Obsypany nagrodami kryminał jest dostępny za darmo. To prawdziwy majstersztyk
Ystad wydaje się cichym miastem. Tyle tylko, że ten spokój bywa zwodniczy. „Wallander” już od pierwszej sceny wciąga widza w atmosferę duszącej ciszy i chłodnego skandynawskiego pejzażu. Serial, nagrodzony sześcioma statuetkami BAFTA, wrócił właśnie do łask, a platforma TVP VOD udostępnia go bez dodatkowych opłat.

„Wallander”: fabuła
W centrum opowieści stoi Kurt Wallander, policyjny śledczy z nadmorskiego Ystad, który mierzy się z brutalnymi zbrodniami w niewielkim miasteczku. Każda sprawa zostawia na nim ślad. Z jednej strony próbuje zrozumieć motywy sprawców, z drugiej sam zmaga się z chorobą, rozpadem rodziny i ciężarem wieku średniego, który coraz trudniej udaje mu się ukryć. Fabuła jest oparta na bestsellerowych powieściach Henninga Mankella, szwedzkiego pisarza, który wykreował całe uniwersum kryminalne wokół tej postaci. To literacki fundament sprawia, że produkcja zachowuje głębię, jakiej często brakuje nawet najsprawniejszym telewizyjnym thrillerom. Zamiast gonitwy za mordercą dostajemy uważne studium człowieka, który dąży do celu nawet wtedy, gdy wszyscy dookoła już by się poddali.
„Wallander”. Brytyjska śmietanka w akcji
W brytyjskiej wersji serialu, realizowanej przez BBC, w rolę Kurta Wallandera wcielił się Kenneth Branagh, jeden z najbardziej uznanych aktorów i reżyserów swojego pokolenia, wielokrotnie nominowany do Oscara. Obok niego w serialu, na przestrzeni różnych sezonów, pojawili się m.in. Sarah Smart, Nicholas Hoult, Tom Hiddleston czy David Warner. Istnieje też odsłona szwedzka, w której głównego bohatera zagrał Krister Henriksson. Tamta wersja jest mocniej zanurzona w realiach Ystad i w czystym duchu nordic noir. Brytyjska natomiast postawiła na psychologiczny portret i gęsty klimat. Obie produkcje wyrastają z tej samej prozy Mankella, każda jednak opowiada ją po swojemu.
„Wallander” a inne seriale. To go wyróżnia
Największy atut serialu to klimat. Ystad w produkcji BBC nie jest urokliwym miasteczkiem z folderu turystycznego, tylko przestrzenią duszącej codzienności, w której pod zimnym światłem odbijają się sprawy trudne, często okrutne. Zdjęcia realizowano w Szwecji, dzięki czemu skandynawski pejzaż stał się drugim bohaterem serialu, nie zaś zwykłą dekoracją. Drugim wyróżnikiem jest sposób prowadzenia historii. „Wallander” nie goni za spektakularną akcją. Tempo jest powolne, plany długie, a cisza pracuje tu na równi z dialogiem. Widz ma czas, żeby obserwować detale, wchodzić w głowę bohatera i wyciągać własne wnioski. To produkcja wymagająca skupienia, ale właśnie dzięki temu tak mocno angażuje. Warto wspomnieć też o nagrodach. Serial zdobył sześć statuetek BAFTA, a w świecie brytyjskiej telewizji jest to wyróżnienie zarezerwowane dla tytułów najwyższej klasy. Produkcja została również doceniona na arenie międzynarodowej, otrzymując nominacje do Złotych Globów i Emmy.
Czy warto obejrzeć „Wallandera”?
„Wallander” to propozycja dla widzów, którzy lubią powolne, atmosferyczne kryminały z psychologicznym pogłębieniem. Jeśli interesuje was skandynawski nurt noir, aktorstwo Kennetha Branagha i historie, które rozwijają się spokojnie, bez efektownych zwrotów na siłę, ten serial trafi w wasz gust. Nie jest to produkcja, która zmieni wasze spojrzenie na gatunek kryminalny. Z pewnością jednak chętnie będziecie wracać do niej w weekendowy wieczór, żeby obejrzeć solidny thriller bez zbędnego filozofowania. TVP VOD udostępnia serial bezpłatnie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.


