Szapołowska i Lubaszenko wracają na Netflixa! Ten legendarny duet przeszedł do historii kina!
Kieślowski potrafił mówić o uczuciach bez patosu i bez wielkich gestów. „Krótki film o miłości” jest tego dowodem. Kinowa wersja szóstego odcinka „Dekalogu” stała się jednym z najgłośniejszych polskich tytułów końca lat 80. Po latach trafił do jubileuszowej kolekcji Netfliksa razem z 35 innymi klasykami polskiego kina. To dobry moment, żeby zobaczyć go po raz pierwszy lub wrócić do niego po latach.

Tomek podpatruje Magdę przez lunetę, a ta nawet się tego nie domyśla. Z pozoru prosta sytuacja stała się punktem wyjścia dla jednego z najbardziej osobistych filmów Krzysztofa Kieślowskiego. „Krótki film o miłości” właśnie pojawił się w kolekcji „Ponadczasowe skarby polskiego kina” przygotowanej z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce. To kino, które robi ogromne wrażenie.
O czym jest „Krótki film o miłości”? Pocztowiec, luneta i kobieta z naprzeciwka
Akcja toczy się w jednym z warszawskich blokowisk końca lat 80. Tomek (Olaf Lubaszenko), nieśmiały dziewiętnastolatek pracujący na poczcie, każdego wieczoru obserwuje przez lunetę okno mieszkania naprzeciwko. Mieszka tam Magda (Grażyna Szapołowska), starsza, niezależna, świadoma swojego ciała i własnej samotności. Tomek nie zatrzymuje się jednak na podglądaniu. Zaczyna ingerować w jej życie, zamawia w jej imieniu fałszywe przesyłki, dzwoni i milczy w słuchawkę, aż w końcu wymyśla pretekst, by stanąć z nią twarzą w twarz. Ten film nie jest romansem, a opowieścią o samotności, o pożądaniu, które nie umie się nazwać, i o tym, jak cienka bywa granica między fascynacją a krzywdą.
Obsada „Krótkiego filmu o miłości”. Lubaszenko, Szapołowska i muzyka Preisnera
W rolę Tomka wcielił się Olaf Lubaszenko. Jego bohater mówi mało, a powiedzieć chciałby wszystko. Naprzeciw niego stoi Grażyna Szapołowska jako Magda. Aktorka stworzyła kobietę dojrzałą, świadomą swojej atrakcyjności, a zarazem dotkliwie zamkniętą w sobie. Za tę rolę odebrała w 1988 roku nagrodę dla najlepszej aktorki na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. W obsadzie pojawia się też Stefania Iwińska jako matka chrzestna Tomka. Za scenariusz odpowiada duet Krzysztof Kieślowski i Krzysztof Piesiewicz, zdjęcia zrealizował Witold Adamek, a muzykę skomponował Zbigniew Preisner.
Co wyróżnia „Krótki film o miłości”? Polskie „Okno na podwórze”
To jeden z dwóch tytułów, jakie Kieślowski zrealizował równolegle z serialem „Dekalog”. Pełnometrażowa wersja szóstego odcinka rozszerza tę samą historię o sceny, które w telewizyjnym formacie nigdy nie miały szansy zaistnieć. W 1988 roku film zdobył Złote Lwy w Gdyni ex aequo z „Krótkim filmem o zabijaniu”, a na festiwalu w San Sebastián trafił mu się specjalny werdykt jury, nagroda FIPRESCI i OCIC. Krytycy porównywali narrację Kieślowskiego do „Okna na podwórze” Hitchcocka, ale całość ma w sobie zupełnie polski rys: brak stylizacji, niemal dokumentalne kadrowanie, ciężar codzienności PRL-owskiego blokowiska. Atmosferę filmu unosi muzyka Zbigniewa Preisnera, w której każda nuta wybrzmiewa świadomie.
Opinie widzów o „Krótkim filmie o miłości”. Wracają do niego po latach
Polska publiczność wraca do tego filmu z bardzo różnymi reakcjami. „Właśnie oglądam po latach i chyba nie do końca doceniłem ten film. Kieślowski był mistrzem”, przyznaje jeden z komentujących. Inny pisze wprost: „Krótki film o miłości urzekł mnie swoją szczerością i subtelnością”. Wraca też porównanie obu filmów Kieślowskiego z 1988 roku: „Gorszy od Krótkiego filmu o zabijaniu, ale niewiele”. Powraca też zdanie, które mówi o produkcji być może najwięcej: „Film ten jest piękny. Chociaż jest krótki jak na fabułę, to jednak jego niespełna godzinny odcinek był mocniejszy”.
Czy warto obejrzeć „Krótki film o miłości” na Netfliksie?
Tak, jeśli szukasz polskiego kina, które nie próbuje za wszelką cenę przypodobać się publiczności. „Krótki film o miłości” wymaga uważności. W zamian dostajesz portret samotności i pożądania, jakiego nie znajdziesz w typowych romansach. To także dobry moment, żeby zobaczyć Olafa Lubaszenkę i Grażynę Szapołowską w rolach, które po dziś dzień są z nimi mocno utożsamiane. 87 minut to niewiele, a po seansie zostaje pytanie, na które każda widzka i każdy widz znajdą własną odpowiedź. Czym właściwie jest miłość, zanim zdążymy nadać jej imię?



