Reklama

W Weronie od dekad dzieje się coś wyjątkowego. Przy murze domu Julii Kapulet kobiety z całego świata zostawiają listy z pytaniami o sprawy sercowe, a wolontariuszki, nazywane „sekretarkami Julii”, odpisują na każdy z nich. To właśnie ten prawdziwy fenomen stał się inspiracją dla filmu „Listy do Julii”, który wkrótce ponownie będzie można zobaczyć na Netflixie. Romantyczna produkcja z 2010 roku, w reżyserii Gary’ego Winicka, łączy fikcyjną historię z autentycznym tłem. Co więcej, w rolach dojrzałych kochanków wystąpili Vanessa Redgrave i Franco Nero (para również w życiu prywatnym). To jeden z tych filmów, które stawiają na emocje, włoskie krajobrazy i historię miłości rozciągniętą na pół wieku.

O czym są „Listy do Julii”?

Główną bohaterką jest Sophie Hall, młoda Amerykanka pracująca jako fact-checkerka w „The New Yorker”. Podczas przedślubnej podróży do Werony dziewczyna trafia do słynnego Casa di Giulietta, gdzie odkrywa działalność kobiet odpowiadających na listy kierowane do Julii. Wśród setek wiadomości Sophie znajduje jeden wyjątkowy napisany w 1957 roku przez Claire Smith. Kobieta pytała wtedy o radę w sprawie swojej wielkiej miłości, Lorenza Bartoliniego. Sophie postanawia odpisać. Niedługo później do Werony przyjeżdża już starsza Claire wraz z wnukiem Charliem. Kobieta, mimo upływu dekad, wciąż chce odnaleźć mężczyznę, którego kiedyś zostawiła. Cała trójka rusza w podróż po włoskiej prowincji, próbując odnaleźć właściwego Lorenza wśród wielu osób o tym samym nazwisku. Równolegle między Sophie i Charliem zaczyna pojawiać się coraz wyraźniejsze napięcie.

Choć sama fabuła jest fikcyjna, punkt wyjścia pozostaje autentyczny. W Casa di Giulietta w Weronie od lat 30. XX wieku rzeczywiście zbierane są listy do Julii, a wolontariuszki odpowiadają na nie w imieniu bohaterki Szekspira. Inspiracją dla scenariusza była książka Lise i Ceil Friedman opisująca ten fenomen.

„Listy do Julii” - obsada

W roli Sophie wystąpiła Amanda Seyfried, znana m.in. z „Mamma Mia!”, „Pomocy domowej” i „Wrednych dziewczyn”. Jej bohaterka to młoda kobieta stojąca na zawodowym i życiowym rozdrożu. Najmocniejszym punktem filmu pozostaje jednak duet Vanessy Redgrave i Franco Nero. Aktorzy, prywatnie małżeństwo, grają kochanków rozdzielonych przed laty. Ich ekranowa relacja zyskuje dodatkową wiarygodność właśnie dzięki tej biograficznej klamrze. Christopher Egan wciela się w sceptycznego wnuka Claire, a Gael García Bernal gra narzeczonego Sophie, skupionego bardziej na kulinarnych ambicjach niż na związku.

Jak film przyjęli widzowie?

„Listy do Julii” zebrały mieszane recenzje krytyków, ale publiczność okazała się znacznie bardziej wyrozumiała. Wielu polskich widzów podkreśla przede wszystkim klimat i lekkość historii. Inni zwracają uwagę na wizualną stronę filmu. Jak zauważa jeden z użytkowników: „Ładne zdjęcia, kostiumy, postacie. A to wszystko zawinięte w papierek jak zbyt słodka landrynka, jednak nadal dobra. Włoski klimat robi swoje”. Często powtarza się też opinia, że to kino przede wszystkim przyjemne w odbiorze. Internautka podsumowuje: „Lekki i przyjemny z podróżą i miłością”. Widzowie doceniają również Amandę Seyfried. „Jest to tak samo urocze, jak głupiutkie, ale ma też świetną Amandę Seyfried, która mocno nadrabia”. Jednocześnie wielu odbiorców podkreśla, że mimo przewidywalności film ma swój urok: „Jest przewidywalny, ale naprawdę piękny, ciepły i wzruszający”.

Produkcja nie próbuje rewolucjonizować gatunku. To klasyczna komedia romantyczna oparta na sprawdzonych motywach: podróży, drugiej szansy i miłości, która nie znika mimo upływu lat. Siłą filmu pozostają włoskie plenery, duet Redgrave–Nero, lekka, wakacyjna atmosfera i historia rozpisana na dwa pokolenia. Dla wielu widzów to po prostu sprawdzony wybór na spokojny wieczór i dokładnie w tej roli film sprawdza się najlepiej.

„Listy do Julii” - zwiastun, gdzie obejrzeć?

Film pojawi się w bibliotece Netflixa już jutro, bo 22 lutego 2026 roku. To dobra okazja, by wrócić do tej historii albo po prostu obejrzeć ją po raz pierwszy. Poniżej przedstawiamy zwiastun.

Reklama
Reklama
Reklama