Polski film miłosny, który powalił świat na kolana i otrzymał aż 3 nominacje do Oscara! Teraz obejrzycie go na Netfliksie
Kilka lat po premierze „Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego wciąż należy do najczęściej wymienianych polskich filmów o miłości. Obraz z Joanną Kulig i Tomaszem Kotem w rolach głównych otrzymał trzy nominacje do Oscara i nagrodę za reżyserię w Cannes. Teraz wraca do szerokiej widowni dzięki Netfliksowi. Czarno-biała historia Wiktora i Zuli od premiery działa na widzów formą i emocjonalną precyzją.

„Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego to jeden z tych polskich filmów, które po seansie zostają z widzem na długo. Obraz z Joanną Kulig i Tomaszem Kotem otrzymał trzy nominacje do Oscara oraz nagrodę w Cannes, a dziś znajdziecie go na Netfliksie. Historia Wiktora i Zuli rozgrywa się na tle żelaznej kurtyny, zamkniętych granic i niemożliwych kompromisów.
O czym jest „Zimna wojna”? Historia miłości na tle podzielonej Europy
Akcja „Zimnej wojny” zaczyna się w powojennej Polsce, tuż po zakończeniu II wojny światowej. Wiktor, pianista i kompozytor, razem z Ireną i Kaczmarkiem jeździ po wioskach i zbiera ludowe pieśni, aby stworzyć nowy, państwowy zespół artystyczny. Podczas naboru do zespołu na przesłuchanie zgłasza się Zula, młoda śpiewaczka z charakterem i przeszłością, która wcale nie pasuje do ideologicznego wzorca. Od pierwszego spotkania, między Wiktorem a Zulą rodzi się intensywne, trudne uczucie. Ich historia miłosna rozciąga się na kilkanaście lat i kilka krajów. Polska stalinowska, Berlin w momencie podziału, bohemowy Paryż, Jugosławia. Bohaterowie spotykają się i rozstają, decydują się na ucieczkę i powroty, zawsze uwikłani w system, który nie pozwala im żyć po swojemu. „Zimna wojna” nie jest klasycznym melodramatem, lecz opowieścią o dwojgu ludzi, którzy nie potrafią być ani razem, ani osobno.
Kto gra w „Zimnej wojnie”? Obsada i twórcy filmu
Reżyserię i scenariusz podpisał Paweł Pawlikowski, który przy scenariuszu współpracował z Januszem Głowackim i Piotrem Borkowskim. W roli Zuli zobaczycie Joannę Kulig, a w roli Wiktora Tomasza Kota. Partnerują im Borys Szyc jako Kaczmarek, Agata Kulesza jako Irena oraz Cédric Kahn i Jeanne Balibar w epizodach paryskich. Za zdjęcia odpowiadał Łukasz Żal, a produkcję poprowadziła Ewa Puszczyńska. Film został zrealizowany w koprodukcji polsko-brytyjsko-francuskiej, w czerni i bieli, w klasycznym formacie kadru 1.37:1.
Dlaczego „Zimna wojna” zachwyciła świat?
„Zimna wojna” miała premierę w konkursie głównym festiwalu w Cannes w 2018 roku i przyniosła Pawlikowskiemu nagrodę za najlepszą reżyserię. Kilka miesięcy później Europejska Akademia Filmowa doceniła ją aż pięciokrotnie, w tym za najlepszy film, reżyserię, scenariusz, montaż i rolę Joanny Kulig. Na tym nie koniec, bo obraz zdobył trzy nominacje do Oscara: za najlepszy film nieanglojęzyczny, najlepszą reżyserię i najlepsze zdjęcia autorstwa Łukasza Żala. Na uwagę zasługuje warstwa muzyczna. Ludowe pieśni, zaśpiewane przez Joannę Kulig, powracają w różnych aranżacjach przez cały film, a „Dwa serduszka, cztery oczy” urasta do rangi motywu przewodniego całej historii. Pieśń wędruje razem z bohaterami z polskiej prowincji, przez scenę Mazowsza, aż po paryskie kluby jazzowe. Za każdym razem brzmi inaczej, za każdym razem oznacza co innego. To muzyka spina kolejne etapy relacji Wiktora i Zuli i nadaje filmowi jego emocjonalny rytm. Siłą „Zimnej wojny” jest również forma. Pawlikowski i Żal pracują krótkimi scenami, czarno-białym obrazem i wąskim kadrem, który przywodzi na myśl fotografie z epoki. Całość trwa zaledwie osiemdziesiąt osiem minut, a mimo to obejmuje kilkanaście lat życia bohaterów. Między scenami upływają czasem tygodnie, czasem kilka lat. Widz dostaje fragmenty, a resztę musi się domyślić. Ta oszczędność daje filmowi siłę oddziaływania, która nie słabnie po latach.
Czy warto obejrzeć „Zimną wojnę” na Netfliksie?
„Zimna wojna” to propozycja dla widzów, którzy lubią kino skupione na emocjach i formie, a niekoniecznie na spektakularnej akcji. Sprawdzi się w wieczór, kiedy chcecie zobaczyć coś mocnego, ale krótkiego, bez wielogodzinnego zaangażowania. Z obsadą, która do dziś należy do pierwszej ligi polskiego kina, i z muzyką, która chwilę po seansie sami będziecie sobie nucić. Nie jest to film, który zmieni wasze spojrzenie na polskie kino. Z pewnością jednak będziecie do niego wracać, żeby zobaczyć, jak wygląda historia miłosna opowiedziana bez nadmiaru słów. Obraz czeka w katalogu Netfliksa, a siedem lat po premierze wciąż potrafi wciągnąć nawet widzów, którzy omijają polskie produkcje szerokim łukiem.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.


