Reklama

„Greenland” szybko wspiął się wśród najpopularniejszych tytułów na Prime Video, ale powodów jego popularności nie trzeba szukać w widowiskowej destrukcji świata. Ten film znacznie więcej miejsca poświęca relacjom i decyzjom bohaterów niż samej katastrofie. Kometa jest tu impulsem. Rdzeniem historii pozostaje rodzina, która już wcześniej znalazła się w poważnym kryzysie.

„Greenland” - o czym opowiada film?

John i Allison Garrity są małżeństwem, które funkcjonuje bardziej obok siebie niż razem. Mają dziecko, wspólną historię i wyraźne napięcie, które towarzyszy im w każdej scenie. Film zaczyna się od pokazania tej codzienności - rozmów urywanych w pół zdania, chłodu, braku bliskości. Motyw nadciągającej katastrofy wchodzi dopiero po chwili. Kometa Clarke początkowo jest medialną ciekawostką. Sytuacja zmienia się, gdy rządy zaczynają wysyłać alerty i uruchamiać program ewakuacyjny dla wybranych osób. Garrity trafiają na listę. Od tego momentu akcja przyspiesza, a historia zamienia się w serię decyzji podejmowanych pod presją czasu.

„Greenland” - film o ucieczce, ale przede wszystkim o wyborach

„Greenland” bardzo szybko odchodzi od schematu „uciekamy przed zagrożeniem”. Zamiast tego skupia się na tym, jak ludzie zachowują się, gdy zasady przestają obowiązywać. Bohaterowie robią wszystko, by utrzymać rodzinę razem. Często oznacza to działania, które z boku trudno nazwać jednoznacznie słusznymi. Film pokazuje, jak zmienia się perspektywa: własne bezpieczeństwo zaczyna przeważać nad współczuciem. To właśnie na tym napięciu „Greenland” buduje większość scen. Kometa pozostaje w tle, a największym zagrożeniem stają się inni ludzie i chaos, który pojawia się wraz z informacją o nadchodzącej zagładzie.

W przeciwieństwie do klasycznych widowisk katastroficznych, film Rica Romana Waugha rzadko pokazuje skalę zniszczeń w szerokich planach. Efekty specjalne są oszczędne. Kamera skupia się głównie na bohaterach, ich reakcjach i kolejnych przeszkodach, które pojawiają się na drodze do ewakuacji. To bardziej kino drogi i survival niż spektakl wizualny. Akcja składa się z ciągłych komplikacji: utraconych dokumentów, zamkniętych punktów zbiórki, agresji innych uciekinierów, decyzji podejmowanych w kilka sekund. Produkcja konsekwentnie utrzymuje tempo i napięcie, nawet jeśli fabularnie bywa przewidywalna.

„Greenland” - ciągły wyścig z czasem

„Greenland” trafia do odbiorców, bo opowiada o końcu świata z perspektywy zwykłej rodziny. Nie interesują go polityczne strategie ani globalne obrazy zagłady. Skupia się na małych odcinkach rzeczywistości: jednym domu, jednej drodze, jednym punkcie ewakuacyjnym. Dzięki temu historia pozostaje bliska i łatwa do emocjonalnego śledzenia. To film, który ogląda się jak ciągły wyścig z czasem. Nawet kiedy uproszczenia scenariuszowe są widoczne, napięcie pozostaje skuteczne. I to ono w dużej mierze tłumaczy, dlaczego produkcja cieszy się tak dużą oglądalnością na Prime Video.

Druga część „Greenland” już niedługo w streamingu

Twórcy zdecydowali się rozwinąć ten świat w drugiej części. „Greenland 2” pokaże rzeczywistość po katastrofie. Ocaleni opuszczają schronienie na Grenlandii i przemierzają zrujnowaną Europę w poszukiwaniu miejsca, w którym możliwe jest dalsze życie. Sequel zapowiadany jest jako produkcja o większej skali i wyraźnie kinowym charakterze. Za kamerą ponownie stanął Ric Roman Waugh, a do ról wracają Gerard Butler i Morena Baccarin. W obsadzie pojawia się również Amber Rose Revah. Premiera kinowa została zaplanowana na 16 stycznia 2026 roku.

Fot. materiał prasowe
Fot. materiał prasowe
Fot. materiał prasowe
Fot. materiał prasowe
Fot. materiał prasowe
Fot. materiał prasowe
Reklama
Reklama
Reklama