„Titanic” bez Leonardo DiCaprio? James Cameron postawił mu ultimatum
Leonardo DiCaprio jako Jack Dawson to jeden z najbardziej rozpoznawalnych obrazów w historii kina. Mało kto pamięta, że aktor długo wahał się przed przyjęciem roli, a jeden z jego kolegów z branży robił wszystko, żeby go od niej odwieść. John C. Reilly właśnie opowiedział, jak namawiał DiCaprio na zupełnie inny film. Argumenty miał konkretne.

Casting do „Titanica” to dziś gotowy scenariusz na osobny film. DiCaprio nie chciał czytać scen, James Cameron postawił mu warunek, a próbne zdjęcia z Kate Winslet rozstrzygnęły sprawę w kilka sekund. Do tego dochodzi spór o to, kim właściwie miał być Jack. Reżyser i aktor mieli na to różne pomysły.
John C. Reilly chciał odwieść DiCaprio od „Titanica”. Stawiał na „Boogie Nights”
W podcaście „Where Everybody Knows Your Name”, prowadzonym przez Teda Dansona, John C. Reilly opowiedział, jak próbował przekonać Leonarda DiCaprio do odrzucenia roli w „Titanicu”. Poznali się, gdy DiCaprio miał siedemnaście lat, a Reilly był już wtedy przekonany, że Paul Thomas Anderson to jeden z najzdolniejszych reżyserów nadchodzących lat. Sam zapewniał Andersona, że jest w stanie ściągnąć Leo do „Boogie Nights”. Argumentacja Reilly’ego była dosadna: „Titanic to film o tonącym statku. Wszyscy wiedzą, że statek tonie. Nikogo nie obchodzi, kto na nim płynie”. Problem w tym, że agenci DiCaprio mieli zupełnie inne zdanie i przewidywali, że produkcja Camerona okaże się ogromnym hitem. Mieli rację. DiCaprio postawił na „Titanica”, a film zarobił w kinach ponad 1,8 miliarda dolarów i zrobił z niego światową gwiazdę. „Boogie Nights” trafiło ostatecznie do Marka Wahlberga, a obraz Andersona stał się jednym z najważniejszych debiutów lat dziewięćdziesiątych.
Dlaczego DiCaprio prawie nie zagrał Jacka? James Cameron postawił mu ultimatum
Decyzja o castingu wcale nie była prosta. DiCaprio przyszedł na spotkanie z Cameronem, oczarował ekipę, ale gdy padła propozycja zdjęć próbnych, odmówił: „Ja nie czytam”, sugerując, że na rolę tej rangi nie zamierza zdawać egzaminu. Cameron podziękował mu wtedy za przybycie i uścisnął dłoń, dając jasno do zrozumienia, że bez próby nie ma rozmowy. Aktor dopytał, czy naprawdę odpada przez sam brak czytania. Reżyser nie zostawił wątpliwości: „Nie zamierzam tego spartolić. Podejmę złą decyzję obsadową, więc albo przeczytasz, albo nie dostaniesz roli”. To wystarczyło, żeby DiCaprio zgodził się na próbne zdjęcia u boku Kate Winslet. Na planie testowym aktor był wyraźnie poirytowany: „Każda cząstka jego istoty była tak negatywna”. Wszystko zmieniło się w sekundzie, w której padła komenda „akcja”. Rozstąpiły się ciemne chmury, promień słońca padł na Jacka, pomyślałem: „dobra, to jest ten gość”. Chemia z Winslet rozstrzygnęła casting!
O co DiCaprio spierał się z Cameronem?
Gdy rola była już jego, DiCaprio chciał ją po swojemu skomplikować. Proponował, żeby Jack Dawson dźwigał jakąś tragiczną przeszłość albo fizyczną przypadłość, coś, co dałoby postaci dodatkowy ciężar i pole do gry aktorskiej. Dla aktora przyzwyczajonego do ról z drugim dnem czysty, pogodny bohater mógł wydawać się zbyt prosty. Cameron konsekwentnie się na to nie zgadzał. Zależało mu, żeby Jack pozostał postacią jasną i wolną od mrocznych zawiłości, kimś, kto wnosi do historii lekkość, a nie kolejny dramat. Reżyser postawił na swoim, a Jack ostatecznie stał się przeciwwagą dla świata, z którego pochodziła Rose.
„Titanic” zarobił miliardy, a DiCaprio i tak żałuje. Po latach dopiął swego
Wybór okazał się trafiony pod każdym względem. „Titanic” zdobył jedenaście Oscarów, ustawił karierę DiCaprio na lata i do dziś pozostaje jednym z najbardziej kasowych filmów w historii kina. Aktor z chłopaka z niezależnych produkcji zmienił się w gwiazdę pierwszej wielkości. Mimo to historia z „Boogie Nights” została z nim na długo. W wywiadzie dla „Esquire” DiCaprio przyznał, że odrzucenie filmu Andersona to jego największy zawodowy żal. Na wspólny projekt z reżyserem musiał czekać niemal trzy dekady. Zagrał u niego dopiero w nagrodzonym Oscarami „One Battle After Another”, co zamknęło tę opowieść pełnym kołem. „To była dla mnie wielka satysfakcja”, skomentował Reilly.
Oficjalny zwiastun „Titanica”:
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

fot. mat. pras.


