Po sukcesie „It Ends with Us” kolejna adaptacja powieści Colleen Hoover trafiła do streamingu! Ten słodko-gorzki romans porusza i wzrusza
Po sukcesie „It Ends with Us” kolejna powieść Colleen Hoover trafiła do streamingu. „Gdyby nie ty” miało być emocjonalnym ciosem, ale tym razem coś wyraźnie nie zagrało...

Po sukcesie „It Ends with Us” kolejna powieść Colleen Hoover doczekała się filmowej wersji. „Gdyby nie ty” miało być emocjonalnym ciosem i historią, która zostaje z widzem na długo po seansie. Problem w tym, że choć punkt wyjścia jest mocny, efekt końcowy nie do końca zachwyca.
O czym jest film „Gdyby nie ty”?
Życie Morgan Grant i jej nastoletniej córki Clary zmienia się w jednej chwili. Tragiczny wypadek odsłania prawdę, która burzy ich dotychczasowy świat i zmusza obie do zmierzenia się nie tylko ze stratą, ale też z bolesnym odkryciem zdrady. To moment, w którym wszystko trzeba zdefiniować od nowa — relacje, emocje, poczucie bezpieczeństwa. Problem w tym, że odbudowanie zaufania okazuje się znacznie trudniejsze, niż jego utrata. Colleen Hoover po raz kolejny sięga po motyw kobiet zmuszonych do życia po emocjonalnym wstrząsie. Tym razem zamiast przemocy mamy zdradę, ale mechanizm pozostaje podobny: świat, który wydawał się stabilny, okazuje się oparty na złudzeniach. Morgan przez lata podporządkowywała swoje życie rodzinie. Zrezygnowała z ambicji, dostosowała się do oczekiwań i uwierzyła, że buduje coś trwałego. Dopiero kryzys pokazuje, że to, co uważała za bezpieczeństwo, było raczej wygodną iluzją. Za to Clara funkcjonuje na zupełnie innych zasadach. Jest impulsywna, bezpośrednia i nie boi się sięgać po swoje. Czasem przekracza granice, ale potrafi szybko wyciągać wnioski. Ten kontrast między bohaterkami stanowi jeden z ciekawszych elementów filmu.
„Gdyby nie ty” to film z potencjałem, który nie został w pełni wykorzystany
Film Josha Boone’a sprawia wrażenie, jakby reżyser nie do końca wiedział, o czym chce opowiedzieć. Z jednej strony próbuje ukazać poważną historię o stracie i zdradzie, z drugiej momentami skręca w stronę lżejszej, romantycznej narracji. Te dwa kierunki nie zawsze się uzupełniają. Wręcz przeciwnie: często się znoszą, przez co emocjonalne sceny tracą swoją siłę. Zamiast spójnej opowieści dostajemy historię, która momentami się rozjeżdża. Największym atutem filmu okazują się młodzi aktorzy: Mckenna Grace i Mason Thames tworzą na ekranie duet, który przyciąga naturalnością i autentycznością. Ich relacja jest wiarygodna, a dialogi brzmią lekko. Na tym tle Allison Williams wypada znacznie słabiej. Jej interpretacja Morgan jest powściągliwa do tego stopnia, że momentami trudno odczytać emocje bohaterki. To sprawia, że postać, która powinna być centrum tej historii, nie zawsze wybrzmiewa z odpowiednią siłą.
Czy warto obejrzeć film „Gdyby nie ty”?
„Gdyby nie ty” to historia o stracie, zdradzie i próbie odbudowy życia, która mogłaby być znacznie bardziej poruszająca. Zamiast tego dostajemy opowieść, która momentami angażuje, ale równie często pozostawia niedosyt. To nie jest produkcja, która całkowicie rozczarowuje, ale też nie taka, która zostaje w widzu na długo. Mimo wszystko warto obejrzeć nową ekranizację powieści Colleen Hoover i samemu ocenić, czy film wiernie oddaje książkę i opisane w niej emocje. „Gdyby nie ty” dostępne jest m.in. na SkyShowtime, Prime Video i Playerze.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
