgrywa w produkcji dom mody Dior, w którym „pracuje” Emily. Dość wyraźne „lansowanie” francuskiej marki mogło w pewnym momencie wywoływać konsternację. Jesteśmy u Prady? Czy u Diora? Choć zupełnie niepotrzebnie. W pierwszej części dom mody Prada, posłużył jedynie jako tytuł, zaznaczając swoją pozycję w branży fashion. Odnoszę jednak wrażenie, że Dior mimo wszystko próbował jednak przyćmić imperium Miucci na ekranie. Oprócz maison Dior wyraźnie w oczy rzucały się inne znane nazwiska projektantów: torebki – Coach, Valnetino, Fendi, marynarki Ralpha Laurena, garnitur vintage Jean Paul Gaultier czy sandały Chloé.

Czy warto obejrzeć „Diabeł ubiera się u Prady 2”?
Kontynuacja kultowego filmu to obowiązkowa pozycja w tym roku dla wszystkich fanek świata mody, dla osób, które marzą o wielkiej karierze w mediach, dla dziennikarek, które chciały zostać lub zostały taką Andy i dla każdego, kto szuka lekkiego filmu z humorem, świetną obsadą i grą aktorską. Nie wymagajmy, by druga odsłona „przebiła pierwszą”, by była lepsza, doskonalsza i bardziej poruszająca. Ona jest dokładnie taka sama jak my – „doroślejsza”. Dla osób ciekawych, co zmieniło się w mediach przez ostatnie 20 lat, idealna! That's all.
