Reklama

Elle Fanning i Justice Smith w rolach, które trudno zapomnieć. „Wszystkie jasne miejsca" to netflixowy dramat oparty na powieści, którą przeczytały miliony ludzi. Film opowiada o Violet i Finchu, dwojgu nastolatków, których łączy coś więcej niż szkolny projekt. To historia o bliskości, stracie i momentach, w których obecność drugiej osoby ma większe znaczenie niż cokolwiek innego.

O czym jest film „Wszystkie jasne miejsca"?

Violet Markey straciła siostrę w wypadku samochodowym i od tamtej pory zamknęła się w sobie. Nie wychodzi z domu i nie widzi sensu w tym, co kiedyś ją napędzało. Theodore Finch to jej przeciwieństwo, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Energiczny, impulsywny, pełen pomysłów. Ale pod tą fasadą kryje się ktoś, kto zmaga się z własnymi problemami, o których nikt nie chce rozmawiać. Oboje spotykają się w momencie, który zmienia wszystko. W ramach szkolnego projektu zaczynają razem odkrywać ciekawe miejsca w stanie Indiana. To, co zaczyna się jako zwykłe zadanie, przeradza się w coś znacznie głębszego. Violet powoli wraca do życia, Finch po raz pierwszy czuje, że ktoś naprawdę go widzi. Jednak historia komplikuje się, a zakończenie pozostawia widza z wieloma pytaniami.

Kto gra w „Wszystkich jasnych miejscach"? Obsada i twórcy filmu

Violet gra Elle Fanning, znana z serialu „The Great" i filmów takich jak „Maleficent", gdzie występowała u boku Angeliny Jolie. W roli Theodore'a Fincha wystąpił Justice Smith, kojarzony z „Pokemon Detective Pikachu" i „Jurassic World: Fallen Kingdom". W obsadzie znaleźli się również Alexandra Shipp jako Amanda, Keegan-Michael Key jako dyrektor Embry, Luke Wilson jako ojciec Fincha oraz Kelli O'Hara jako matka Violet. Za kamerą stanął Brett Haley, reżyser znany z kameralnych dramatów, w tym „Hearts Beat Loud" z Nickiem Offermanem. Scenariusz napisała Jennifer Niven, autorka powieści, na której oparty jest film, we współpracy z Liz Hannah. Produkcję zrealizowano dla Netflixa, a premiera odbyła się 28 lutego 2020 roku.

Co wyróżnia „Wszystkie jasne miejsca" na tle innych dramatów na Netflixie?

Film powstał na podstawie powieści, która od momentu publikacji w 2015 roku sprzedała się w milionach egzemplarzy i została przetłumaczona na kilkadziesiąt języków. Książka Jennifer Niven trafiła na listy bestsellerów „New York Timesa" i zyskała ogromną bazę fanów, szczególnie wśród młodszych czytelników. To, co odróżnia „Wszystkie jasne miejsca" od wielu podobnych produkcji, to fakt, że autorka powieści współtworzyła scenariusz. Dzięki temu film zachowuje ton i emocje znane z książki, zamiast iść w typowe hollywoodzkie uproszczenia. Relacja Violet i Fincha rozwija się naturalnie, bez przesadnego dramatyzmu i sztucznych zwrotów akcji.

Czy warto obejrzeć „Wszystkie jasne miejsca"?

To propozycja dla osób, które szukają czegoś więcej niż lekkiego romansu na wieczór. Film wymaga uwagi i gotowości na trudne emocje. Nie jest to produkcja, którą ogląda się w tle, robiąc coś innego. Jeśli podobało wam się „Do wszystkich chłopców, których kochałam", ale chcielibyście czegoś poważniejszego, „Wszystkie jasne miejsca" będą dobrym wyborem. Podobnie jak „Trzy kroki od siebie" czy „The Half of It", film łączy wątek romantyczny z głębszą refleksją. Warto jednak mieć na uwadze, że to nie jest lekka historia z happy endem. Tematyka zdrowia psychicznego i straty jest tu obecna przez cały czas i wpływa na finał w sposób, który wielu widzów określa jako trudny do przetrawienia. Dla fanów książki Jennifer Niven to z kolei szansa na zobaczenie ulubionych postaci na ekranie w wersji wiernej oryginałowi.

fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
Reklama
Reklama
Reklama