Ten nowy hiszpański thriller Netfliksa spodoba się fanom „Sprawy Asunty” i „Contratiempo”. W tle Barcelona, jakiej nie znacie
Bezimienna kobieta, zakneblowana i związana w kontenerze w porcie w Barcelonie. Nie pamięta nic, ale ktoś już próbuje ją zabić w szpitalu. „Kobieta z portu” to nowy hiszpański thriller Netfliksa, który wchodzi do katalogu na początku czerwca. Reżyseria: Gabe Ibáñez, w obsadzie Candela Peña po triumfie w „Sprawie Asunty”.

Hiszpańskie thrillery wracają do formy. „Kobieta z portu” łączy ofiarę bez tożsamości, śledztwo prowadzone jednocześnie w szpitalu i na komisariacie oraz port w Barcelonie, w którym nielegalność jest częścią codzienności. W obsadzie Candela Peña, Ana Rujas i Pol López, za kamerą Gabe Ibáñez, autor „Automaty”.
O czym jest „Kobieta z portu”? Bezimienna ofiara i port pełen sekretów
Akcja zaczyna się w porcie w Barcelonie. Ekipa portowa otwiera kontener i znajduje w nim kobietę, związaną, zakneblowaną, bez dokumentów i bez telefonu. Kiedy odzyskuje przytomność, nie pamięta ani swojego imienia, ani tego, jak się tam znalazła. Detektyw Anna Ripoll szybko orientuje się, że to nie będzie zwykłe przesłuchanie. Zanim policja zdąży wyciągnąć z bezimiennej świadek cokolwiek konkretnego, ktoś próbuje ją zabić w szpitalu. Sprawa robi się jeszcze bardziej skomplikowana, bo trzeba prowadzić śledztwo na dwóch torach naraz: szukać tożsamości kobiety i jednocześnie chronić jej życie. Im więcej Anna i jej partner Quique ustalają, tym mniej wszystko się zgadza. Każda kolejna minuta gra przeciwko nim, a każdy fragment pamięci, który wraca, kogoś naraża.
Po „Sprawie Asunty” Candela Peña znów na pierwszym planie
W rolę detektyw Anny Ripoll wciela się Candela Peña, którą polscy widzowie pamiętają przede wszystkim z głośnej, nagradzanej „Sprawy Asunty”. Kobietę bez tożsamości gra Ana Rujas, znana z hiszpańskiego serialu „La mesías”. Partnera Anny, agenta Quique Zárate, zagrał Pol López, w Polsce kojarzony z „See You in Another Life”. W drugim planie pojawiają się Manolo Solo („Labirynt fauna”) i Luka Peros, którego widzowie kojarzą jako Marseille z „Domu z papieru”. Skład uzupełniają Kira Miró i kilka mocnych nazwisk hiszpańskiej sceny serialowej. Za reżyserię odpowiada Gabe Ibáñez, autor „Automaty” i „Hierro”, znany z zimnej, oszczędnej estetyki, którą lubi balansować między thrillerem a science fiction. Scenariusz napisała Lara Sendim, podpisana wcześniej pod hitowym „Contratiempo", na podstawie wspólnej powieści Rosy Montero i francuskiego pisarza Oliviera Truca.
Dlaczego o „Kobiecie z portu” będzie głośno?
Powieść Rosy Montero i Oliviera Truca to w Hiszpanii pozycja, która do dzisiaj żyje w księgarniach i klubach czytelniczych. Adaptacja trafia więc dokładnie w moment, kiedy temat jest jeszcze świeży, a ekranizacji wypatruje konkretne, duże grono czytelniczek i czytelników. Gabe Ibáñez wybrał Barcelonę, ale nie pocztówkową. Sceny powstały w okolicach portu, w Katalonii i w Algeciras, czyli w miejscach, które na co dzień kojarzą się raczej z przeładunkiem towarów, granicami i tranzytem niż z fotogenicznym tłem. Reżyser świadomie korzysta z tej anonimowości: port to środowisko, w którym łatwo zniknąć i jeszcze łatwiej kogoś ukryć. Dochodzi do tego motyw, który napędza całą historię. Świadek bez pamięci nie jest tu tylko ofiarą, ale też zagrożeniem, bo to, co sobie przypomni, może wywrócić cudze plany. Tę logikę „Kobieta z portu” wykorzystuje od pierwszej do ostatniej sceny.
Kiedy premiera „Kobiety z portu” na Netfliksie i czy będzie zwiastun?
„Kobieta z portu” wchodzi do katalogu Netfliksa 5 czerwca 2026 roku. Wszystko wskazuje na premierę globalną, czyli polscy widzowie obejrzą film tego samego dnia, co reszta świata. Zwiastun nie został jeszcze opublikowany. Netflix udostępnił na razie zestaw kadrów z planu i ujęć z Barcelony, więc to, jak ostatecznie został zmontowany film, zobaczymy dopiero w trailerze, który zwykle pojawia się na 2–3 tygodnie przed premierą.
Dla kogo jest „Kobieta z portu”? Hiszpański thriller dla fanów „Sprawy Asunty” i „Contratiempo”
Jeśli lubicie hiszpańskie kryminały, w których śledztwo prowadzi się dwoma niezależnymi torami, a klucz do rozwiązania leży gdzieś w pamięci ofiary, „Kobieta z portu” trafia w sam środek tego klimatu. To propozycja dla widzów, którzy zostali przy ekranie po „Sprawie Asunty”, „Domu z papieru” czy „Contratiempo”. Nie jest to film, który zrewolucjonizuje gatunek. To dobrze napisany thriller psychologiczny, z mocną główną aktorką i scenografią portu, której nie sposób pomylić z żadnym innym tłem. Solidne kino na wieczór, gdy macie ochotę na historię z zagadką prowadzoną bez efekciarstwa.


