Ten polski film wojenny wrócił na Netfliksa po latach i robi większe wrażenie niż niejedna produkcja z Hollywood!
Polskie kino wojenne rzadko trafia na podium platform streamingowych, „Karbala” jest tu wyjątkiem. Produkcja Krzysztofa Łukaszewicza opowiada o jednej z najgłośniejszych akcji polskich żołnierzy po drugiej wojnie światowej. Mocna obsada, wiarygodna realizacja, oparta na faktach historia, wszystko to przekłada się dziś na duży powrót zainteresowania.

Na Netfliksie znalazł się polski film, który mimo upływu lat nadal robi piorunujące wrażenie. „Karbala” to oparta na faktach historia o odwadze, strachu i granicach ludzkiej wytrzymałości. W obsadzie spora grupa świetnych polskich aktorów. Seans trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty. Tytuł trafił do polskich kin we wrześniu 2015 roku. Dziś przeżywa drugie życie dzięki platformie Netflix i trudno się dziwić, że znów robi furorę. Po napisach końcowych długo układa się go w głowie, a w trakcie seansu napięcie tylko narasta.
O czym jest „Karbala”? Historia, której polskie kino przez lata unikało
„Karbala” to oparta na faktach opowieść o obronie budynku City Hall w irackiej Karbali wiosną 2004 roku. Polscy i bułgarscy żołnierze przez kilka dni odpierali ataki znacznie liczniejszych sił rebelianckich. Ta walka uznana została za jedno z najpoważniejszych starć z udziałem polskich żołnierzy po drugiej wojnie światowej. Reżyser Krzysztof Łukaszewicz nie skupia się wyłącznie na strzelaninach. W centrum filmu są emocje żołnierzy, ich zmęczenie, lęk, świadomość, że każda decyzja może oznaczać czyjąś śmierć. Dzięki temu „Karbala” wykracza poza schemat kina akcji, działa jak opowieść o psychicznej cenie wojny, w której nie ma wygranych.
Obsada „Karbali”, która sama w sobie jest powodem, żeby włączyć ten film
Na ekranie zobaczycie wielu uznanych polskich aktorów. W rolach żołnierzy pojawili się między innymi Bartłomiej Topa, Leszek Lichota, Piotr Głowacki, Łukasz Simlat, Michał Żurawski, Tomasz Schuchardt, Jan Wieczorkowski oraz Michał Czernecki. Za reżyserię i scenariusz odpowiada sam Krzysztof Łukaszewicz. Zdjęcia zrobił Arkadiusz Tomiak, a jego praca buduje w „Karbali” bardzo charakterystyczny, gorący klimat irackiego miasta. To kombinacja, która do dziś trzyma równy poziom i sprawia, że film starzeje się powoli.
Dlaczego o „Karbali” znowu jest tak głośno?
Premiera kinowa „Karbali” miała miejsce we wrześniu 2015 roku. Dziś produkcja przeżywa drugie życie na Netfliksie i powodów jest kilka. Sceny walk, działania oddziału w opanowanym przez wroga mieście, wybuchy, ostrzał, wszystko to wygląda wiarygodnie również od strony technicznej. Twórcy nie idą w widowiskowość za wszelką cenę. Zamiast tego oddają realny obraz konfliktu, w którym liczy się każda minuta i każdy oddany strzał. Mocno wybrzmiewa też patriotyzm pozbawiony ozdobników. Tu nikt nie wygłasza wzniosłych monologów, są krótkie komendy, ciężki oddech i konkret.
Czy warto włączyć „Karbalę”? Dla kogo będzie to seans idealny?
„Karbala” to film przede wszystkim dla widzów, którzy cenią kino wojenne osadzone w realiach i z naciskiem na ludzką stronę konfliktu. Jeżeli lubicie tytuły pokrewne, jak „Snajper” Clinta Eastwooda czy „Helikopter w ogniu” Ridleya Scotta, polski tytuł powinien Was wciągnąć od pierwszych minut. To produkcja, która nie aspiruje do rewolucji w gatunku. Sprawdza się natomiast jako solidne, mocno trzymające w napięciu kino wojenne, które dodatkowo przybliża istotne wydarzenia z polskiej historii najnowszej. Po napisach końcowych łatwiej zrozumieć, skąd wziął się jej powrót na ekrany Polaków, a sama historia jeszcze długo nie pozwala spokojnie zasnąć.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.


