Ten nowy serial to połączenie horroru i komedii i ma 100 proc. pozytywnych recenzji! Wciągający, straszny i zabawny jednocześnie
„Wdowia Zatoka” w środę 29 kwietnia trafiła do streamingu. To serial, który ma 100 proc. pozytywnych ocen na Rotten Tomatoes. Historia osadzona jest na odciętej od świata wyspie w Nowej Anglii, w której burmistrz miasteczka próbuje sprowadzić turystów i mimowolnie wskrzesza klątwę...

Po sukcesach „Severance” i „Slow Horses” Apple TV+ wypuścił kolejny tytuł, którym chce powtórzyć wyniki swoich poprzednich hitów. „Wdowia Zatoka” to horror-komedia osadzona na zapomnianej wyspie w Nowej Anglii, w której mieszkańcy boją się klątwy, a burmistrz tylko... bankructwa. Recenzenci dali serialowi 100 proc. pozytywnych ocen.
O czym jest „Wdowia Zatoka”? Klątwa, w którą nikt już nie wierzył...
Akcja rozgrywa się na wyspie w Nowej Anglii, czterdzieści mil od stałego lądu. To miejsce, w którym sezon turystyczny trwa kilka tygodni, prom kursuje nieregularnie, a internet działa, kiedy mu się chce. Burmistrz Tom Loftis ma jeden cel, ratować miasteczko przed wyludnieniem. Stawia na turystykę i postanawia sprzedać odwiedzającym to, co miejscowi powtarzają sobie od pokoleń. Lokalną legendę o klątwie. Tyle że klątwa nie była wymyślona. Loftis traktuje ją jak chwyt marketingowy, drukuje ulotki, organizuje atrakcje, ściąga na wyspę pierwszych przyjezdnych. I wtedy zaczynają się rzeczy, których nie da się wytłumaczyć błędem promu ani zmęczeniem mieszkańców. Twórczyni serialu nie spieszy się z odpowiedziami, fabuła rozwija się powoli, scena po scenie, a większość napięcia bierze się z drobnych zachowań bohaterów, nie z efektów specjalnych.
Obsada „Wdowiej Zatoki”. Rhys, Root i nazwiska, dla których warto włączyć ten serial
Burmistrza Toma Loftisa gra Matthew Rhys, znany ze „Zbiega w głowie” i „Perry Masona”. Aktor jest też producentem wykonawczym serialu, więc projekt powstawał z jego inicjatywy. Kate O’Flynn, brytyjska aktorka z „Landscapers” i „Ostatniej nocy w Soho”, wciela się w Patricię, jedną z głównych postaci kobiecych. Stephena Roota widzowie znają z „Barry” i „Office Space”, we „Wdowiej Zatoce” gra Wycka, jedną z najbardziej zapadających w pamięć postaci pierwszych odcinków. Obok nich na ekranie pojawiają się Kevin Carroll w roli Bechira, Dale Dickey jako Rosemary i Kingston Rumi Southwick w roli Evana. Drugi plan tworzą K Callan, Christian Clemenson, William Hill, Jeff Hiller, Bashir Salahuddin oraz Toby Huss. Twórczynią serialu i autorką scenariusza jest Katie Dippold, scenarzystka „Pogromczyń duchów” i „Drużbn”. Reżyserię pięciu odcinków objął Hiro Murai, znany z „Atlanty” i teledysków Childisha Gambino. Pozostałe pięć podzielili między sobą Ti West, autor „Pearl” i „X”, Sam Donovan oraz Andrew DeYoung.
Dlaczego o „Wdowiej Zatoce” mówią wszyscy?
W dniu premiery serial ma 100 proc. pozytywnych recenzji na międzynarodowym portalu filmowym Rotten Tomatoes. To wynik, który zdarza się rzadko, zwłaszcza w przypadku formatu cotygodniowego, w którym recenzenci ocenią najwyżej kilka pierwszych odcinków. Krytycy są zgodni, że Katie Dippold udało się napisać scenariusz, w którym horror i komedia trzymają się równowagi przez całe dziesięć odcinków, bez przeciążania jednej strony. Drugą rzeczą, o której mówi się przy okazji „Wdowiej Zatoki”, są zdjęcia. Serial powstał w plenerach Massachusetts, między innymi w Worcester, Essex, Gloucester i Rockport. Ekipa zrezygnowała z efektów cyfrowych w scenach plenerowych, wykorzystując prawdziwe nadbrzeża i mgły, które o tej porze roku wiszą nad wybrzeżem Nowej Anglii. Producentami obok Apple Studios są Chum Films i Spooky Tree Productions, a w zespole producenckim figurują między innymi Katie Dippold, Hiro Murai i Matthew Rhys.
Co piszą recenzenci o „Wdowiej Zatoce”?
Pierwsze recenzje po pokazie prasowym zgodnie podkreślają jedno – ten serial zaskakuje swoim rytmem: „Zaczyna się jako horror-komedia, która jest wciągająca, straszna i zabawna pod każdym swoim względem”, „Podkrada się, klepie cię w ramię, ucieka, chowa się i potem zaskakuje znowu, znowu i znowu, stopniowo wprawiając w lęk”. To dość dosłownie oddaje sposób, w jaki budowane są poszczególne odcinki. Krótkie sekwencje komediowe wpadają w długie sceny napięcia i odwrotnie. Pojawia się też mocniejsze podsumowanie całego sezonu: „Mogę chwalić »Wdowią Zatokę« jako kolejny wyjątkowy dodatek do imponującej biblioteki Apple TV, który dostarcza kilku przerażających jump scare’ów, mnóstwa śmiechu i utrzymuje zaciekawienie aż do ostatniej sekundy 10-odcinkowego sezonu”.
Czy warto obejrzeć „Wdowią Zatokę”? Dla kogo jest ten serial?
To pozycja dla widzów, którzy lubią horrory z poczuciem humoru i nie szukają w nich powagi w stylu „Hereditary” ani parodii spod znaku „Scary Movie”. Bliżej tu do klimatu „What We Do in the Shadows”, choć z większą dawką napięcia i bardziej dramatycznymi bohaterami. Dziesięć odcinków po jednym tygodniowo to format, który sprzyja dyskusjom między emisjami, a fabuła została skonstruowana tak, żeby każdy tydzień przynosił nową poszlakę. Jeśli macie problem z jump scare’ami albo nie przepadacie za historiami z małych, klaustrofobicznych społeczności, sprawdźcie najpierw zwiastun, bo serial pracuje właśnie na tych elementach. Z drugiej strony Matthew Rhys dostał tu materiał, w którym może zagrać człowieka zmęczonego, zabawnego i przerażonego w odstępie kilku scen, a to jest powód sam w sobie, żeby usiąść do „Wdowiej Zatoki” już 29 kwietnia.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

