Tajemnicza geniuszka i seria skomplikowanych zagadek. Oto najpopularniejszy serial kryminalny 2025/2026. Finał już w styczniu!
„The Iris Affair” to nowy thriller SkyShowtime stworzony przez Neila Crossa, znanego m.in. z „Luthera”. Serial stawia na zagadkę, międzynarodowe tło i bohaterkę, która konsekwentnie wymyka się prostym interpretacjom. Finałowy odcinek zadebiutuje 10 stycznia.

Budżet, nazwisko twórcy „Luthera” i obiecujący punkt wyjścia. „The Iris Affair” miało wszystko, by stać się thrillerem sezonu. Po obejrzeniu całości trudno jednak pozbyć się wrażenia, że to serial, który pogubił się we własnych ambicjach.
Obietnica, która brzmiała bardzo dobrze
Nowy serial SkyShowtime przyciąga nazwiskiem twórcy i punktem wyjścia. Neil Cross, odpowiedzialny za mroczny sukces „Luthera”, wraca z historią osadzoną na styku thrillera, technologii i paranoi. The Iris Affair zapowiadał się jak produkcja skrojona pod widzów, którzy lubią zagadki, międzynarodowe lokacje i bohaterów o niejednoznacznych motywacjach. Pierwsze sceny rzucają widza w sam środek przemocy i tajemnicy. Policjant zostaje brutalnie pobity, gdzieś na pustkowiu pojawia się kobieta, która wie więcej, niż chce powiedzieć, a sens wydarzeń zostaje celowo rozmyty. To klasyczny zabieg budowania napięcia. Pytania mnożą się szybciej niż odpowiedzi, a serial obiecuje, że wszystko z czasem się ułoży.
Kim jest Iris i dlaczego wszyscy jej szukają
Akcja cofa się o dobę i przenosi na Sardynię. Tam poznajemy Iris Nixon — genialną kryptolożkę, mistrzynię kamuflażu i kobietę, która od miesięcy skutecznie unika namierzenia. Jej głowa została wyceniona na cztery miliony euro, a ona sama regularnie zmienia tożsamości, znikając z radarów służb i prywatnych graczy. W retrospekcjach widzimy jej błyskotliwość: Iris łamie skomplikowane zagadki szybciej niż tysiące konkurentów, przyciągając uwagę wpływowego inwestora Camerona Becka. To on wciąga ją do gry o wysoką stawkę. W odizolowanej twierdzy w Słowenii ukryte jest tajemnicze urządzenie kwantowe zwane Charlie. Zadanie Iris: złamać kod, który je „ożywi”. Na papierze wszystko się zgadza. Jest geniusz, jest technologia, są pieniądze i władza. Problem zaczyna się wtedy, gdy serial próbuje to wszystko opowiedzieć.

Za dużo pojęć, za mało emocji
Największą słabością „The Iris Affair” jest sposób prowadzenia narracji. Serial tonie w naukowym żargonie, który rzadko bywa sensownie tłumaczony, a jeszcze rzadziej potrzebny. Długie dialogi pełne technicznych terminów, zamiast pogłębiać intrygę, spowalniają ją i wytrącają z rytmu. Zamiast napięcia pojawia się irytacja. Trudno skupić się na fabule, kiedy każda scena domaga się dodatkowego „googlowania”. Do tego dochodzi wrażenie wtórności. Motyw genialnej outsiderki, która jednym ruchem może zmienić losy świata, był już eksploatowany wielokrotnie. Tutaj nie dostaje jednak nowego kontekstu ani emocjonalnego ciężaru, który pozwoliłby naprawdę zaangażować się w jej historię.

Bohaterka, której trudno kibicować
Iris Nixon przez większość sezonu pozostaje chłodna, zdystansowana i niemal pozbawiona emocji. Jej sposób bycia jest mechaniczny, a mimika niezmienna, a to sprawia, że trudno zbudować z nią jakąkolwiek więź. Nawet w momentach zagrożenia czy moralnych dylematów serial nie pozwala zajrzeć pod powierzchnię postaci. Efekt? Intryga może i jest skomplikowana, ale stawka emocjonalna pozostaje niska. Widz obserwuje wydarzenia z dystansu, bez poczucia, że cokolwiek naprawdę go dotyczy.
Ostatni odcinek serialu „The Iris Affair” pojawi się na platformie SkyShowtime 10 stycznia 2026 roku.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

